Koronawirus  /  News

Koronawirus: wariant goni wariant. Oby wystarczyło liter w greckim alfabecie

koronawirus

Realizowany aktualnie (z różnym skutkiem) program szczepień przeciwko COVID-19 daje nadzieję, że kolejna fala pandemii nie będzie już tak poważna i dramatyczna jak poprzednie. Problemem jednak są pojawiające się tu i ówdzie nowsze, bardziej skuteczne warianty wirusa. Ile ich jeszcze będzie, nie wiadomo. Że będą kolejne - to jest pewne.

Gdy pod koniec 2019 roku wybuchła na świecie pandemia zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 zapewne tylko epidemiolodzy mieli świadomość tego, że jeżeli sytuacja nie zostanie odpowiednio szybko powstrzymana, to wkrótce mogą pojawić się nowe, skuteczniejsze, odporniejsze i bardziej zaraźliwe odmiany wirusa.

Wariant Alfa

Tak też się stało, gdy po raz pierwszy usłyszeliśmy o nowym wariancie, który pojawił się w Wielkiej Brytanii. Szybko okrzyknięty w mediach brytyjskim, nowy wariant był 50 proc. bardziej zaraźliwy i doprowadził do dodatkowych ograniczeń w przemieszczaniu się między wieloma krajami. Polska akurat postanowiła jednak ściągnąć Polaków z Wysp Brytyjskich na święta, dzięki czemu wkrótce mieliśmy liczne zakażenia wariantem brytyjskim.

Opracowywana przez koncerny farmaceutyczne szczepionka na koronawirusa okazała się jednak skuteczna w walce zarówno z pierwszym wariantem wirusa, jak i brytyjskim.

Wariant Beta

Wiadomo było jednak, że na wariancie Alfa się nie skończy. Wkrótce pojawił się także wariant południowoafrykański, który teraz oficjalnie nazywany jest po prostu Beta. Także i ten wariant charakteryzował się 50 proc. wyższą zakaźliwością.

Wariant Delta

Aktualnie największym problemem jest wariant delta, który po raz pierwszy pojawił się w Indiach i szybko rozprzestrzenił się po całym świecie. Zagrożenie wynikające z zakażenia tym wariantem jest na tyle poważne, że Ministerstwo Zdrowia rozważało wprowadzenie obowiązkowej kwarantanny dla osób, które miały kontakt z zakażonymi wariantem Delta, nawet jeżeli były one zaszczepione pełną dawką szczepionki. Po oburzeniu w mediach MZ zmieniło jednak zdanie i wycofało się z tego pomysłu.

Czy to już koniec?

Niestety nie. Naukowcy aktualnie monitorują już nowe warianty koronawirusa, które otrzymały kolejne oznaczenia.

Wariant Epsilon został zidentyfikowany po raz pierwszy w Kalifornii. Aczkolwiek pod koniec czerwca naukowcy usunęli go z listy priorytetów z uwagi na fakt, że liczba nowych przypadków zakażenia tym wariantem znacząco spadła, a dostępne na rynku szczepionki dobrze chronią przed zakażeniem nim.

Oprócz wariantu Epsilon naukowcy uważnie śledzą zakażenia wirusami Eta (po raz pierwszy pojawił się w Wielkiej Brytanii i Nigerii w grudniu 2020 r.), Iota (Nowy Jork - listopad 2020 r.), Kappa (Indie - grudzień 2020 r.) oraz Zeta (Brazylia - kwiecień 2020 r.).

Można zatem powiedzieć, że spora część alfabetu greckiego została już wykorzystana. Pozostaje nadzieja na to, że program szczepień znacząco wyhamuje powstawanie nowych, groźniejszych wariantów. Jakby nie patrzeć, któryś z nich może ostatecznie ominąć dostępne nam mechanizmy odporności, a wtedy cały wysiłek ostatnich dwóch lat pójdzie w piach. Będziemy odporni na część wariantów wirusa, a tymczasem nowy, skuteczniejszy wariant będzie się w najlepsze rozprzestrzeniał po całym globie, powodując zachorowania i zgony wśród zaszczepionych, jak i niezaszczepionych. Co to oznacza, powinniśmy już wiedzieć: zatkana służba zdrowia, dziesiątki tysięcy zakażeń i tysiące zgonów dziennie.

Co robić? Szczepić jakby nie było jutra

Jedynym sposobem na zahamowanie tej spirali powstawania nowych wirusów jest zahamowanie transmisji wirusa, a można to zrobić jedynie poprzez masowe szczepienia. Jak na nowe warianty działają szczepionki, najlepiej widać na grafice opublikowanej na fanpage'u Defoliatora. Polecam zresztą cały wpis.

Jeżeli nie chcemy wypełnić koronawirusem całego alfabetu greckiego, a przede wszystkim jeżeli nie chcemy powtórki z 2020 roku - powinniśmy szczepić się tak szybko, jak tylko się da. Póki co sytuacja w naszym kraju wygląda dobrze, ale w ciągu najbliższych dwóch miesięcy wszystko się może zmienić. Tysiące rodaków w ramach wyjazdów wakacyjnych zwiedzi pół świata, a potem pełni wrażeń i wspomnień przywiozą do kraju wszystkie możliwe warianty wirusa. Wtedy możemy obudzić się w bardzo nieciekawym świecie.