Nauka  /  News

Nie ma zdejmowania maseczek. WHO: „nawet zaszczepieni powinni je nosić, bo idzie Delta”

WHO: wciąż musimy nosić maseczki. Zaszczepieni także

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zaapelowała o dalsze korzystanie z maseczek. Również przez te osoby, które otrzymały już dwie dawki szczepionki. Zdaniem lekarza pracującego dla WHO nikt z zaszczepionych nie może czuć się w pełni bezpiecznie, gdy wirus w wariancie delta pojawił się na horyzoncie.

Szczepionka chroni nas przed śmiercią oraz ostrym przebiegiem choroby COVID-19. Dodatkowym pozytywnym efektem szczepionki jest ochrona przed samym zainfekowaniem koronawirusem, wynosząca między 50 proc. i 95 proc. skuteczności, w zależności od rodzaju preparatu, czasu od iniekcji oraz indywidualnych predyspozycji organizmu. Nic zatem dziwnego, że osoby w pełni zaszczepione czują się znacznie pewniej i bezpieczniej. Czasem na tyle, aby całkowicie zapomnieć o pandemicznych obostrzeniach oraz zaleceniach.

Jednym z elementów pandemicznej ochrony, z którego rezygnujemy coraz częściej, są maseczki. Nie korzystamy z nich na świeżym powietrzu, z kolei w sklepach, autobusach i innych zamkniętych pomieszczeniach coraz częściej można spotkać ludzi bez zasłoniętego nosa i ust. Osoby proszone o założenie maseczki często argumentują wtedy, że są już szczepione, więc im taka ochrona niepotrzebna. Zupełnie niesłusznie, przynajmniej według Światowej Organizacji Zdrowia.

WHO: Przez wariant delta nie możemy zapominać o pandemii.

Wariant delta - indyjska mutacja koronawirusa - wyrosła na dominujący szczep wirusa wciąż trwającej pandemii COVID-19. Wariant indyjski wypiera tym samym wariant brytyjski, cechując się jeszcze większą skutecznością oraz szybkością infekcji. Według wielu wirusologów wystarczy zaledwie kilka sekund kontaktu z nosicielem wariantu delta, aby samemu ulec infekcji. Indyjska mutacja przenosi się szybciej niż jakakolwiek wcześniejsza, zakażając więcej osób w tym samym czasie.

Dobra wiadomość jest taka, że dotychczasowe szczepionki wciąż chronią przed śmiercią i ostrym przebiegiem choroby po infekcji deltą. Zła jest natomiast taka, iż szczepionki zapewniają mniejszą ochronę przed samą infekcją wariantem indyjskim w porównaniu do wariantu brytyjskiego. Co za tym idzie, osoby zaszczepione - chociaż same raczej nie umrą i rzadziej będą chorować - mogą okazać się świetnymi nosicielami delty, przyczyniając się do nasilenia czwartej fali pandemii.

WHO ostrzega: Ludzie nie powinni czuć się w pełni bezpiecznie po dwóch dawkach.

Pracująca dla Światowej Organizacji Zdrowia doktor Mariangela Simao podkreśla, że również osoby zaszczepione dwoma dawkami nie mogą czuć się w pełni bezpieczne, całkowicie rezygnując z pandemicznych zaleceń. Jako potencjalni nosiciele wariantu delta, również osoby zaszczepione powinny zachowywać dystans społeczny, dezynfekować ręce, wietrzyć pomieszczenia oraz nosić maseczki. Nasze zachowanie będzie miało bowiem realne przełożenie na wymiar i skalę czwartej fali.

Doskonałym przykładem sytuacji, do której odnosi się WHO, jest Izrael. Tam połowę nowych zakażonych koronawirusem w wariancie delta stanowią osoby w pełni zaszczepione. Władze Izraela rozważają ponowne przywrócenie nakazu noszenia maseczek w pomieszczeniach zamkniętych, spowalniając w ten sposób liczbę nowych infekcji.

Według Światowej Organizacji Zdrowia delta jest już dominującym wariantem koronawirusa w skali globalnej. Jego obecność została potwierdzona w 92 różnych państwach - również w Polsce. Wciąż trwają badania mające określić, czy indyjska mutacja wirusa jest bardziej śmiertelna od poprzednich mutacji, a także czy powiązane są z nią inne symptomy oraz odmienne powikłania.