Gry  /  Artykuł

Fani Pokemon GO są wściekli. Pandamia trwa w najlepsze, a twórcy gry wycofują się z ułatwień

Pokemon GO bez ułatwień pandemicznych, gracze są wściekli

Twórcy Pokemon GO ze studia Niantic poinformowali o stopniowym wycofywaniu się ze znacznej części pandemicznych ułatwień, jakie na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy znalazły się w grze. Fani są wściekli i zupełnie się im nie dziwię. Przypuszczam jednak, że chodzi o coś znacznie więcej niż tylko poczucie pandemicznego bezpieczeństwa.

W oficjalnym wpisie na swoim blogu, studio Niantic poinformowało o nadchodzących zmianach dla geolokalizacyjnej gry Pokemon GO. Producenci chcą wycofać się z szeregu ułatwień, jakie w ostatnich kilkunastu miesiącach trafiły do mobilnej aplikacji z powodu pandemii koronawirusa. Pierwszymi regionami z ograniczonym dostępem do ułatwień będzie Nowa Zelandia oraz Stany Zjednoczone. Decyzja wywołała rozczarowanie i złość dziesiątek tysięcy fanów.

Hej Niantic, pandemia się nie skończyła”. Ponad 50 000 podpisów pod petycją.

W sieci można znaleźć tysiące ostrych reakcji na decyzję studia Niantic. Gracze są w stanie zrozumieć ograniczenie ułatwień w Nowej Zelandii, która jest niemal wolna od wirusa. Jednak Stany Zjednoczone to zupełnie inna para kaloszy. W USA średnia dziennych nowych infekcji z ostatniego tygodnia to ponad 15 tys. osób, przy ponad 300 dziennych zgonach. Sytuacja jest znacznie lepsza niż w trakcie trzeciej fali, ale to wciąż nie koniec pandemii. Stopień wyszczepienia dwoma dawkami przeciw COVID wynosi w Stanach 45 proc.

Gracze zarzucają studiu Niantic, iż podchodzi bardzo lekkomyślnie to zmian, które mogą mieć przełożenie na zdrowie i życie fanów Pokemon GO. Zwłaszcza, że w wielu krajach dominującym wariantem wirusa staje się indyjska Delta - znacznie bardziej zakaźna od odmiany brytyjskiej. Według części ekspertów wystarczy zaledwie kilka sekund kontraktu z nosicielem wariantu Delta, by doszło do infekcji. Z kolei takie chwilowe kontakty są stałym elementem Pokemon GO, z gymami oraz pokestopami obecnymi w tej grze.

Złość, rozczarowanie i oburzenie graczy znalazły swoje odzwierciedlenie w internetowej petycji o zaniechanie zmian w Pokemon GO. Podpisało ją już ponad 50 tys. osób z całego świata, a licznik nie stoi w miejscu. To aktualnie jedna z najszybciej rosnących petycji na całej platformie Change.org. Silna reakcja na zmiany ogłoszone przez studio Niantic jest widoczna także w mediach społecznościowych. Niantic to jeden z popularniejszych tagów na Twitterze, gromadzących przeciwników zapowiadanych zmian.

Niantic zmniejsza zasięg interakcji w Pokemon GO, wycofuje się także z innych ułatwień.

Najbardziej dotkliwą zmianą zapowiedzianą przez twórców Pokemon GO jest zmniejszenie pierścienia interakcji gracza. Po wdrożeniu poprawek użytkownik będzie zmuszony podejść bliżej pokestopa lub gymu, by skorzystać z tych obiektów. To w naturalny sposób przyczynia się do zagęszczenia osób w konkretnym miejscu, zwłaszcza w wielkich miastach oraz dużych skupiskach ludzkich jak centra handlowe czy parki rozrywki.

Zmniejszy się również skuteczność przedmiotu incense, mającego zwabiać pokemony do naszego aktualnego położenia. Ponadto zaprzyjaźniony pokemon będzie przynosił graczowi mniej prezentów. Co ciekawe, zdalne rajdy wciąż mają być możliwe do rozegrania, ale trenerzy biorący osobisty udział w rajdzie otrzymają dodatkowe modyfikatory zwiększające ich skuteczność.

Powiedzmy sobie szczerze: nie chodzi tylko o bezpieczeństwo i COVID-19. Gracze są wściekli z jeszcze innego powodu.

pokemon go farfetch'd galar

Pandemiczne bezpieczeństwo to dla pewnej części protestujących bardzo wygodna wymówka. Prawda jest jednak taka, że wielu z nas po prostu przyzwyczaiło się do łatwiejszego, wygodniejszego Pokemon GO. Sam jestem tego doskonałym przykładem. Dzięki powiększonemu pierścieniowi interakcji, mam w zasięgu jednego gyma i jednego pokestopa bez wychodzenia z domu. Po powrocie do zwykłych okręgów interakcji, będę musiał ruszyć tyłek z miejsca.

Pandemiczne zmiany sprawiły, że Pokemon GO w wielu obszarach stał się znacznie łatwiejszy. Dzięki zmianom wymuszonym przez COVID-19 pływam w pokeballach, których wcześniej notorycznie mi brakowało. Zacząłem otrzymywać tyle prezentów od znajomych, że ich otwieranie zamieniło się w osobną grę. Nigdy nie brakowało mi też owoców ułatwiających łapanie stworków. Z tej perspektywy zapowiedziane modyfikacje sprawią, że znowu będę musiał martwić się o zasoby, o ile nie zmotywuję się do częstszych i dłuższych spacerów.

Z tej perspektywy doskonale rozumiem narrację studia Niantic, podkreślającego, jak ważny jest dla nich terenowy, związany z aktywnością fizyczną aspekt Pokemon GO. Trudno jednak nie zarzucić firmie hipokryzji, skoro ta zdecydowała się na pozostawienie zdalnych rajdów w grze. Te są możliwe dzięki płatnym raid passom, na których Niantic zgarnia fortunę. Paradoksalnie, czas pandemii jest także czasem rekordowych zysków dla Pokemon GO. Chociaż gra nie ma takiej bazy aktywnych użytkowników jak podczas spektakularnej premiery, wierni trenerzy zostawiają w aplikacji więcej pieniędzy niż kiedykolwiek wcześniej.