Koronawirus  /  News

Polski rząd chce brać pieniądze za szczepienie na COVID. Ile zapłacisz za trzecią dawkę?

płatna szczepiona
112 interakcji
dołącz do dyskusji

Teoretycznie te dwie kwestie są ze sobą niepowiązane, bo ktoś, kto unika szczepienia nie myśli o trzeciej dawce. Tyle że z punktu widzenia promocji szczepień to strzał w kolano. Z rakiety.

Z szacunków firm odpowiedzialnych za szczepionkę Pfizer wynika, że po 6 miesiącach od przyjęcia drugiej dawki odporność osoby zaszczepionej spada z 95 do 91 proc. W uzyskaniu pełnej odporności pomóc miałaby trzecia dawka. Wprowadzenie jej w Polsce nie wyklucza minister zdrowia Adam Niedzielski, który na konferencji przyznał:

Skuteczności na wszystkie nowe mutacje są zdecydowanie wyższe niż przy takim standardowym podaniu preparatu w tej wersji. Ale to są jeszcze wyniki, które nie zostały zaudytowane, potwierdzone chociażby przez Europejską Agencję Leków, więc na razie traktujemy je jako wyniki wstępne, robocze.

To nie przeszkadza snuć planów na temat tego, by trzecia dawka byłaby bezpłatna tylko dla nielicznych. Dostępna byłaby w systemie refundacyjnym. Na przykład seniorzy otrzymaliby ją za darmo, ale większość Polaków musiałaby za nią zapłacić. Ile? Tego jeszcze nie wiemy. Póki co minister Niedzielski zapowiedział, że „do końca września gwarancja, że szczepienie przeciw COVID-19 będzie nieodpłatne”.

Absurdalny pomysł rządu

Oczywiście nie zabraknie osób, które wyłożą pieniądze z własnej kieszeni. Tylko jak wielu ich będzie? Obecnie w Polsce w pełni zaszczepionych mamy 12,5 mln Polaków. Ilu z nich to dawni nieprzekonani, których jednak udało się zachęcić do przejścia na właściwą stronę, ale których konieczność uiszczenia opłaty za trzecią dawkę może odstraszyć?

Wciąż sporym problemem jest odsetek niezaszczepionych, którzy nie mają zamiaru przyjąć preparatu. Dla nich wiadomość o możliwie płatnej trzeciej dawce to woda na młyn. W kraju, gdzie rzekomo poważny tygodnik sugeruje korzyści czerpane z powszechnych szczepień przez miliarderów i wielki spisek WHO, brać pod uwagę płacenie za szczepionki w trakcie globalnej pandemii… ręce opadają.

Daleki jestem od przejmowania się tym, co myślą antyszczepionkowcy – państwo po prostu powinno spełnić swoje zadanie i w imię dobra nas wszystkich doprowadzić do szczepienia tych, którzy mogą się zaszczepić. W tej sytuacji nawet ja złapałem się za głowę, wiedząc, jak to się skończy i jak mogą zareagować „wątpiący”. Wiadomo jak: a nie mówiliśmy, to wszystko to jeden wielki skok na kasę!

Nie dosłownie, ale jednak w nieco krytyczny sposób o pomyśle wypowiedział się na antenie TVN24 profesor Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

- Myślę, że to taki pomysł prowokacyjny. Można go potraktować jako jeden z głosów w dyskusji, który podkreśla wagę szczepień, bo wszyscy wiemy, że w tej chwili są bardzo lekceważone - powiedział.

Tylko czy społeczeństwo zacznie doceniać darmowe szczepionki, czy przerazi się, że ktoś chce na nich zarabiać, rzekomo troszcząc się o zdrowie? No właśnie. Stąd można uznać, że nie czas na takie prowokacje.

Podejrzewam, że rząd ma swój cel w takiej prowokacji: najpierw rozpuścić plotki o płatnej szczepionce, a potem ogłosić, że jednak jest za darmo, bohatersko rozwiązując problem, który samemu się stworzyło. Nie sądzę jednak, aby wdzięczny lud podniósł rękawki i wystawił ramię po trzecią dawkę – raczej uzna, że to zamieszanie to kolejny dziwaczny spisek.

Igranie z losem w takiej sytuacji to skandal – czwarta fala może być bardzo surową karą. Niestety dla całego społeczeństwa.

Pytanie na koniec: ile jesteś gotów zapłacić za trzecią dawkę?