Nauka  /  Artykuł

Linie odradzają latanie zaszczepionym, a piłkarz miał zawał po szczepieniu? Sam możesz sprawdzić, czy to, co czytasz jest prawdą

Linie odradzają latanie zaszczepionym? Sam możesz sprawdzić, czy to, co czytasz jest prawdą
333 interakcji
dołącz do dyskusji

Nie ma dnia, abyśmy nie rozsyłali za pomocą mediów społecznościowych i innych kanałów, informacji o wątpliwej wartości i wątpliwym pochodzeniu. Social media żerują na pewnej właściwości ludzkiego mózgu.

Jaka to właściwość? Otóż chętnie wierzymy w informację, która zgadza się z naszymi przekonaniami. Zazwyczaj nie odczuwamy wtedy potrzeby jej sprawdzania: to musi być prawda, bo zgadza się z tym, co wiemy. Informacja niezgodna z przekonaniami zaś wzbudza wrogość, i staramy się ją zdementować jako fałszywkę.

Dobrze wiedzą o tym twórcy Twittera, Facebooka i Instagrama. Do perfekcji doprowadzili oni dwa algorytmy: pokazywania nam wpisów ludzi o identycznych poglądach (co tworzy tzw. bańkę informacyjną), oraz promowania wpisów mających największą szansę na podanie ich dalej lub zamieszczenia wkurzonego komentarza z naszej strony. Dla sieci społecznościowych i ich reklamodawców nie ma to znaczenia - liczy się sam fakt interakcji.

Jak walczyć z algorytmami?

Jak weryfikować informacje, które pojawiły się w naszych aktualnościach? Nie mamy szans być ekspertem w każdym temacie i czasami nie wiemy, jakie są wiarygodne źródła dla takich dziedzin jak lotnictwo czy epidemiologia. Najlepiej zdać się na specjalistów, którzy zajmują się tym zawodowo.

Jeśli chodzi o źródła angielskojęzyczne, to prym tu wiedzie strona Snopes, która od lat zajmuje się analizowaniem viralowych informacji. Przez te lata dorobiła się zawodowej ekipy researcherów - ale i wrogów, przez co jej przedstawiciele są ciągani po amerykańskich sądach.

Jak sprawdzać informacje w polskim internecie?

Prześledzenie pochodzenia informacji krążących w polskim internecie często jest trudniejsze. Przede wszystkim dlatego że często są to nieudolnie przetłumaczone łańcuszki z angielskojęzycznych źródeł.

Mała dygresja: czasami unikalny błąd pozwala dokładnie zidentyfikować tych, którzy daną bzdurę bezmyślnie przekleili. Ot, wystarczy poszukać nieistniejącego słowa „narkopleksja”, aby zobaczyć listę wiadomości na temat: „Szwecja płaci odszkodowania ofiarom szczepionek”.

Poszukiwanie dokładnych źródeł, nastręcza mimo wszystko wielu problemów. Na szczęście istnieje już w Polsce kilka odpowiedników Snopes. Jest nią np. strona FakeNews.pl, analizująca na co dzień informacje w internecie. Inna, to stworzona przez Polską Agencję Prasową podstrona FakeHunter. Kolejna z takich witryn to Demagog, stworzony przez organizację fact-checkingową o tej samej nazwie. Po polsku prowadzona jest również strona Sprawdzam AFP, stworzona przez Agence France-Presse.

Polskich stron, które nie analizują bieżących informacji, ale stawiają na bardziej dogłębne analizy zbiorcze jest o wiele więcej. Warto wyróżnić np. prowadzoną przez zawodowego badacza mitów Marcina Napiórkowskiego Mitologię Współczesną.

Co, jeśli nie mamy czasu tego wszystkiego przeszukiwać?

Z pomocą, podobnie jak w innych przypadkach przeszukiwania internetu przychodzi nam Google.

Google stworzył stronę dedykowaną do fact-checkingu i do sprawdzania informacji. Znajduje się ona pod tym adresem i obsługuje kilka języków, w tym polski i angielski.

Fact Check Explorer pozwala wyszukiwać informacje wg. słów kluczowych, przeglądać ostatnie analizy oraz dodawać oznaczone artykuły. Dodatkowo, usługa udostępnia interfejs programistyczny (API - Application Programming Interface), który pozwala nam zautomatyzować wyszukiwania i budować na podstawie tego narzędzia własne.

Jak widać, nie mamy wymówek, aby bezmyślnie podawać dalej niesprawdzone informacje. Wystarczy poświęcić chwilę i najpierw sprawdzić, zamiast przyczyniać się do ich rozprzestrzeniania.