Ekologia  /  Artykuł

Smugi kondensacyjne psują klimat, ale to nie to, co myślicie

Picture of the author

Uwaga, w tym tekście nie poruszymy ani jednej teorii spiskowej na temat smug kondensacyjnych, które formują się na skutek mieszania gorących, wypełnionych parą wodną spalin (z silników odrzutowych) z zimnym powietrzem. Poruszymy za to jedną prawdziwą, która mówi o tym że smugi kondensacyjne przyspieszają ocieplanie się ziemskiego klimatu.

W sprzyjających warunkach, smugi kondensacyjne mogą rozciągać się na obszarze kilkudziesięciu kilometrów. Wystarczy sprzyjający kierunek wiatru na uczęszczanym szlaku lotniczym, żeby smugi kondensacyjne przybrały bardzo podobną formę do chmur pierzastych cirrus, stąd też nazywane są przez naukowców smugami pierzastymi.

Smugi kondensacyjne i ich wpływ na klimat

Ich wpływ na klimat był jeszcze do niedawna totalnie ignorowany. Okazuje się jednak, że wraz ze wzrostem ruchu lotniczego efekt zatrzymywania ciepła przez spierzone smugi kondensacyjne w 2050 r. może być trzykrotnie większy, niż w 2006 r. Ten sztuczny rodzaj chmur jest bowiem niezwykle skuteczny, jeśli chodzi o zatrzymywanie ciepła oddawanego przez naszą planetę.

Najgorsze pod tym względem są smugi kondensacyjne tworzone przez samoloty startujące późnym popołudniem i wczesnym wieczorem. Tworzone przez nie smugi nie odbijają bowiem światła słonecznego, przez co, zdaniem naukowców, efekt zatrzymywania ciepła emitowanego z naszej planety nie jest równoważony.

— Smugi tworzone w nocy mają efekt czysto ocieplający - mówi Marc Stettler, główny autor artykułu, „Mitigating the Climate Forcing of Aircraft Contrails by Small-Scale Diversions and Technology Adoption”.

Jest też dobra wiadomość

Smugi kondensacyjne tworzą się tylko wtedy, gdy powietrze jest silnie nasycone cząsteczkami wody, które mogą łączyć się z cząsteczkami spalin emitowanych przez silniki samolotowe i skraplać, tworząc tym samym kryształki lodu, z których powstają smugi. Według wyliczeń Stettlera, przekierowanie mniej niż 2 pro. lotów w górę lub w dół mniej więcej o 600 metrów może zmniejszyć całkowity wpływ smug kondensacyjnych na klimat o 59 procent.

— To naprawdę bardzo szybki sposób, w jaki przemysł lotniczy może zająć się swoim wpływem na klimat. - mówi Stettler

Zespół Stettlera oparł swoje wyliczenia na danych dotyczących lotów nad Japonią w 2012 r. ze względu na ich jakość, jeśli chodzi o dokładne i rzeczywiste pozycje (w tym wysokość) wszystkich samolotów odbywających loty nad krajem kwitnącej wiśni w tamtym okresie. Dane te, w połączeniu z danymi pogodowymi zostały połączone w modelu komputerowym, co pozwoliło na znalezienie najbardziej szkodliwych, jeśli chodzi o klimat przelotów.

Branża lotnicza nie ignoruje tego problemu

Katherine Estep, dyrektor ds. Komunikacji w branżowej grupie handlowej Airlines for America, mówi, że linie lotnicze współpracują z NASA i FAA w celu rozwiązania problemu potencjalnego wpływu smug kondensacyjnych poprzez bardziej wydajne samoloty, strategie zarządzania ruchem lotniczym i zastąpienie tradycyjnego paliwa do silników odrzutowych zrównoważonym paliwem lotniczym. Do tego zestawu spokojnie można by dodać korekty wysokości, sugerowane przez zespół Stettlera. Co prawda wprowadzenie tych korekt zwiększyłoby zarówno zużycie paliwa jak i ilość dwutlenku węgla emitowanego przez samoloty, ale wzrost ten wynosiłby zaledwie 0,27 proc.

W porównaniu z korzyściami byłby on więc w pełni akceptowalny. Szczególnie teraz, kiedy nasza świadomość klimatyczna jest na o wiele lepszym poziomie, niż dwie dekady temu, co pokazują chociażby przepisy wprowadzane we Francji, które zakazują krótkodystansowych lotów lokalnych. Kolejna zmiana prawa dot. korekt wysokości proponowanych przez naukowców brzmi dość realnie. I może okazać się kolejną cegiełką, która pomoże nam zatrzymać zmiany klimatyczne.