Koronawirus  /  Artykuł

Wałbrzych: wprowadza obowiązkowe szczepienia. Prezydent miasta: ucieka z Facebooka

Picture of the author
150 interakcji
dołącz do dyskusji

Antyszczepionkowcy są rozsierdzeni, gdyż władze Wałbrzycha zdecydowały o obowiązkowych szczepieniach na koronawirusa. Sytuacja jest na tyle poważna, że prezydent miasta Roman Szełemej dał nogę (z Facebooka).

Tak jak Kraśnik wyrósł na nieformalną stolicę polskich foliarzy, do których zaliczają się płaskoziemcyprzeciwnicy szczepień i piewcy teorii o falach 5G, które zabijają, tak Wałbrzych ustawił się na przeciwnym biegunie. Władze miasta uznały, że nie ma co dłużej tolerować antynaukowych bredni — zamiast przekonywać obywateli, że nie ma co „na złość mamie odmrażać sobie uszu”, wydały rozporządzenie, które nakłada obowiązek szczepienia się na koronawirusa.

Warto przy tym zaznaczyć, że to nie jest tak, że decyzję podjęto w jakichś podejrzanych okolicznościach. Radni miasta przegłosowali uchwałę nakładającą obowiązek szczepień stosunkiem głosów 22 do 3, więc była to niemalże jednomyślna decyzja. Co ciekawe, dotyczy ona nie tylko wszystkich pełnoletnich mieszkańców Wałbrzycha, ale również osób pracujących na jego terenie. Pojawił się też apel o wpisanie Covid-19 na listę chorób zakaźnych.

Prezydent miasta Wałbrzych po wprowadzeniu obowiązkowych szczepień na koronawirusa ewakuował się… z Facebooka.

Strona prezydenta Romana Szełemeja na największym portalu społecznościowym świata w wyniku najazdu trolli została ukryta. Ludzie, którzy najwyraźniej mają zbyt wiele wolnego czasu, pisali od zeszłego tygodnia hejterskie komentarze „pod każdym postem z ostatnich trzech tygodni”. Mimo to rzecznik Urzędu Miejskiego, Edward Szewczak, specjalnie się tym nie przejmuje – stwierdził, że politycy cały ten ambaras „po prostu przeczekają”.

Oczywiście tak jak można się było spodziewać, gdy protest koronasceptyków w internecie nie przyniósł skutku, osoby przeciwne obowiązkowym szczepieniom przeciwko Covid-19 postanowiły przenieść go do prawdziwego świata. Jak podaje portal donald.pl, uczestnicy manifestacji „to głównie osoby spoza Wałbrzycha”, które spacerowały sobie po Podzamczu, by w końcu ruszyć w kierunku domu prezydenta Romana Szełemeja. Policji nie udało się zatrzymać manifestujących.

Nad tym, czy Wałbrzych miał prawo wprowadzać obowiązkowe szczepienia na koronawirusa, niech dywagują sobie teraz prawnicy.

Spodziewam się zresztą, że zaraz jakaś wyższa instancja ten nakaz uchyli, bo zostanie to uznane za bezprawne, a w dodatku protesty źle wyglądają w mediach. Pomijając jednak kwestie prawne i politykę per se, na miejscu mieszkańców Wałbrzycha bym się tak po ludzku cieszył, że ich politycy postanowili przestać obchodzić się z piewcami antynaukowych bzdur jak z jajkami (by nie uciec się do metafory związanej z zimową porą roku).

Oczywiście uczulam przy tym, że nie należy też wrzucać wszystkich osób zadających pytania o skład, skuteczność i sens szczepionek do jednego worka z typowymi szurami. Czas jednak jasno sobie powiedzieć: ta wokalna mniejszość miłośników żółtych napisów na YouTubie nie powinna być już więcej zapraszana do udziału w debacie publicznej na temat szczepionek. Nie po roku pandemii i śmierci tysięcy ludzi, których odejścia można było uniknąć.

Ciekaw też jestem, kiedy ci wszyscy koronasceptycy, którzy zwykle są zarówno przeciwko lockdownom, jak i szczepieniom, zrozumieją, że nie da się zjeść ciastko, i mieć ciastko. Jedynie zaszczepienie odpowiedniego odsetka populacji może sprawić, że zniesione zostaną obostrzenia. Alternatywa w postaci nabycia odporności stadnej poprzez infekcję całej populacji nie wchodzi w grę, a skoro marchewka nie działa, to pora na kolejne kijki.

PS Warto przy tym dodać, że Kraśnik stara się teraz odkleić metkę miasta foliarzy, a jego radni jeszcze w ubiegłym roku uchylili kontrowersyjne przepisy dotyczące 5G, ale niesmak pozostał.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst