Koronawirus  /  News

To może być bardzo ważne odkrycie! Można mieszać ze sobą szczepionki

Picture of the author

Prowadzony od początku roku na całym świecie program szczepień przeciwko COVID-19 przynosi pierwsze pozytywne rezultaty. Wiele krajów jednak co chwilę zmaga się z brakiem szczepionek.

Niepewność kolejnych dostaw szczepionki sprawiła, że rządy poszczególnych krajów, w tym Polski, szczepiąc pacjenta pierwszą dawką szczepionki dwudawkowej, automatycznie rezerwują dla niego drugą dawkę. Z tego też powodu często pojawiają się braki magazynowe, bo choć szczepionki są, to są zarezerwowane na drugie dawki.

Czy wolno mieszać szczepionki dwóch różnych producentów?

Jak dotąd przyjmuje się, że nie można przyjąć pierwszej dawki szczepionki jednego producenta, a drugiej już od innego. Osoba, która otrzymała szczepionkę Pfizera, drugą dawkę także otrzyma Pfizera, a osoba szczepiona AstraZeneką, dostanie drugą dawkę AstraZeneki.

W Hiszpanii właśnie zakończyły się wstępne badania prowadzone na grupie 673 osób w wieku ok. 44 lat. W ramach badań pacjenci otrzymali pierwszą dawkę szczepionki AstraZeneca, a po określonym odstępie w ramach drugiej dawki otrzymali szczepionkę Pfizera. Warto zauważyć, że oba preparaty nie tylko różnią się producentem, ale także metodologią działania szczepionki. Preparat Pfizera wprowadza do białek fragmenty mRNA umożliwiające produkcję odpowiednich przeciwciał, a preparat AstraZeneki opiera się o adenowirus, który „szkoli” komórki organizmu do obrony przed koronawirusem SARS-CoV-2.

Wyniki okazały się zaskakujące - połączenie dwóch różnych szczepionek spowodowało znaczący wzrost produkcji przeciwciał w organizmie. Jeżeli na dalszych etapach badań okaże się, że takie mieszanie nie powoduje istotnych skutków ubocznych, to odkrycie to może znacząco wspomóc proces szczepienia prowadzony na całym świecie. Być może w takiej sytuacji będzie można wykorzystywać do szczepień wszystkie dostępne w danym momencie dawki szczepionki, a w drugiej dawce podawać dowolną dostępną szczepionkę, nie zwracając uwagi na to, którą pacjent przyjął jako pierwszą.

W takiej sytuacji jedynym problemem może się okazać nie brak szczepionek, a niechęć do samych szczepień. Jak przyznał dzisiaj Michał Dworczyk, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, z powodu niewystarczającej kampanii informacyjnej możliwe jest, że szczepienia w Polsce ustaną w okolicach 50 proc. z powodu braku chętnych. Fakt, że minister pyta o sugestie użytkowników Twittera wskazuje jednak na brak jakiegokolwiek pomysłu na rozwiązanie tej sytuacji.