Tech  /  Artykuł

Dlaczego niezaszczepieni są ryzykiem? Zarażą zaszczepionych, czy o co tu chodzi?

Picture of the author

Kto chce się zaszczepić, ten się szczepi, kto nie, przymusu być nie powinno – uważają niektórzy. Sęk w tym, że takie podejście jest błędne i wątpiąca mniejszość może mieć duży wpływ na całe społeczeństwo.

Z opublikowanych w kwietniu badań wynika, że już ok. 40 proc. Polaków ma przeciwciała Covid-19. Teoretycznie to dobra wiadomość, bo coraz więcej Polaków jest odpornych na koronawirusa. Słowo klucz: teoretycznie.

Według analiz 70-80 proc. odporność sprawi, że ewentualna IV fala nie będzie tak groźna jak poprzednia. Tyle że nadal będzie groźna, bo ciągle nie osiągniemy zbiorowej odporności. A to o nią chodzi, gdy mówimy o groźnych chorobach.

Idealna sytuacja to taka, gdy odporność ma przynajmniej 90 proc. osób. Wiele zależy jednak od samej choroby. Np. w przypadku odry odporność stadną zdobywa się dopiero przy 95 proc., ale już przy śwince wystarczy 75-86 proc. odpornej na chorobę populacji.

Szczepiąc się chronimy siebie i innych

Odporność zbiorowa sprawia, że spada szansa na zachorowanie osób, które nie są odporne na daną chorobę. Trzeba pamiętać, że nie każdego da się zaszczepić. W przypadku niektórych chorób na szczepionkę nie mają co liczyć np. osoby przewlekle chore czy niemowlaki. Im więcej odpornych rodaków, tym mniejsza szansa na to, że zarazi się ktoś, kto może bardzo ciężko przejść leczenie. Proste i logiczne.

Niechęć do szczepionek objawia się nie tylko przy okazji koronawirusa. Od kilku lat coraz częściej odmawia się szczepień na odrę. Efekt? Polacy już stracili zbiorową odporność, która wynosi 95 proc. i przez lata była utrzymywana.

Od października 2018 roku systematycznie rosła liczba rejestrowanych zachorowań na odrę – informował na początku 2020 roku serwis szczepienia.pzh.gov.pl. Co więcej, epidemiczny wzrost zachorowań w 2019 r. wystąpił po blisko 10-letnim okresie, w którym choroba była bardzo dobrze kontrolowana, bliska eliminacji.

Stan zaszczepienia przeciw odrze systematycznie spada od blisko 10 lat

W 2019 poziom zaszczepienia wynosił ok. 91-92 proc. W 2020 mógł być jeszcze gorszy. Raz, że ruchy antyszczepionkowe odnoszą sukcesy, dwa, wiele punktów było zamkniętych w związku z pandemią.

Lekarze już obawiają się, że kiedy uporamy się z koronawirusem, to zagrażać nam będzie epidemia odry. Szczególnie narażone będą osoby urodzone przed 1974 r., bowiem one były zaszczepione wyłącznie jedną dawką. Co oznacza, że swoją odporność utraciły.

Według szacunków na koronawirusa wciąż nie chce się zaszczepić 30 proc. Polaków. Narażają siebie, ale z wyżej wymienionych powodów również innych. Dlatego nie dziwią postulaty, aby bardziej stanowczo wymusić szczepienia. Wśród propozycji wymienia się nawet godziny policyjne albo zakaz wstępu do miejsc, jeśli nie ma się paszportu covidowego.