Koronawirus  /  News

Szpitale pękają w szwach, zaszczepiono 1,5 proc. populacji, a Japończycy twardo organizują Igrzyska Olimpijskie

Picture of the author

Do Igrzysk Olimpijskich w Tokio pozostało mniej niż trzy miesiące. Tymczasem sytuacja pandemiczna w kraju kwitnącej wiśni wygląda źle. Czy może dojść do kolejnego przełożenia terminu imprezy sportowej?

Koronawirus w Japonii

Sytuacja pandemiczna w Japonii, póki co nie należy do najlepszych. Jedenastego maja rząd Japonii miał znieść stan wyjątkowy w Tokio, Osace, Hyogo i Kyoto. Kilka dni temu, premier Yoshihide Suga poinformował, że ze względu na wciąż bardzo wysokie liczby zakażeń, restrykcje pozostaną w mocy do końca maja. Oprócz tego, do powyższej listy dołączy regiony Aichi oraz Fukuoka.

We wszystkich powyższych regionach szpitale mają pełne obłożenie, a ochrona zdrowia staje się niewydolna. Takie same wnioski można także wyciągnąć z reakcji personelu lekarsko-medycznego.

Na oknach jednego ze szpitali w Tokio bezustannie pojawiają się wezwania takie jak poniżej.

Zdolności operacyjne tego szpitala zostały już osiągnięte. Powstrzymajcie Olimpiadę!

- można przeczytać na jednym z nich.

Jak informuje Jules Boykoff na swoim koncie, także personel pielęgniarski nie zgadza się na to, aby świadczyć usługi organizatorom Igrzysk, gdy sytuacja pandemiczna w kraju jest tak zła. Japońskie Stowarzyszenie Pielęgniarskie otrzymało prośbę o zabezpieczenie 500 pielęgniarek i pielęgniarzy na zaplanowane na 17 dni wydarzenie. Problem jednak w tym, że i bez Olimpiady, w szpitalach brakuje rąk do pracy. 80 000 sportowców, trenerów i personelu z całego świata, z pewnością nie poprawi sytuacji.

Skąd takie problemy w Japonii?

Pierwotnie Japonia była przekonana, że jest w stanie samodzielnie stworzyć własną szczepionkę przeciw COVID-19. Z tego też powodu odpowiednio wcześnie nie zamówiła wystarczającej liczby dawek szczepionki u producentów zagranicznych. Jak na razie, spośród 63 szczepionek rozwijanych na świecie, tylko jedna opracowywana jest w Japonii, ale badania kliniczne fazy III rozpoczną się dopiero w drugiej połowie roku.

Co więcej, zwyczajowo w Japonii naukowcy nie uznają badań klinicznych prowadzonych poza granicami kraju. Z tego też powodu każdy specyfik zagraniczny musi przejść w Japonii osobne badania, co powoduje ogromne opóźnienia. Jak dotąd jedynie preparat Pfizera spełnia wszystkie wymagania.

Nieufność do szczepień widoczna jest także w społeczeństwie, w którym poglądy antyszczepionkowe obecne są od kilku dekad.

Czy Olimpiada się odbędzie?

Jak na razie, pomimo powszechnej w Japonii niechęci do organizacji imprezy w tym roku, nie widać żadnych oznak, które mogłyby wskazywać na zmianę decyzji. Z drugiej strony, jak na razie pod względem tempa szczepień, Japonia znajduje się za Kolumbią, Łotwą i Turcją.

Obecnie pełną dawką szczepionki otrzymał zaledwie milion mieszkańców Japonii, czyli zaszczepiony jest zaledwie 1,6 proc. populacji kraju. Łącznie w kraju podano 4,4 mln dawek szczepionki przeciw COVID-19, a więc proces szczepienia dopiero się rozpoczyna, choć do Olimpiady pozostały zaledwie trzy miesiące.

Pod koniec kwietnia minister zdrowia Norihisa Tamura ostrzegła organizatorów Igrzysk Olimpijskich, że będą musieli "zabezpieczyć własne" miejsca w szpitalach dla osób, które zachorują podczas imprezy, ponieważ rząd nie jest w stanie na ten cel przeznaczyć miejsc zarezerwowanych dla japońskich pacjentów chorujących na COVID-19.

Badania wskazują, że Japończycy świadomi są powagi sytuacji i aż 80 procent społeczeństwa uważa, że Igrzyska Olimpijskie mogą stać się poważnym ogniskiem nowych zakażeń także nowymi odmianami wirusa, o których jak na razie jeszcze nie wiemy.

Ostateczna decyzja o organizacji imprezy podjęta zostanie na podstawie najnowszych danych w czerwcu. Czy do tego czasu sytuacja pandemiczna w kraju kwitnącej wiśni się poprawi? To pytanie pozostaje bez odpowiedzi.