Koronawirus  /  News

400 tys. uczniów powiedziało właśnie, że nie ma zamiaru wracać do polskich szkół. I co teraz?

Picture of the author
394 interakcji
dołącz do dyskusji

Podczas ostatniej konferencji prasowej premiera i ministra zdrowia dowiedzieliśmy się, że już za kilka dni uczniowie wrócą do szkół: najpierw w trybie hybrydowym, a od końca maja w trybie stacjonarnym. Nie wszystkim uczniom się to jednak podoba.

Wskutek pandemii zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 polscy uczniowie spędzili w domu najwięcej czasu w całej Europie. Teraz, pod koniec żmudnego roku nauczania w trybie zdalnym, na ostatniej prostej podjęto decyzję o powrocie uczniów do szkoły. Reakcje na tę decyzję są bardzo różne.

Z jednej strony część nauczycieli i rodziców wskazuje, że powrót do szkoły - nawet jeżeli miałby obejmować zaledwie kilkanaście dni - może się okazać zbawienny, bowiem uczniowie od długich miesięcy pozbawieni są interakcji w swojej grupie rówieśniczej, spędzając całe dnie przed ekranami komputerów. Nie sposób odmówić im tutaj racji, bowiem w wielu przypadkach całkowicie zostali pozbawieni impulsu czy konieczności wyjścia z domu.

Z drugiej jednak strony, sytuacja wydaje się kuriozalna, bowiem aktualna sytuacja pandemiczna wcale nie jest dobra. O ile w ostatnich dniach obserwowany jest spadek liczby zakażeń, to wciąż dzienna liczba zgonów jest w Polsce bardzo wysoka. Co więcej, rosnące temperatury i dobra pogoda sprawiają, że po długich zimowych miesiącach, ludzie coraz częściej wychodzą na dwór. Zbliżająca się majówka z pewnością stanie się okazją do wielu spotkań w gronie rodziny i znajomych, czy też do wyjazdów weekendowych. O ile nie można się temu dziwić - każdy ma ochotę już wyjść, wyjechać i wrócić do normalnego życia - to nie wiadomo jak to wpłynie na obecny spadek liczby zakażeń. Pierwsze „efekty” długiego weekendu majowego będą widoczne w liczbie zakażeń w okolicy 10 maja.

Tymczasem uczniowie klas IV-VIII oraz szkół ponadpodstawowych mają wrócić do szkół w trybie hybrydowym już 15 maja, a w trybie stacjonarnym od 29 maja.

Dodatkowym czynnikiem ryzyka jest fakt, że według dostępnych danych zaszczepionych jest dopiero około 60 procent nauczycieli. Może się zatem okazać, że na sam koniec roku uczniowie skutecznie rozniosą jeszcze koronawirusa po swoich znajomych ze szkoły, którzy zabiorą go do domu, powodując wzrost liczby zakażeń w okresie wakacyjnym.

Czy szkoły są przygotowane na powrót uczniów?

Sytuacja wygląda tak, że zwyczajowo o tej porze roku pojawia się już wiosenne rozluźnienie. Tymczasem teraz szkoły na szybko będą musiały organizować plan zajęć, najpierw dla nauki hybrydowej, następnie dla stacjonarnej. Patrząc na tempo układania planu nauczania we wrześniu, może się okazać, że gdy już plan się dotrze, to skończy się rok szkolny.

Jak zauważają komentatorzy, powrotu do szkół od 15 maja nie będzie, bo jest to sobota. Uczniowie wrócą do szkół zatem 17 maja. Od 25 maja zaczynają się z kolei egzaminy ósmoklasisty, a więc uczniowie znów się w szkole nie pojawią. Na początku czerwca z kolei będą dodatkowe dni wolne związane z Bożym Ciałem. Nauczyciele natomiast mają wystawić oceny najpóźniej do 18 czerwca.

Można zatem powiedzieć, że korzyści edukacyjne z całego powrotu do szkoły będą zasadniczo zerowe. Jedyną korzyścią, jaką może przynieść, jest powrót do interakcji z rówieśnikami.

Część uczniów chce wrócić do szkoły dopiero we wrześniu

Uczniowie niezadowoleni z decyzji ministerstwa zbierają podpisy pod petycją, w której domagają się, aby powrót do nauki stacjonarnej miał miejsce wraz z początkiem nowego roku szkolnego. Z jednej strony będzie wtedy czas na porządne przygotowanie nauczycieli i szkół do powrotu uczniów, do września zaszczepionych będzie znacznie więcej Polaków i ominie nas ryzyko czwartej fali pandemii w wakacje. Jak dotąd pod petycją podpisało się już ponad 400 000 osób. Choć liczba podpisów pod apelem Protestu Uczniowskiego robi wrażenie, to jak zauważają przeciwnicy, powrót do szkoły dotyczy 4,5 mln uczniów, a więc wciąż jest to zaledwie niecałe 10 proc. uczniów.

Można zatem powiedzieć, że organizując powrót do szkół, rząd ryzykuje dużo, a zyskuje zasadniczo jedynie chaos na ostatniej prostej roku szkolnego. Tak czy inaczej, skutki tego ruchu poznamy już za kilka tygodni.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst