Koronawirus  /  News

Antyszczepionkowcy blokują terminy szczepień w Polsce. Politycy uważają, że to terroryzm

Picture of the author
374 interakcji
dołącz do dyskusji

Antyszczepionkowcy przeszli właśnie do ataku. Skrzykują się teraz w social media i rezerwują terminy szczepienia się na koronawirusa, na które potem się nie stawiają.

Absolwenci uniwersytetu im. You T. Ube’a, którzy się ślinią na widok żółtych napisów w klipach wideo, od lat na potęgę szerzą dezinformację w sieci. Te wszystkie niedorzeczności dotyczące plandemii, depopulacji z wykorzystaniem 5G, a także zaangażowania w czipowanie ludzkości za pomocą szczepionek samego Billa Gatesa, rozpowszechniane są w dodatku od roku ze zdwojoną siłą.

Teraz antyszczepionkowcy poszli o krok dalej i podobno masowo blokują terminy szczepień.

Od tygodni z całego kraju płyną głosy, jakoby w punktach szczepień dzień w dzień marnowały się fiolki z Pfizerami i Astrami Zenecami. Obywatele rezerwują terminy, a potem nie stawiają się na miejscu w celu przyjęcia swojej dawki. Pojawiło się już nawet przyzwolenie na szczepienie chętnych poza kolejnością, jeśli w przeciwnym razie szczepionki na koronawirusa miały się zmarnować.

Okazuje się, iż to może być zorganizowana akcja wyhodowanych na skrajnej prawicy środowisk antyszczepionkowych. Jakby tego było mało, że dojedzie do nas mniej szczepionek, niż powinno, to wierzący w antynaukowe bzdury ludzie mają skrzykiwać się poprzez social media, by rezerwować terminy szczepień, gdy tylko to będzie możliwe dla ich grupy wiekowej, a potem się na nich nie stawiać.

Rząd sprawie się już przygląda, a ze strony polityków pojawiają się głosy, by uznać to zachowanie za… terroryzm.

Sam byłbym ostrożny w nazywaniu antyszczepionkowca terrorystą, aczkolwiek to już najwyższa pora, by chociaż rozważyć wprowadzenie kar finansowych za niestawienie się na szczepieniu. Każdy zablokowany termin przyjęcia szczepionki na koronawirusa i każda zmarnowana dawka oddalają nas od zdobycia tzw. odporności stadnej, która mogłaby pomóc w przywróceniu normalności.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że potencjalna kara może zniechęcić część osób, które się dziś wahają, więc Ministerstwo Zdrowia powinno zbadać wszystkie za i przeciw przed podjęciem decyzji. Może się okazać, że w skali kraju lepiej będzie pogodzić się z tym, co się dzieje, a próby ukarania ludzi dążących do marnowania się szczepionek przyniesie więcej złego, niż dobrego.

Warto przynajmniej wyciągnąć wnioski na przyszłość i skończyć pobłażać ludziom, którzy działają na szkodę społeczeństwa.

Lata patrzenia na piewców teorii spiskowych jak na nieszkodliwych dziwaków doprowadziły do sytuacji, w której się dziś znaleźliśmy. Dziennie umierają na samego koronawirusa setki ludzi i z powodu paraliżu służby zdrowia współczynnik nadmiarowych zgonów wystrzelił poza skalę, a mimo to część obywateli swoją naiwnością i głupotą aktywnie przyczynia się do kolejnych śmierci.

Gdy o tym myślę, to mnie tak po ludzku trafia szlag. Pożegnałem w ubiegłym roku przedwcześnie kilka osób i non-stop boję się o zdrowie i życie moich rodziców, których nie widziałem od miesięcy, a także innych bliskich mi osób. Podczas gdy sam chętnie zaszczepiłbym się już dziś, gdybym tylko miał taką możliwość, to muszę czekać, a antynaukowe świry ten moment w czasie odsuwają.

Kolejne doniesienia o antyszczepionkowcach, którzy potrafią wtargnąć do szpitali w celu promowania tezy, jakoby koronawirus nie istniał, a także o cyberprzestępcach, którzy na ludzkim strachu żerują, są deprymujące. Dostrzegam też pewną ironię w tym, iż to właśnie ludzie, którzy najgłośniej krzyczą o konieczności zniesienia lockdownu, są tymi samymi, przez których ten lockdown będzie trwał i trwał

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst