Tech  /  News

Pandemia nigdy się nie skończy, jeżeli szczepienia na COVID nie będą obowiązkowe

Picture of the author
228 interakcji
dołącz do dyskusji

Jeśli nie chcemy, aby pandemia i wywołane nią konsekwencje się nie powtarzały, koniecznie trzeba wprowadzić obowiązkowe szczepienia. Według prof. Macieja Banacha z Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi to jedyne skuteczne rozwiązanie. Ale zrobić należy coś jeszcze.

Wiele chorób zostało wyeliminowanych dzięki temu, że wprowadzono obowiązkowe szczepienia. Tą drogą musimy pójść też w przypadku Covid-19, uważa specjalista. 

Jeżeli wiemy o tym, że szczepienia na Covid-19 mogą być sezonowe, a ludzie nie będą chcieli się szczepić, to albo będziemy w ciągłej pandemii, która rozwinie się na świecie, albo wprowadzimy obowiązkowe szczepienia przeciwko chorobie będącej następstwem zakażenia koronawirusem  

- powiedział w rozmowie z PAP.

Konieczne są obowiązkowe szczepienia przeciwko COVID-19

„Przecież już półtora roku zastanawiamy się, jak walczyć z pandemią. Naprawdę nie chciałbym podobnych dyskusji prowadzić za 2-3 lata, przy okazji kolejnej fali” - dodał lekarz, wyjaśniając, dlaczego obowiązkowe szczepionki to jego zdaniem jedyne wyjście. 

Co z niechęcią społeczeństwa do szczepionek, podgrzewaną choćby przez publicystów? Według lekarza internet w znaczący sposób przyczynił się do rozpropagowania niepotwierdzonych informacji na temat szczepień. Jeszcze wcześniej zmagaliśmy się z problemem Dr. Google’a, czyli szukaniem wiadomości o chorobach na własną rękę. Czas z taką nieodpowiedzialnością skończyć. 

Nie mamy już wyjścia. To, że każdy może wymyślić nieprawdziwą historyjkę o Covid-19, szczepieniach i powielić ją po tysiąckroć na swoim profilu społecznościowym, jest po prostu niesłychane i powinno podlegać penalizacji

- mówi profesor. 

Choćby wyniki badań NASK-u alarmowały, że co piąty Polak nie weryfikuje informacji znalezionych w internecie. Pomysł wydaje się słuszny, tym bardziej że często źródłem dezinformacji nie są samozwańczy eksperci, ale manipulatorzy z innych państw. Z opublikowanego w kwietniu 2020 roku raportu wynikało, że 314 przypadków dezinformacji na temat COVID-19 to dzieło rosyjskich mediów

Pojawia się jednak problem: kto miałby zająć się wychwytywaniem, a później karaniem autorów takich wpisów. Powierzanie władzy samym platformom wydaje się ryzykownym posunięciem. Według organizacji Center for Countering Digital Hate, algorytmy Instagrama podsuwały antyszczepionkowe treści. Chodziło rzecz jasna o biznes: wystarczyło, że użytkownik był zainteresowany takimi treściami (a mogło zacząć się od zwykłych ludzkich wątpliwości), by następnie sztuczna inteligencja karmiła go podobnymi informacjami. Im bardziej przyciągającymi uwagę, tym rzecz jasna lepiej. 

Aby skutecznie mogły działać władze, potrzebna jest współpraca ze społecznościowymi gigantami. Nie brakuje przecież przykładów, kiedy mimo sprzeciwów społeczeństwa kontrowersyjni twórcy dalej mogli publikować swoje treści na portalach społecznościowych. Te chcą niezależności, więc każdą próbę ingerencji będą od siebie odsuwały. 

Dyskusja jest niewątpliwie potrzebna. Politycy już nazywają antyszczepionkowców chcących zablokować terminy szczepień terrorystami. Być może potrzebujemy ostrzejszej, bardziej bezpośredniej narracji, aby móc skutecznie zmierzyć się z problemem. 

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst