Koronawirus  /  Artykuł

Do sierpnia mamy wygrać z pandemią. Premier Morawiecki obiecuje szczepionki dla wszystkich

Picture of the author
118 interakcji
dołącz do dyskusji

Premier Mateusz Morawiecki zarzekał się, że najpóźniej do sierpnia Polakom uda się osiągnąć tzw. odporność zbiorową. Wszystko dzięki nowym dostawom szczepionek, które trafią do naszego kraju. Co dalej?

— Od 10 maja chcemy spowodować, żeby każdy obywatel powyżej 18. roku życia mógł otrzymać e-skierowanie i zapisywać się na szczepienie tak, aby najpóźniej do sierpnia, a mamy rosnącą nadzieję, że może to być nawet wcześniej, znowu zależy to od liczby szczepionek, które przyjadą do Polski, żeby każdy obywatel mógł zostać zaszczepiony, jeżeli tylko będzie chciał - powiedział premier Morawiecki

Konferencja odbyła się na terenie jednego z szesnastu Punktów Szczepień Powszechnych, które zostały otworzone dzisiaj w ramach testów. Docelowo na terenie całej Polski ma działać 471 takich placówek. Punkty Szczepień Powszechnych to kolejny etap naszej narodowej strategii szczepień. Utworzone są z myślą o dwóch dużych dostawach szczepionek do naszego kraju, o których Morawiecki wspominał na początku kwietnia:

— W maju dotrze do nas być może 9 mln szczepionek, a w kwietniu mamy potwierdzone ok. 5,5 mln dawek - powiedział premier Morawiecki

Jeśli więc wszystko pójdzie zgodnie z planem, najpóźniej w sierpniu osiągniemy odporność stadną

Odporność stadna, populacyjna, grupowa czy też zbiorowiskowa (nazwy są różne) oznacza tyle, że wysoki procent populacji jest odporny na daną chorobę, co w dużym stopniu uniemożliwia jej dalszą transmisję. Co ciekawe, wymagany próg odporności stadnej uzależniony jest od danej choroby. Na przykład: odporność stadna chroniąca przed odrą wymaga populacji uodrpornionej w 95 proc. Dla różyczki jest to mniej więcej 83-86 proc., a dla świnki 75 proc.

Jaki procent wymagany jest dla odporności stadnej na COVID-19? Cóż, na razie dysponujemy tylko teoriami ekspertów. Bardzo wstępne szacunki Światowej Organizacji Zdrowia wyglądają następująco: w populacji, która nie zachowuje żadnych środków ostrożności, osoba zakażona SARS-CoV-2 zaraża średnio 3-4 inne osoby. To oznacza, że odporność stadna w przypadku koronawirusa zadziałałaby przy uzyskaniu odporności dla 60-75 proc ludzi. Pamiętajmy jednak, że wyliczenie to nie uwzględnia właściwie różnej skuteczności poszczególnych szczepionek, wprowadzonych zasad bezpieczeństwa, ani żadnej migracji pomiędzy danymi populacjami.

Niemniej jednak, skutki masowego szczepienia są już widoczne w niektórych krajach. W Wielkiej Brytanii na przykład, gdzie na 100 mieszkańców podanych zostało 61 dawek szczepionki (wskaźnik ten cały czas rośnie oczywiście), obserwujemy aktualnie dość duży spadek dziennej liczby zakażeń. Wynosi on obecnie ok. 2500 zakażeń (średnia z 7 dni). W porównaniu do styczniowego szczytu, podczas którego Brytyjczycy zanotowali swój niechlubny rekord - tj. 68 tys. zakażeń - poprawę sytuacji widać jak na dłoni.

Podobny trend zauważalny jest już również w Stanach Zjednoczonych, gdzie tamtejsza agencja CDC ogłosiła, że pierwszą dawkę szczepionki otrzymała już połowa dorosłej populacji. Jak przekłada się to na liczbę zakażonych? W porównaniu do styczniowego szczytu, czyli 300 tys. dziennych zakażeń, dzienna liczba nowych przypadków w Stanach Zjednoczonych wynosi aktualnie 67 tys. (średnia z 7 dni).

Jeszcze lepiej jest w Izraelu - kraju, który właściwie zaraz zakończy pierwszą rundę szczepień. Dane z 16 kwietnia pokazują, że na 100 tamtejszych mieszkańców przypada aktualnie 119 dawek szczepionki. W przełożeniu na liczbę zakażonych: średnia liczba nowych zakażeń z ostatnich 7 dni w Izraelu wynosi aktualnie całe 167 przypadków. W styczniowym szczycie zachorowań ta sama średnia przekroczyła 8 tys. Poprawę widać więc gołym okiem. Rząd Izreala zniósł nawet nakaz zakrywania ust i nosa w przestrzeni publicznej.

Zaraz, pierwszą rundę?

Wiele wskazuje na to, że ochrona przed koronawirusem zapewniana przez szczepionki nie utrzymuje się zbyt długo. Według oficjalnych badań Pfizera, odpowiednia liczba przeciwciał chroniących przed zakażeniem się SARS-CoV-2 utrzymuje się w ludzkim organizmie do 6 miesięcy po szczepieniu. Jeszcze krótszy termin podają izraelscy naukowcy, którzy rutynowo sprawdzają liczbę przeciwciał we krwi zaszczepionych lekarzy ze szpitala Sheba w mieście Ramat Gan.

Wyniki tych testów wykazały, że liczba przeciwciał w próbkach krwi pobranych od osób zaszczepionych, zaczęła diametralnie spadać. I to do poziomu będącego normą u osób niezaszczepionych. Odkrycie to pokrywa się również z coraz częstszymi przypadkami hospitalizacji osób szczepionych w pierwszej kolejności. Analizując te przypadki, izraelscy naukowcy stwierdzili, że odporność zapewniana przez szczepionkę Pfizera spada drastycznie po 3 miesiącach od podania drugiej dawki.

Nie jest więc tak, że po podaniu dwóch dawek szczepionki Polacy będą mogli odetchnąć z ulgą i już na zawsze zapomnieć o zagrożeniu ze strony koronawirusa. O wiele bardziej prawdopodobnym scenariuszem będzie rutynowe odświeżanie tych szczepień co kilka miesięcy. Zakładając oczywiście, że w tak zwanym międzyczasie nie pojawi się nowy wariant SARS-CoV-2, ignorujący ochronę, którą zapewniają dostępne obecnie preparaty. Ale tym będziemy martwić się kiedy indziej. Na razie zachęcam do zapisywania się na szczepienie. Im więcej osób to zrobi, tym szybciej wrócimy do względnej normalności. Przynajmniej na kilka miesięcy.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst