Koronawirus  /  News

Ekspert: „maseczki na dworze nie mają sensu”. Rząd: „racja, zdejmiemy zakaz… kiedyś”

Picture of the author

Niespodziewanie w ciągu ostatnich kilku dni, w okolicach szczytu trzeciej fali pandemii zachorowań na COVID-19 powrócił temat zasadności noszenia maseczek ochronnych na świeżym powietrzu. Teraz wypowiedział się w tej kwestii także minister zdrowia.

Zaczęło się od wypowiedzi prof. Parczewskiego, który jest jednym z członków Rady Medycznej przy Premierze Mateuszu Morawieckim. W rozmowie z RMF FM przyznał on, że badania naukowe wskazują, że noszenie maseczek ochronnych na świeżym powietrzu jest „bez sensu”, bowiem zaledwie jeden na tysiąc przypadków zarażenia koronawirusem miał swoje źródło w przestrzeni otwartej. Jakby tego było mało, naukowcy jak dotąd nie zarejestrowali ogniska zakażeń, które miałoby powstać na świeżym powietrzu.

Nic więc dziwnego, że w kraju, w którym od wielu miesięcy obowiązuje nakaz zasłaniania ust i nosa także na świeżym powietrzu, wypowiedź ta została odebrana z zaskoczeniem.

Najlepiej pytać u źródła

Z takiego założenia wyszła jedna z internautek, która o termin zniesienia obowiązku noszenia maseczek na dworze (na polu) postanowiła zapytać samego ministra zdrowia Adama Niedzielskiego. Ewidentnie się opłacało, bowiem minister udzielił jej odpowiedzi.

Choć w odpowiedzi nie przeczytamy konkretnej daty zniesienia takiego obowiązku, to już dowiemy się, jakie plany ma władza. Adam Niedzielski w swojej odpowiedzi napisał, że maseczki będziemy mogli zostawić w domu najprawdopodobniej latem. Jednocześnie - niejako przecząc badaniom, na które powoływał się prof. Parczewski - zaznaczył, że najpierw musi spaść liczba nowych przypadków zakażenia koronawirusem. Tutaj jednak minister podkreśla, że jest różnica między tłumem a samotnym spacerem w parku.

Latem będziemy oddychać świeżym powietrzem

Tak naprawdę można zrozumieć obie strony. Noszenie maseczek jest od roku przykrym obowiązkiem wszystkich mieszkańców naszego kraju. Nie sądzę, że istnieje ktoś, kto sam z siebie lubi nosić maseczki, ale w duchu odpowiedzialności społecznej mimo wszystko je nosimy, wyczekując czasu, kiedy będzie można bezpiecznie je ściągnąć.

Z drugiej strony ministerstwo zdrowia widzi wciąż wysokie liczby zakażeń koronawirusem, zachorowań na COVID-19, zajętych łóżek szpitalnych, zajętych respiratorów i w końcu wysoką liczbę zgonów. Biorąc wszystkie te czynniki pod uwagę, ministerstwo musi szacować, na co może pozwolić obywatelom, aby nie doprowadzić przez to do zapaści systemu ochrony zdrowia.

Pozostaje zatem jedynie czekać na spadek liczby zachorowań, wzrost liczby zaszczepionych i powrót do sytuacji, w której ściągnięcie maseczek będzie bezpieczne.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst