Koronawirus  / Artykuł

Test na COVID w Biedronce. Jak go zrobisz, masz 5 opcji

Picture of the author

W sieci pojawiło się wiele pytań i wątpliwości dotyczących testów na przeciwciała SARS-CoV-2, które od poniedziałku będzie można kupić w sieci sklepów Biedronka. Zajmijmy się nimi.

Czytaj także: Zrobiłem test na COVID-19 z Biedronki. Najtrudniej było go kupić

Test Primacovid, który pojawi się w sklepach Biedronki to test serologiczny, co oznacza, że za jego pomocą można sprawdzić, czy dana osoba posiada przeciwciała IgG i IgM przeciw SARS-CoV-2. Tylko tyle. Za pomocą tego testu nie da się ani potwierdzić, ani wykluczyć, czy badana osoba jest aktualnie w trakcie przechodzenia COVID-19.

W teorii może oczywiście dojść do sytuacji, w której zakażona osoba użyje na sobie testu Primacovid, który wykryje u niej przeciwciała stworzone w trakcie zakażenia (czyli już w późniejszym okresie), jednak poleganie na teście serologicznym, jeśli chodzi o wykrywanie zakażenia to bardzo kiepski pomysł.

Czytaj także: Polacy rzucili się na testy w Biedronce. O 7 rano nie było czego szukać

Nie jest to zresztą wyłącznie moje zdanie. To samo możemy znaleźć w wytycznych stworzonych przez Światową Organizację Zdrowia WHO, która nie rekomenduje korzystania z takich testów jak Primacovid. Dlaczego? Takie domowe testy kasetkowe są o wiele mniej czułe niż laboratoryjne testy na przeciwciała - wynika to chociażby z ilości (potencjalnie istniejących) przeciwciał w pobranej próbce, która najzwyczajniej w świecie może okazać się za mała.

Drugim argumentem, który podaje WHO jest to, że wynik takiego testu mówi w zasadzie tylko o tym, czy dana osoba miała styczność z koronawirusem, bez odpowiedzi na takie pytania: kiedy to było i czy nadal jest zakażona.

Czy warto kupić test na koronawirusa w Biedronce?

Dyplomatycznie odpowiem, że to kwestia mocno indywidualna. Osoby, które kupią test, żeby się przetestować i uzyskają wynik pozytywny (co oznacza, że w ich krwi znajdują się przeciwciała na koronawirusa) mogą postępować według scenariusza stworzonego przez WHO, w którym testy serologiczne traktowane były jako testy przesiewowe.

Oznacza to tyle, że pozytywny wynik uzyskany w ramach testu serologicznego kwalifikuje badaną osobę na kolejny, bardziej dokładny i rekomendowany przez WHO test, jakim jest test genetyczny, nazywany również testem molekularnym. Tańszą opcją może być również mniej dokładny test antygenowy.

Oba testy są w stanie wykryć obecność koronawirusa w naszym organizmie, czyli - jak powiedziałby lekarz - potwierdzić aktywną infekcję i na tej podstawie skierować badanego do szpitala lub na domową kwarantannę. Na podstawie testu, który pojawi się w Biedronce podjęcie takiej decyzji jest niemożliwe.

Na koniec dodajmy również, że brak przeciwciał w przebadanej za pomocą testu z Biedronki próbce nie musi oznaczać również tego, że nie mieliśmy jeszcze kontaktu z koronawirusem. Z badań przeprowadzonych m.in. w Hiszpanii wynika bowiem, że przeciwciała u ozdrowieńców mogą zanikać w bardzo szybkim tempie, a u niektórych osób nigdy się nie wykształcić.

Test na koronawirusa z Biedronki - co oznaczają wyniki?

Korzystając z testu na przeciwciała dostępnego w sieci sklepów Biedronka mamy 5 możliwości wyglądają następująco:

  • wynik pozytywny - oznacza, że posiadamy aktualnie przeciwciała, czyli albo jesteśmy jednym z tzw. ozdrowieńców (1), albo aktualnie przechodzimy COVID-19 (2) i nasz organizm zdążył się już uzbroić do walki z koronawirusem.
  • wynik negatywny - oznacza, że przeciwciał nie posiadamy, więc albo nie mieliśmy jeszcze styczności z koronawirusem (3), albo mieliśmy, przechorowaliśmy, ale nasz organizm nie wytworzył przeciwciał na SARS-CoV-2 (4), albo akurat w pobranej przez nas próbce krwi było ich za mało, albo wytworzone przez nas przeciwciała już zanikły (5).

Polub ten tekst na Facebooku. Dzięki!

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst