1. SPIDER'S WEB
  2. Koronawirus
  3. Nauka
  4. Tech

Francuzi wpadli na genialny sposób wykrywania koronawirusa. Odpowiedź pochodzi z... muszli

koronawirus covid-19 ponowne zakażenie

Strażacy z Marsylii opracowali dość nowatorską, tanią i przede wszystkim skuteczną metodę wykrywania nowych ognisk zakażeń koronawirusa. Pomysł sprowadza się do… testowania ścieków.

Pamiętacie tę scenę z "Chłopaki nie płaczą", gdy król sedesów tłumaczy nad muszlą klozetową synowi, jak ważna jest kupa? "To jest życie!" - mówi. Istotnie, życie albo śmierć. Marsylska straż pożarna zagląda więc w swe kanalizacje, koronawirus może bowiem zostać wykryty w stolcu osoby zakażonej.

Miejska sieć kanalizacyjna jest więc doskonałym miejscem do sprawdzania stanu zdrowia populacji Marsylii. Dodajmy do tego dość dobrą metodologię i sposób ten, według przedstawicieli marsylskiej straży pożarnej, jest w stanie wykryć pojedyncze zakażenie w bloku zamieszkałym przez 200 osób.

Koronawirus w ściekach - nowatorskie podejście Marsylii

Jak to działa w praktyce? W każdą środę zespoły straży pożarnej testują wodę w 37 węzłach ściekowych, które jako całość obejmują miejską kanalizację. Jeśli w danym węźle wykryją koronawirusa, zawężają swój obszar poszukiwań, dochodząc do testowania wody spuszczanej w pojedynczym bloku mieszkalnym. Dzięki tej metodologii służby medyczne wykonują czasem 30 interwencji w ciągu dnia, izolując zakażone osoby, które często nie zdają sobie jeszcze sprawy z tego, że są chore.

Ostatnim etapem jest przeprowadzenie testów u wszystkich mieszkańców takiego budynku, znalezienie osób zakażonych i dezynfekcja wspólnych części mieszkalnych. Sama woda ściekowa testowana jest przy pomocy testów PCR, co gwarantuje dokładność i szybkość wykonywanych testów. Oprócz testowania wspomnianych wyżej węzłów, strażacy przeprowadzają również codzienne testy dla całego miasta oraz dla obszarów podwyższonego ryzyka, jak chociażby domy opieki.

Pomysł jest genialny

Zaletą tego sposobu jest też to, że testowanie wody ściekowej jest w stanie wskazać nowe ogniska zakażeń przed wystąpieniem pierwszych objawów u osób zakażonych. Szybkość ta przydaje się również do błyskawicznego odizolowania nowych przypadków, co zapobiega oczywiście dalszej transmisji koronawirusa. Do tego, metoda ta jest relatywnie tania. Przedstawiciele miasta Marsylii twierdzą, że początkowy koszt takiej operacji wynosił ok. 120 tys. dolarów. Dzienny koszt testów wody ściekowej to już zaledwie okolice 50 dolarów, co jak na badanie przesiewowe o ogromnym zakresie (całego miasta) jest śmiesznie niską ceną.

Pomysł wykorzystany w Marsylii powinien być jak najszybciej zaadaptowany przez jak największą liczbę dużych aglomeracji miejskich jako nowy rodzaj testów przesiewowych dla całości miejskiej populacji. Nie wspominając już o tym, że w ten sposób można błyskawicznie zapobiec dalszym wzrostom transmisji na terenach gęsto zamieszkanych.