1. SPIDER'S WEB
  2. Koronawirus
  3. Tech

Liczba dnia: 35143 nowych zakażeń koronawirusem. Czas powiedzieć głośno: nie radzimy sobie z pandemią

Liczba dnia: 35143 nowych zakażeń koronawirusem. Nie radzimy sobie z pandemią
225 interakcji
dołącz do dyskusji

Trzecia fala, napędzana głównie przez nową bardziej zaraźliwą odmianę koronawirusa jest już o krok od pokonania polskiej służby zdrowia.

Nasz rząd miał cały rok, żeby przygotować się na czarny scenariusz, stworzyć lepsze metody badań przesiewowych, kupić więcej respiratorów i tak dalej. Zamiast tego zamknął przedszkola i sklepy budowlane.

Oprócz 35 tys. nowych przypadków zakażeń, co jest naszym nowym niechlubnym rekordem od początku pandemii, Ministerstwo Zdrowia poinformowało również o 443 zgonach. Jestem oczywiście daleki od twierdzenia, że obostrzenia wprowadzone przez rząd nic nie dają. Dają. Widać to chociażby na przykładzie danych z wcześniej zamkniętych województw: w warmińsko-mazurskim odnotowano 1067 nowych zakażeń, w pomorskim 2625, a w lubuskim 874.

Sytuacja w reszcie województw, szczególnie w śląskim, mazowieckim i wielkopolskim jest o wiele gorsza. Nie trzeba być światowej klasy epidemiologiem, żeby na początku marca przewidzieć dokładnie taki scenariusz, jaki obserwujemy obecnie. Dlaczego, tuż po ogłoszeniu nadciągającej trzeciej fali koronawirusa, nasi rządzący zdecydowali się na zamykanie pojedynczych województw, skoro przy znacznie mniejszych liczbach na początku pandemii nikt nie miał problemów z zamykaniem całego kraju? Trudno powiedzieć. Zapewne chodzi o gospodarkę, która i tak, według samych przedsiębiorców, znajduje się obecnie w opłakanym stanie.

Rządzący zdają się podejmować kolejne decyzje w dość losowy sposób

Brak jakiejkolwiek ciągłości, jeśli chodzi o wprowadzanie obostrzeń związanych z pandemią to tylko czubek góry lodowej wynikającej z nieprzygotowania naszych rządzących. Przypominam: pandemia koronawirusa wybuchła ponad rok temu. Polska miała więc wystarczająco dużo czasu na przygotowanie się do obecnej fali na wiele sposobów. Kiedy czytam na przykład o nowym, genialnym pomyśle badań przesiewowych wprowadzonym w Marsylii, żałuję, że żaden prezydent polskiego miasta nie wykazał się podobną kreatywnością. Albo chociaż nie skopiował pomysłu jeden do jednego.

Nie dysponujemy też dokładnymi danymi dotyczącymi genezy powstawania nowych ognisk zakażeń. Zamiast tego rząd zarządza naukę zdalną dla losowych roczników uczniów i decyduje się na zamknięcie kolejnych gałęzi gospodarki. Czy sklepy budowlane rzeczywiście stanowiły tak ogromne zagrożenie, że ich zamknięcie poprawi obecne statystyki? Wątpię.

Nie byliśmy zbyt dobrze przygotowani

Czy przez rok udało nam się kupić wystarczającą liczbę respiratorów, które są właściwie jedynym sposobem utrzymywania przy życiu najcięższych przypadków zakażeń? Patrząc na dzisiejszą liczbę wolnych respiratorów w woj. mazowieckim (14, tak - czternaście), dolnośląskim (21) i śląskim (28) śmiem w to wątpić. Przypominam: mieliśmy cały rok, żeby przygotować się na taką ewentualność. Przez ten czas można było nawet stworzyć od absolutnego zera manufakturę tych urządzeń i sfinansować ją z tych wszystkich hucznie ogłaszanych funduszy stymulacji polskiej gospodarki, innowacji, Krajowego Planu Odbudowy, itd.

Zamiast tego wczoraj dowiedzieliśmy się, że zmniejszamy dopuszczalną liczbę osób na metr kwadratowy w kościołach i że w najbliższym czasie mogę zapomnieć o wizycie u fryzjera. I te działania pozorowane na pewno nas uratują. Ani premier, ani minister zdrowia nie odważyli się nawet na wprowadzenie twardych obostrzeń związanych z Wielkanocą. Zamiast tego usłyszeliśmy tylko apel o to, żeby spędzić je w jak najmniejszym gronie. Znaczenie tych słów każdy może interpretować sobie oczywiście tak jak chce.

To samo miało miejsce w grudniu, kiedy nikt nie zainteresował się tysiącami Polaków, którzy na Święta przylecieli do Polski z Wielkiej Brytanii, w której właśnie odkryto ten nowy, bardziej zaraźliwy wariant koronawirusa. To znaczy: ktoś się zainteresował. Dowiadujemy się o tym dopiero teraz, z ust senatora Karczewskiego, który w rozmowie z TVN24 przyznał, że rządzący nie podjęli w tej sprawie jakichkolwiek kroków, ponieważ obawiali się „bycia hejtowanymi” a poza tym „nie byłoby co z tymi zakażonymi zrobić”. Brzmi absurdalnie ale doskonale podsumowuje większość dotychczasowej, w dużej mierze losowej, strategii walki z pandemią w naszym kraju. Za tydzień proponuję zamknąć sklepy akwarystyczne i te z dewocjonaliami i do tego ogłosić jeszcze kilka zasad wygenerowanych tutaj. Na pewno to pomoże. Jeśli nie, zawsze można ponownie zamknąć lasy.