1. SPIDER'S WEB
  2. Koronawirus
  3. Nauka
  4. Tech

Koronawirus w Polsce skończył dziś rok. W 2020 r. zmarło najwięcej Polaków od II wojny światowej

Rok pandemii koronawirusa w Polsce. Podsumowujemy liczbę zakażeń i zgonów
156 interakcji
dołącz do dyskusji

1,7 mln zakażeń i 44360 zgonów - to dwie najważniejsze liczby podsumowujące rok pandemii koronawirusa w Polsce, ogłoszonej oficjalnie 4 marca 2020 roku.

SARS-CoV-2 został odkryty pod koniec 2019 r. w Chinach, w mieście Wuhan, które było początkowym punktem globalnej pandemii. Gdyby chińskie władze zareagowały szybciej i odizolowały Wuhan tuż po pierwszych doniesieniach o nowym patogenie, historia być może potoczyłaby się inaczej. Niestety tak się nie stało. Zanim Wuhan i inne chińskie miasta zostały poddane kwarantannie, koronawirus opuścił Państwo Środka i zaczął rozprzestrzeniać się po całym świecie.

Koronawirus pojawił się w Polsce dokładnie rok temu

Polskim pacjentem zero był 66-latek z województwa lubuskiego, u którego dokładnie rok temu potwierdzono zakażenie nowym patogenem. Łukasz Szumowski, pełniący wówczas funkcję ministra zdrowia zapewniał, że sytuacja jest pod kontrolą. Na kilka tygodni przed wykryciem pierwszego przypadku w Polsce, nasze służby medyczne rozpoczęły specjalne szkolenia, które miały przygotować je na walkę z nowym wirusem. W szpitalach ograniczono przyjęcia nowych pacjentów oraz zredukowano liczbę odwiedzin, władze miast rozpoczęły masową dezynfekcję środków komunikacji publicznej, a wszystkie imprezy masowe zaczęły być masowo odwoływane.

Wszystkie te środki ostrożności, choć pomocne, okazały się być niewystarczające. Cztery kolejne przypadki zakażeń odnotowano 2 dni po wykryciu pacjenta zero. Do końca marca, czyli pierwszego miesiąca pandemii w Polsce, mieliśmy już 2,5 tysiąca osób zakażonych koronawirusem. W tym samym miesiącu rząd podjął też decyzję o zamknięciu szkół i wprowadzeniu nakazu noszenia maseczek w miejscach publicznych. Początkowa faza pandemii wywołała też masową panikę u obywateli - rozpoczęło się gromadzenie zapasów produktów spożywczych i papieru toaletowego, masowe przechodzenie na tryb pracy zdalnej i odwoływanie wielkanocnych spotkań rodzinnych.

Powszechna izolacja Polaków w domach i przestrzeganie zasad kwarantanny poskutkowało. W drugiej połowie kwietnia rząd rozpoczął proces łagodzenia ogłoszonych wcześniej obostrzeń, a w czerwcu premier Mateusz Morawiecki ogłosił, że naród polski zdał ten doskonale egzamin i zmusił pandemię do odwrotu. A przynajmniej jej pierwszą falę, dzięki czemu mogliśmy tłumnie stawić się na wyborach prezydenckich.

Zignorowaliśmy pandemię w okresie wakacyjnym

Okres wakacyjny, pomimo braku większości obostrzeń przebiegał dość spokojnie. Liczba dziennych zakażeń nie przekroczyła wtedy 600 infekcji i najczęściej utrzymywała się na poziomie 300 nowych dziennych przypadków. Wtedy też pojawiły się teorie o tym, że COVID-19, czyli choroba wywoływana przez koronawirusa jest w pewnym stopniu sezonowa i podczas cieplejszych miesięcy nieco mniej niebezpieczna. Teorie te padły mniej więcej w drugiej połowie sierpnia, kiedy to sytuacja zaczęła się pogarszać, a dzienna liczba zakażeń rosnąć lawinowo.

Pomimo Pandemii, wielu Polaków zdecydowało się na spędzenie wakacji za granicą, w bardzo popularnych wśród turystów z całego świata miejscach, co oczywiście ułatwiło transmisję koronawirusa. Skutki naszego urlopowania doprowadziły do przekroczenia psychologicznej bariery 1000 zakażeń dziennie 19 września 2020 r.

Druga fala

Wtedy też rozpoczęła się druga fala pandemii, która doprowadziła do bardzo smutnych rekordów w okresie jesienno-zimowym. Najgorszym miesiącem pandemii okazał się listopad, w którym padły dwa rekordy: dziennej liczby zakażeń (27875 przypadków) 7 listopada i dziennej liczby zgonów (674 zmarłych) 25 listopada. Impet drugiej fali pandemii doprowadził do podziału Polski na specjalne strefy, oznaczone trzema kolorami: zielonym, żółtym i czerwonym.

Trudno powiedzieć, czy najbardziej restrykcyjne, czerwone strefy przyczyniły się do wyhamowania pandemii w tamtym okresie. Na pewno jakimś cudem udało się utrzymać w miarę stabilną sytuację, jeśli chodzi o służbę zdrowia, która w tamtym okresie wydawała się być o włos od upadku pod naporem rekordowej liczby zakażonych koronawirusem pacjentów.

Sytuacja zaczęła polepszać się nieco w grudniu. Wtedy też dowiedzieliśmy się, że opracowywane na całym świecie szczepionki na COVID-19, już wkrótce trafią do masowej produkcji i rozwiążą problem. Jak na razie trudno jednak mówić o większym sukcesie, jeśli chodzi o szczepienia. Dostawy preparatów do krajów członkowskich Unii pozostają bardzo mocno ograniczone, a kolejne problemy logistyczne producentów wcale nie polepszają obecnej sytuacji.

Za mało szczepionek i zmęczenie obostrzeniami

Szczepionki, które trafiają do Polski nadal zarezerwowane są dla najbardziej narażonych grup zawodowych, przez co najwcześniejsze terminy szczepień dla tzw. zwykłych obywateli to prawdopodobnie druga połowa, lub koniec roku.

Nieustanne zmiany w rządowej strategii walki z koronawirusem również nie napawają przesadnym optymizmem. Początkowy podział na trzy kolory stref już dawno nie obowiązuje. Niektóre zmiany w obostrzeniach, wprowadzane z dnia na dzień budzą spore kontrowersje (do tego stopnia, że stały się już internetowym memem w postaci generatora losowych obostrzeń), a niektóre branże, którym zabroniono funkcjonowania ze względu na walkę z pandemią zaczynają kpić sobie z rządowych obostrzeń i jawnie się buntować.

I to przy sporym poparciu obywateli, którzy do zamkniętych restauracji chodzą na kursy picia coca-coli (z obiadem w cenie kursu), a w zamkniętych siłowniach przygotowują się do zawodów w przeciąganiu liny. Tymczasem eksperci ostrzegają o nadejściu trzeciej fali pandemii, wzbogaconej o nowe szczepy koronawirusa, które dzięki swoim mutacjom są jeszcze bardziej zaraźliwe.

Jeśli chodzi o liczbę zgonów, rok 2020 był najgorszym rokiem w Polsce od zakończenia II Wojny Światowej

Dane pochodzą od Ministerstwa Cyfryzacji, które udostępnia je za Rejestrem Stanu Cywilnego. W 2020 r. zmarło w Polsce 480 tys. osób, a w wyniku COVID-19 28,5 tys.

Pełnia konsekwencji ekonomicznych nie jest jeszcze znana, jednak już teraz wiadomo, że koronawirus okazał się ogromnym ciosem dla naszej gospodarki. Czy rok 2021 będzie trochę lepszy? Trudno powiedzieć. Póki co liczby nowych zakażeń nie napawają optymizmem. Dziś było 15250 przypadków.

W najbliższych miesiącach możemy spodziewać się za to ponownego wprowadzenia obostrzeń w co najmniej trzech województwach, w których dzienna liczba zakażeń zaczyna rosnąć w niepokojącym tempie. Powtórka z drugiej, katastfofalnej w skutkach fali pandemii jest jak najbardziej możliwa i w dużym stopniu zależy od tego, czy nadal będziemy stosować się do coraz to nowych obostrzeń i pomysłów wprowadzanych przez naszych rządzących.