Koronawirus  /  Artykuł

Raport WHO: możemy nigdy nie poznać prawdziwego pochodzenia koronawirusa

Picture of the author

Międzynarodowy zespół ekspertów Światowej Organizacji Zdrowia przez 27 dni swojego pobytu w Chinach przeczesywał okolice Wuhan w poszukiwaniu wskazówek, które mogłyby naprowadzić ich na miejsce rozpoczęcia się pandemii koronawirusa, czy też pomóc znaleźć pierwszego nosiciela.

Eksperci odwiedzili szpitale, targi żywych zwierząt i laboratoria rządowe, próbując pozyskać jak najwięcej informacji na temat genezy pandemii, która w nieco ponad rok doprowadziła do śmierci prawie 2,8 mln ludzi na całym świecie. Wynik tych poszukiwań nie jest jednak zbyt satysfakcjonujący.

W 124-stronicowym raporcie ze wspólnego dochodzenia przeprowadzonego przez WHO i Chiny znalazło się bardzo wiele szczegółowych informacji na temat koronawirusa. Nie znajdziemy w nim jednak definitywnej odpowiedzi na pytanie: skąd wziął się nowy patogen.

— Dochodzenie może prowadzić donikąd i możemy nigdy nie znaleźć prawdziwego pochodzenia wirusa - powiedział Yanzhong Huang, starszy pracownik ds. Zdrowia, zasiadający w chińskiej Radzie ds. Relacji Zagranicznych.

Omawiany raport kończy się podsumowaniem, w którym eksperci stwierdzają, że Chiny nadal nie mają danych ani badań, które wskazywałyby, jak i kiedy wirus zaczął się rozprzestrzeniać. Zespół co prawda za „niezwykle nieprawdopodobną” uznał hipotezę o tym, jakoby wirus opuścił chińskie laboratorium w Wuhan, choć niektórzy naukowcy nadal twierdzą, że wątek ten wymaga bardziej wnikliwych badań.

Śledztwo kontra chińska cenzura

Niezależni eksperci WHO przyznają, że rząd chiński, pomimo współpracy i udostępnienia części informacji, wielokrotnie próbował ingerować w dochodzenie. Śledztwo komplikowały również coraz bardziej zaciekłe stosunki Chin ze Stanami Zjednoczonymi. Administracja Bidena wielokrotnie krytykowała brak przejrzystości Chin w sprawach związanych z pandemią, w tym odmowę przekazania danych o wczesnych przypadkach COVID-19 śledczym podczas ich pierwszej wizyty w Wuhan. Przedstawiciele rządu USA nie omieszkali zresztą skomentować omawianego raportu WHO w dość negatywnym tonie:

— Mamy poważne obawy co do metodologii i procesu, który znalazł się w tym raporcie, w tym fakt, że rząd w Pekinie najwyraźniej pomógł go napisać” - powiedział sekretarz stanu Antony J. Blinken w wywiadzie dla CNN.

Chiny rzecz jasna nie zgadzają się z powyższą oceną:

— Nigdy nie zaakceptujemy bezpodstawnych oskarżeń i bezmyślnego oczerniania ze strony Stanów Zjednoczonych w sprawie epidemii - powiedział Zhao Lijian, rzecznik chińskiego ministerstwa spraw zagranicznych, podczas regularnego spotkania informacyjnego w Pekinie w poniedziałek.

Najwięcej kontrowersji budzi oczywiście hipoteza o tym, jakoby SARS-CoV-2 wyciekł z chińskiego laboratorium w Wuhan. Teorię tę między innymi to, że podczas gdy większość raportu zawierała wiele szczegółów dotyczących badań molekularnych, ewolucji wirusów i potencjalnych żywicieli zwierzęcych, fragmenty dotyczące możliwości wycieku z laboratorium można w najlepszym przypadku określić jako bardzo pobieżne.

Co prawda jeden z członków zespołu ekspertów, Peter Daszak, brytyjski ekolog zajmujący się chorobami, który prowadzi EcoHealth Alliance - nowojorską grupę ds. Zapobiegania pandemii, odrzucił krytykę pracy zespołu i poziomu współpracy w Chinach. Daszak uważa również, że hipoteza wycieku z laboratorium była „polityczna od samego początku” i dodaje, że zespół WHO nie był w żaden sposób ograniczany, jeśli chodzi o w wywiady z chińskimi naukowcami, którzy byli na miejscu na początku pandemii.

Przypomnijmy też, że teoria wycieku z laboratorium w Wuhan była promowana głównie przez urzędników administracji Donalda Trumpa, w tym dr Roberta Redfielda, byłego dyrektora Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom, który jak dotąd nie był w stanie przedstawić żadnych dowodów potwierdzających jego podejrzenia.

Raport zaleca również dalsze retrospektywne badania zakażeń ludzi, w tym najwcześniejszych przypadków, a także więcej wykonywania testów na wirusy u zwierząt dzikich i hodowlanych w Chinach i Azji Południowo-Wschodniej. Autorzy sugerują również szczegółową analizę szlaków dostaw od gospodarstw rolnych do rynków w Wuhan, co wymagałoby przeprowadzenia wywiadów oraz szczegółowego przebadania wszystkich osób zaangażowanych w handel zwierzętami.

Jednym słowem: jak na tak długo wyczekiwany raport, dokument nie dostarczył nam właściwie żadnej nowej i użytecznej wiedzy na temat tego, co zapoczątkowało globalną pandemię koronawirusa. Nie udało się również ustalić, w jakich okolicznościach doszło do zakażenia pacjenta zero.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst