1. SPIDER'S WEB
  2. Koronawirus
  3. Tech

Ministerstwo Zdrowia krytykuje Biedronkę i Lidla, a ja pytam, gdzie logika

Wojciech Andrusiewicz
854 interakcji
dołącz do dyskusji

Zdaniem rzecznika Ministerstwa Zdrowia Wojciecha Andrusiewicza sprzedaż testów na przeciwciała w sklepach sieci Biedronka i Lidl doprowadzi do powstania nowych ognisk pandemii.

— Jeżeli dziś w sklepach pojawią się ludzie chorzy, którzy nie będą polegać na testach PCR, to będziemy mieli ogniska zakażeń w dyskontach - stwierdził rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz.

Andrusiewicz zaapelował też o rozwagę i ostrożność oraz stwierdził, że dyskont nie jest miejscem, do którego powinni udawać się ludzie chorzy. A ci według polskiego Ministerstwa Zdrowia mogą zacząć masowo pojawiać się w Biedronkach i Lidlach. I tak samo masowo kupować testy na przeciwciała, na podstawie których dość trudno ustalić cokolwiek.

Skąd ta reakcja?

Trudno stwierdzić. Trudno też pojąć logikę stojącą za oświadczeniem Wojciecha Andrusiewicza. Jeśli przyjmiemy, że zagrożenie o którym mówi jest realne - tj. szturm zakażonych osób na Biedronki i Lidle w celu zakupu testów - to znaczy, że do tej pory osoby zakażone koronawirusem nie chodziły do tych sklepów. Czyżby zatem rzecznik wykrył tu sprytny plan dyskontów na zgarnięcie nowych klientów?

Chociaż jeśli ktoś chce kupić taki test, to zapewne po to, by sprawdzić, czy jest zakażony koronawirusem. A jeśli chce to sprawdzić, to znaczy, że nie wie, czy jest zakażony. A jeśli nie wie, to prawdopodobnie wychodzi z domu w celu zrobienia zakupów i tym samym doprowadza do powstania nowych ognisk pandemii. A zatem tajny plan dyskontów na nowych klientów byłby przestrzelony. Oj, nie tak się robi biznesy, Lidlu i Biedronko.

Zatem to, czy w dyskontach pojawiły się testy na przeciwciała, nie robi żadnej różnicy. Mogę się oczywiście mylić i nie dostrzegać całości dyskontowego problemu, który został poruszony przez rzecznika Ministerstwa Zdrowia.

Zamiast testu z Biedronki wypełnij formularz

O wiele sensowniejszym apelem do obywateli było przypomnienie przez Andrusiewicza o nowym systemie skierowań na dokładne testy wykrywające koronawirusa. Za sprawą zmian wprowadzonych przez Ministerstwo Zdrowia, żeby zapisać się na taki test, nie trzeba już umawiać się na konsultacje z lekarzem.

Zamiast tego wystarczy wypełnić formularz na rządowej stronie i czekać na kontakt telefoniczny z rządowym konsultantem. On - w razie potwierdzenia naszych obaw - jest w stanie zapisać nas na test antygenowy, wykonywany w szpitalu.

I jest to oczywiście o wiele lepszy pomysł, niż zakup testu dostępnego w sklepach, za pomocą którego nie jesteśmy w stanie potwierdzić, czy mieliśmy już COVID-19, czy nie. Być może warto było skupić się na tym wątku podczas dzisiejszej konferencji, zamiast krytykować sklepy.