1. SPIDER'S WEB
  2. Nauka
  3. Tech

Skierowali głośnik w niebo i głośnym basem wywołali deszcze. Tak się bawią w Chinach

Skierowali głośnik w niebo i głośnym basem wywołali deszcze. Tak się bawią w Chinach
1394 interakcji
dołącz do dyskusji

Chińscy naukowcy twierdzą, że muzyka nie tylko łagodzi obyczaje. Potrafi wywołać również deszcz. Chociaż z tą muzyką to przesadziłem, chodzi o określone długości fal dźwiękowych.

Brzmi niedorzecznie, ale to prawda. Eksperyment przeprowadzony przez chińskich naukowców na Wyżynie Tybetańskiej sprawił, że opady deszczu wzrosły na tym terenie o 17 procent. Wynik jest więc dość wymierny.

Wywoływanie deszczu dźwiękiem

Eksperyment nie był za bardzo skomplikowany: badacze z zespołu kierowanego przez Wang Guangqiana z Uniwersytetu Tsinghua w Pekinie wycelowali w niebo duży głośnik, po czym zaczęli odtwarzać na nim dźwięki o niskiej częstotliwości. Dokładna zasada wywoływania deszczu za pomocą fal dźwiękowych nie jest jeszcze znana, naukowcy zakładają jednak, że fale akustyczne mogą pomagać w łączeniu się cząsteczek wody w większe krople, zwiększając tym samym szansę na opad deszczu.

Potrzebny jest tylko odpowiednio mocny głośnik. Do eksperymentu na Wyżynie Tybetańskiej wykorzystano zestaw emitujący dźwięki o częstotliwości 50 Hz, czyli na granicy dolnego progu słyszalności dla ludzi, z głośnością 160 dB. Dla porównania: orientacyjna głośność wystrzału z karabinu to 150 dB, a start rakiety kosmicznej to 190 dB. W skrócie: było głośno.

Chiny chcą manipulować pogodą

Plany chińskiego rządu zakładają, że do 2035 r. Chiny opracują skuteczne metody pozwalające na modyfikację zjawisk pogodowych. Chodzi tu głównie właśnie o wywoływanie deszczu, w celu rewitalizacji regionów wiejskich i odbudowy zniszczonych ekosystemów na terenie Państwa Środka. Eksperyment przeprowadzony przez naukowców z Uniwersytetu Tsinghua w Pekinie wpisuje się w tę strategię doskonale - dotychczasowe metody wywoływania deszczu są, delikatnie mówiąc, dość inwazyjne, jeśli chodzi o ekosystemy.

Zazwyczaj bowiem do zasiewania chmur stosuje się metodę rozpylania (z ziemi i z powietrza) takich związków chemicznych, jak zamrożony dwutlenek węgla (tzw. suchy lód), jodek srebra i chlorek sodu (czyli sól). Te dwie ostatnie substancje nie są obojętne dla środowiska, a ponadto jeśli mówimy tu o działaniach zakrojonych na dużą skalę, dotychczasowe metody generują sporo większe koszty niż kilka głośników wycelowanych w niebo.

Ta wiedza może się nam przydać

Badania w poszukiwaniu metod na tanie i skuteczne wywoływanie deszczu brzmią na razie dość absurdalnie. Jeśli jednak umieścimy je w dzisiejszym kontekście klimatycznym, absurd ten zaczyna znikać. Weźmy chociażby statystyki dotyczące naszego kraju: jeszcze w latach 80. na statystycznego Polaka przypadało ok. 2500 m3 wody rocznie. Obecnie wskaźnik ten rzadko kiedy przekracza 1800 m3. Za jego spadek odpowiadają właściwie dwie kwestie: coraz cieplejsze okresy letnie i ukształtowanie terenu w naszym kraju.

Na domiar złego, przez województwa lubuskie, dolnośląskie, część wielkopolskiego, łódzkie i Mazowsze, aż po Lubelszczyznę przebiega pas, na którym rokrocznie notujemy najmniejszy poziom opadów w naszym kraju. W połączeniu z rosnącą temperaturą (i większym parowaniem wody) i wielkopowierzchniowym rolnictwem, taka mieszanka to bardzo prosty przepis na katastrofę.

Przypominam też, że w pierwszej połowie czerwca 2019 r. wody zabrakło w Skierniewicach. Wyobraźcie sobie nagle, że w waszym mieście przez dwie doby po odkręceniu kranu nie dzieje się absolutnie nic. I właśnie na taką ewentualność dobrze jest mieć przygotowany odpowiedni zestaw głośników, który można wycelować w niebo w celu wywołania deszczu.

Podobał się tekst? Polub go na Facebooku. Dzięki!