Koronawirus  / Artykuł

Afrykańska odmiana SARS-CoV-2 jest już w Polsce. Rozprzestrzenia się szybciej i jest bardziej oporna na szczepionkę

Picture of the author

Przypadek zakażenia południowoafrykańską odmianą koronawirusa potwierdził dzisiaj nasz minister zdrowia Adam Niedzielski. Zakażony pacjent został zdiagnozowany w Suwałkach.

Połodniowoafrykański szczep koronawirusa o nazwie 501.V2 odkryto w Republice Południowej Afryki. Wiadomość o odkryciu pojawiła się tuż po odkryciu innego, nowego szczepu w Wielkiej Brytanii. Obie odmiany prawdopodobnie rozprzestrzeniają się szybciej, niż poprzednie iteracje koronawirusa.

— Ten nowy wariant z RPA jest bardzo niepokojący, ponieważ potrafi rozprzestrzeniać się szybciej i wydaje nam się, że zmutował bardziej, niż nowy szczep odkryty w Wielkiej Brytanii - powiedział brytyjski sekretarz zdrowia Matt Hancock, cytowany przez Al. Jazeera.

Południowoafrykańska mutacja koronawirusa w Polsce

O odmianie odkrytej w RPA wiemy bardzo niewiele. Prawdopodobnie jednak szczep 501.V2 zmutował w bardzo podobny sposób do odmiany N501Y wykrytej w Wielkiej Brytanii, w której kluczową zmianą względem oryginału jest mutacja białka znajdującego się na kolcach wirusa, wykorzystywanych do łączenia się z ludzkim receptorem ACE2.

Stąd też teoria o tym, że mutacja ta ułatwia rozprzestrzenianie się wirusa, gdyż sprawia, że o wiele łatwiej jest się nim zakazić. Dotychczasowe mutacje zaobserwowane przez naukowców nie wydawały się aż tak poważne, przez co immunolodzy do niedawna jednogłośnie twierdzili, że SARS-CoV-2 jest dość stabilnym wirusem RNA, który, po opracowaniu skutecznej szczepionki, powinien przestać nam zagrażać.

Skuteczność szczepionek przeciw nowej mutacji z RPA

Niektórzy eksperci uważają, że mutacja białka w tak kluczowej części koronawirusa może, przynajmniej częściowo, uodpornić nowy szczep na działanie dostępnych już szczepionek. Bardziej optymistyczni immunolodzy twierdzą jednak, że opracowane przez firmy farmaceutyczne preparaty zostały skonstruowane tak, aby wymuszać na ludzkim układzie odpornościowym wytworzenie przeciwciał przeciwko wielu epitopom (czyli obszarom) białka kolca, które wykorzystywane jest do łączenia się z receptorem ACE2.

Teoria ta na pewno nie dotyczy wszystkich szczepionek. W tym badaniu na przykład naukowcom udało się udowodnić słabsze działanie preparatu produkowanego przez firmy Pfizer i BioNTech. W porównaniu do standardowego szczepu COVID-19, szczepionka wygenerowała o wiele słabszą odpowiedź immunologiczną przeciwko wyprodukowanemu w laboratorium wariantowi zaprojektowanemu w taki sposób, aby naśladował on szczep odkryty w RPA. Mówimy tu o zmniejszeniu skuteczności przeciwciał wytwarzanych (w bardzo dużym uproszczeniu) przez szczepionkę Pfizera o ok 66 proc.

Nie jest to zbyt dobra wiadomość zważywszy na to, że preparat Pfizera podawany jest m.in polskim lekarzom. Pojawienie się szczepu z RPA oznacza najprawdopodobniej, że w Polsce czeka nas trzecia fala pandemii i kolejne fale obostrzeń rządowych. Nawet jeśli producentom szczepionek uda się błyskawicznie przeprogramować zawarte w nich mRNA, tak aby dostosować je do nowych mutacji, dostarczenie na rynek nowej wersji preparatu zajmie i tak co najmniej kilka miesięcy. Wygląda więc na to, że nadal musimy siedzieć w domach.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst