Koronawirus  /  News

Polska: jest u nas czeski koronawirus. Czesi: bez jaj, nie ma czegoś takiego jak czeski koronawirus

Picture of the author
643 interakcji
dołącz do dyskusji

Dzięki Adamowi Niedzielskiemu w przestrzeni publicznej pojawił się nowy wariant koronawirusa SARS-CoV-2. Dotychczas słyszeliśmy o nowej mutacji, która po raz pierwszy pojawiła się w Wielkiej Brytanii oraz o drugiej, która kilka dni później pojawiła się w RPA. Teraz w Polsce minister wspomniał o Czechach.

Tak przynajmniej wynika z informacji przekazanych przez ministra zdrowia podczas jednej z licznych konferencji prasowych. Informacja o nowej, tajemniczej wersji koronawirusa pojawiła się w odpowiedzi na pytanie jednego z dziennikarzy, który chciał się dowiedzieć, czy w Polsce zarejestrowano już brytyjską mutację koronawirusa. Adam Niedzielski powiedział, że nie, ale jednocześnie dodał, że do Polski dotarł już czeski wariant wirusa.

A Czesi na to: że jak?

Natychmiastowo dziennikarze postanowili sprawdzić, o jakiej to czeskiej wariacji wirusa nie słyszeli, choć powinni. Okazało się jednak, że nawet Internet jeszcze nie słyszał o czeskiej odmianie wirusa. Wkrótce później okazało się, że minister zdrowia ma tak nowe informacje, że nie dotarły do nich nawet czeskie służby medyczne i rządowe zajmujące się monitorowaniem sytuacji związanej z pandemią koronawirusa.

Źródło: FB

Ba, nawet Ministerstwo Zdrowia zapytane przez zaniepokojonych czeskich dziennikarzy z serwisu Seznam Zpravy nie potwierdziło, że coś takiego jak „czeski wariant koronawirusa” istnieje. Urzędnicy Ambasady Czech w Polsce także – na wszelki wypadek – postanowili zdementować informację podaną przez polskiego ministra zdrowia.

Państwowy Zakład Higieny przybywa z odsieczą

I już gdy wszyscy szykowali się do krytykowania ministra zdrowia za wymyślanie i komunikowanie niepotwierdzonych informacji, z odsieczą na białym koniu przybył Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego - Państwowy Zakład Higieny (serio, ktoś powinien zrobić coś z tą nazwą).

Przedstawiciele instytutu wskazują, że nie chodzi o nową mutację wirusa, a jedynie wariant. Takich wariantów jest wiele w całej Europie i różnią się one między sobą mutacjami w pojedynczych genach. Minister zdrowia mówił zatem o wariancie, którego obecność wcześniej zarejestrowano m.in. w Czechach, Danii czy Irlandii. Błędu zatem minister nie popełnił.

Precyzja komunikatu ponad wszystko

Nie zmienia to jednak faktu, że polityka informacyjna związana z koronawirusem jest chaotyczna. W rządzie ewidentnie brakuje osoby, która byłaby w stanie spojrzeć na komunikaty z zewnątrz, z pozycji przeciętnego obywatela, dla którego odmiana, wariant czy mutacja to tak naprawdę to samo. Mówienie o wariancie czeskim, bez jasnego wyjaśnienia, o co chodzi, automatycznie u większości niespecjalistów wywołuje skojarzenie z brytyjską mutacją wirusa, która jest dużo bardziej zaraźliwa, przez co wywołuje się nieuzasadniony niepokój. W takiej sytuacji nie mamy już do czynienia z informowaniem, a jedynie sterowaniem emocjami. Nie tędy droga.