Koronawirus  / Felieton

Jedne kraje szczepią najpierw młodych, inne najstarszych. Gdzie sens, gdzie logika?

Picture of the author

Kilka tygodni temu ruszył Narodowy Program Szczepień. Po zaszczepieniu pracowników ochrony zdrowia rozpoczął się właśnie kolejny etap programu. Teraz szczepieni będą seniorzy powyżej 60 roku życia, nauczyciele oraz służby mundurowe. Czy to na pewno dobra strategia?

15 stycznia rozpoczęła się rejestracja dla seniorów w wieku ponad 80 lat. Tydzień później, 22 stycznia będą mogli zarejestrować się także seniorzy powyżej 70 roku życia. Szczepienia obu grup rozpoczną się 25 stycznia. Następne w kolejce będą osoby powyżej 60 roku życia, nauczyciele i służby mundurowe.

Kolejnym etapem będzie szczepienie osób poniżej 60 roku życia (etap II), a następnie powszechne szczepienia pozostałej populacji dorosłej (etap III).

Czy na pewno jest to dobre podejście do tematu?

Oczywistym uzasadnieniem takiego podziału szczepień są powikłania, na jakie narażone są poszczególne grupy osób. To osoby starsze i z chorobami współistniejącymi narażone są na ciężki przebieg choroby oraz na śmierć z powodu zakażenia koronawirusem. Osoby młodsze i zdrowe mają znacznie większą szansę przetrwać zakażenie i chorobę bez większego uszczerbku na zdrowiu.

Organizacja całego programu jest jednak mocno niedoskonała. Nie pomaga w tym fakt, że pierwszymi, którzy korzystają z systemu rejestracji są osoby starsze często nieposiadające umiejętności czy możliwości korzystania ze wszystkich dostępnych sposobów rejestracji. W efekcie, z uwagi na niedziałającą stronę internetową, zatkaną infolinię rejestracyjną, 15 stycznia setki seniorów ustawiały się przed punktami szczepień.

Tutaj pojawia się pytanie, czy na pewno jest to dobra strategia. Osoby młodsze, bardziej mobilne i bardziej zorientowane, rejestrując się mogłyby szybciej pomóc w doprowadzeniu systemu do jako takiej używalności.

Kogo szczepić najpierw?

Pytanie tylko na pierwszy rzut oka jest kontrowersyjne. Podstawowym celem intensywnych i masowych szczepień jest wyszczepienie jak największej części populacji, bowiem jest to jedyna droga do zahamowania rozprzestrzeniania się wirusa w społeczeństwie. Tymczasem zaczynamy szczepienia od osób starszych, które zazwyczaj nie są już aktywne zawodowo, nie muszą się spotykać ze współpracownikami i kontrahentami. W międzyczasie populacja osób aktywnych zawodowo nadal wymienia się wirusem w trakcie wykonywania obowiązków zawodowych, wizyt w urzędach czy podczas aktywności fizycznej.

Czy nie lepiej byłoby zacząć od szczepienia osób młodych i pracujących? To przecież właśnie osoby młode odpowiedzialne są za roznoszenie wirusa po całym społeczeństwie. To oni spotykają najwięcej osób i to oni są narażeni na kontakt z nieświadomymi nosicielami koronawirusa. Osoby starsze nie mają tak dużej ekspozycji na kontakt z osobami spoza swojego ścisłego otoczenia.

Jeżeli chcemy jak najszybciej zahamować wzrost liczby nowych zakażeń, to musimy szczepić osoby, które najbardziej narażone są na zakażenie ze względu na ilość interakcji z osobami trzecimi.

Przykład 1: Izrael

Spójrzmy, chociażby na przykład Izraela, w którym owszem szczepione są obecnie osoby starsze, ale dzięki temu, że w nocy chętnych z tej grupy nie ma, szczepi się wszystkich, którzy „oczekują” w pobliżu ośrodka szczepień. W ten sposób minimalizuje się ryzyko zmarnowania rozmrożonych już dawek szczepionki, a proces szczepienia przebiega znacznie wydajniej. Młodzież chętnie ustawia się pod ośrodkami szczepień w nocy (w Izraelu szczepienia odbywają się przez całą dobę), kiedy i tak seniorów tam nie ma. Dzięki temu szczepienie osób młodych nie hamuje w żaden sposób szczepienia osób z grup priorytetowych.

Przykład 2: Indonezja

Jeszcze bardziej ekstremalne rozwiązanie przyjęły władze Indonezji, kraju, w którym mieszka 270 mln ludzi. Tutaj po zaszczepieniu personelu medycznego pierwsi będą szczepieni ludzie w wieku 18-59 lat. Seniorzy muszą poczekać na swoją kolej.

Uzasadnienie? Dokładnie takie jak powyżej – najpierw należy szczepić osoby, które najbardziej roznoszą wirusa chodząc do pracy, gdzie kontaktują się z innymi osobami, a następnie wracają do swoich rodzin. W ten sposób szybciej będzie można uzyskać odporność populacyjną, poluzować obostrzenia i rozpocząć odbudowywanie gospodarki.

Bardzo często w kontekście szczepień mówi się o solidarności. Pytanie jednak, czy właściwie ją pojmujemy szczepiąc najpierw osoby, które nie będąc aktywne fizycznie mogą ograniczyć swoje kontakty z innymi osobami do absolutnego minimum, a każąc jednocześnie na szczepienie czekać tym, którzy takiej możliwości nie mają.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst