Koronawirus  / News

Każdy przypadek wstrząsu po szczepionce na COVID-a obiega świat. Kolejne silne reakcje alergiczne na preparat Pfizera

Picture of the author
943 interakcji
dołącz do dyskusji

Jedna z osób, u której zaobserwowano reakcję alergiczną na szczepionkę Pfizera nie była alergikiem. Jest to więc tzw. interesujący przypadek.

Reakcje alergiczne wystąpiły u dwóch pracowników ochrony zdrowia. Jeden z nich był alergikiem, więc jego przypadek nie wzbudza żadnej sensacji. Sam producent zaznacza zresztą, że nie rekomenduje stosowania swojego preparatu osobom uczulonym, gdyż może on wywołać silną reakcję alergiczną.

Inną sprawą jest przypadek numer dwa, czyli reakcja anafilaktyczna, która wystąpiła u pielęgniarki ze szpitala w Juneau. Kobieta nie była bowiem alergikiem, co zostało potwierdzone przez dr Lindę Jones, dyrektorkę oddziału ratunkowego szpitala w Juneau.

Pracownicy medyczni aktualnie czują się dobrze, a że rzecz (tzn. reakcje alergiczne po podaniu szczepionki) działa się w szpitalu, oboje zostali błyskawicznie objęci opieką. Zaraz po wystąpieniu pierwszych objawów, kobiecie podano epinefrynę.

Ukryta alergia na szczepionkę Pfizera?

Jak na te doniesienia zareagował producent? Firma Pfizer wydała oświadczenie, w którym przypomina, że w opisie szczepionki na koronawirusa zawarte jest wyraźne ostrzeżenie, aby w czasie podawania preparatu, osoba szczepiona objęta była nadzorem medycznym i miała zapewniony dostęp do ewentualnego leczenia po podaniu szczepionki, gdyby doszło do silnej reakcji anafilaktycznej.

Producent dmucha na zimne, ale ma też powód do kolejnych badań. Jak stwierdził Jesse Goodman, naukowiec, który do niedawna pracował dla amerykańskiej Agencji Żywności i Leków, niezwykle ważnym jest ustalenie wspólnego mianownika pomiędzy przypadkami silnych reakcji alergicznych w Wlk. Brytanii i Stanach Zjednoczonych.

Będziemy musieli przeprowadzić dokładne badania, aby określić, czy należy zmienić zalecenia dotyczące użytkowania szczepionki - powiedział Goodman.

Jak na razie eksperci podejrzewają jeden z poniższych scenariuszy

Według pierwszego, wszystkiemu winien jest glikol polietylenowy - polimer zawarty w szczepionce, który bardzo rzadko może przyczynić się do wywołania reakcji alergicznej. Pamiętajmy, że omawiamy tu przypadki, które wystąpiły głównie u osób z długą listą alergii, więc niewykluczone, że były również uczulone na tę substancję.

Opcją numer dwa wskazywaną przez ekspertów może być reakcja komórek tucznych (mastocytów), które są częścią ludzkiego układu odpornościowego (odgrywają m.in. istotną rolę w procesach dotyczących formowania się odporności nabytej) oraz w reakcjach alergicznych. Niewykluczone więc, że istnieje jakaś zależność, której nie wykryto podczas klinicznych testów szczepionki. Ma to sens - takie testy zazwyczaj nie obejmują alergików i tak samo było w przypadku badań prowadzonych przez firmę Pfizer.

Ostatnia możliwość jest najbardziej ogólnikowa i zakłada dość niefortunną kombinację, w której pracownicy służby zdrowia w czasie przyjęcia szczepionki mieli również kontakt z jakimś uczulającym ich alergenem, co w połączeniu z preparatem Pfizera wywołało przeciążenie układu odpornościowego i doprowadziło do reakcji alergicznej.

Żeby ustalić, która z powyższych teorii jest prawdziwa, potrzebne jest przeprowadzenie gruntownych badań. Plusem całej tej sytuacji jest bez wątpienia to, że obie osoby dochodzą już do siebie, a ich życiu nie zagraża żadne niebezpieczeństwo.

Na koniec dodajmy również, że szczepionka na koronawirusa nie stanowi tu żadnego wyjątku. Wszystkie tego typu preparaty mogą wywoływać niepożądane reakcje, które zazwyczaj nie są zbyt uciążliwe i utrzymują się maksymalnie przez kilka dni. Statystycznie przyjmuje się, że zagrażające życiu reakcje anafilaktyczne występują z częstotliwością od 0,65 do 2,22 na 1 mln podanych dawek danej szczepionki.

przeczytaj następny tekst