Koronawirus  / News

Koronawirus przegonił grypę. Zachorowało połowę mniej dorosłych i sześć razy mniej dzieci

Picture of the author

Wojewódzkie Stacje Sanitarno-Epidemiologiczne informują, że w tym roku rejestrują znacznie mniej zachorowań na grypę niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.

Pandemia koronawirusa, która zdominowała i całkowicie zmieniła nasze codzienne nawyki w 2020 r. istotnie wpłynęła na regularnie pojawiający się w naszym rejonie okres zachorowań na grypę. Pytanie jednak o źródło tej zmiany pozostaje bez jednoznacznej odpowiedzi.

WSSE w Gdańsku informuje, że w październiku na Pomorzu grypę zdiagnozowano u 49 394 osób. Rok wcześniej liczba a wynosiła 89 223. W listopadzie także było mniej chorych na grypę niż w ubiegłym roku.

Może to lockdown

Jednym z wyjaśnień tego fenomenu może być lockdown. Zamknięcie ludzi w domach, znaczące ograniczenie kontaktów międzyludzkich stwarza mniej okazji do przenoszenia wirusów, przez co i fala zachorowań może wydawać się słabsza. Gdy dodamy do tego zamknięte sklepy, powszechne korzystanie z maseczek czy środków dezynfekujących wszystko wydaje się pasować.

Jeszcze ciekawiej sytuacja wygląda wśród dzieci. Lekarze wskazują, że rok do roku zachorowań na grypę jest nawet sześć razy mniej. Tutaj mogło zadziałać przejście na nauczanie zdalne. Dzieci nie spotykają się w szkole z rówieśnikami w dużych grupach. Wirus grypy nie ma szans na masowe przenoszenie się z jednego dziecka na drugie. Młodzież zamknięta w domach i przykuta przez nauczycieli do komputerów nie spotyka się ze znajomymi poza domem. Z pewnością jest to istotny czynnik ograniczający liczbę nowych zachorowań na grypę.

Może to strach

Warto jednak wziąć pod uwagę jeszcze jeden istotny czynnik. Od wielu miesięcy jesteśmy bombardowani informacjami o obciążeniu, a wręcz niewydolności służby zdrowia. Zwykła wizyta w przychodni lekarza rodzinnego zmieniła się w całą drogę przez mękę, zaczynającą się od licznych prób dodzwonienia się do przychodni w celu umówienia telewizyty, która będzie podstawą do oceny czy niezbędna jest wizyta osobista. Jakby tego było mało, z mediów słyszymy o przypadkach osób wchodzących do ośrodka zdrowia czy szpitala z jedną chorobą, a wychodzących z zakażeniem koronawirusem.

Takie zmiany sprawiają, że znacznie mniej osób decyduje się na wizytę u lekarza i próbuje przechorować grypę w domu. U lekarzy pojawiają się jedynie wtedy, kiedy przebieg choroby jest zbyt poważny, aby radzić sobie z nim metodami domowymi.

Może zatem być tak, że chorych jest nadal dużo, ale po prostu część z nich nie informuje o tym lekarzy. Trudno będzie zatem ustalić co tak naprawdę odpowiada za niższą liczbę zarejestrowanych zachorowań na grypę. Możemy jedynie mieć nadzieję, że w większej części to podwyższona czujność i ograniczenie kontaktów wpłynęły na liczbę zarażeń niż strach przed wizytą u lekarza.

Lekarze przypominają: jeżeli macie objawy grypowe, a wysoka temperatura utrzymuje się u was dłużej niż pięć dni i źle się czujecie, udajcie się do lekarza.

przeczytaj następny tekst