Koronawirus  / Artykuł

Zanim zaczniemy się cieszyć ze szczepionki Pfizera na koronawirusa, producent musi odpowiedzieć na kilka pytań

Gigant farmaceutyczny Pfizer ogłosił w poniedziałek, że dotychczasowe testy kliniczne wykazują aż 90-procentową skuteczność jego szczepionki na koronawirusa. To cudowna wiadomość, jednak brakuje w niej kilku informacji.

Braki te wytknął William Haseltine, ekspert ds chorób zakaźnych. Zdaniem Haseltine'a, tą 90-procentową skuteczność bardzo łatwo zakwestionować. Przynajmniej do czasu, aż Pfizer nie udostępni szczegółowych wyników badań dotyczących swojej szczepionki.

Szczepionka na koronawirusa - co wiemy?

Wiemy, że szczepionka Pfizera wykazała się 90-procentową skutecznością w badaniu, w którym udział wzięło 43,5 tys. osób. Niektórym zaaplikowano szczepionkę, a pozostałym placebo. Wśród badanych wykryto 94 infekcje COVID-19 – były to osoby, które dla celów badawczych dobrowolnie dały się zakazić wirusem SARS-CoV-2.

Po analizie wyników oceniono, że tylko u 10 proc. zaszczepionych osób wykryto koronawirusa.

Szczepionka na koronawirusa - czego nie wiemy?

Haseltine wskazuje pewne poważne braki w oświadczeniu firmy Pfizer. Po pierwsze: gigant farmaceutyczny nie udostępnił jeszcze pełnych wyników badań. A to właśnie w tej dokumentacji znajdują się takie informacje, jak na przykład to, ile z tych 94 zakażonych osób należało do grupy przyjmującej placebo, a ile dostało właściwą szczepionkę.

Dodatkowo nie wiemy też nic o tym, w jakim stanie były poszczególne, zakażone osoby. Bez tego nie da się stwierdzić chociażby tego, czy szczepionka Pfizera rozwiązuje problem ciężkich, wymagających hospitalizacji przypadków COVID-19. W zasadzie nie wiemy również, czy szczepionka chroni przed samym zakażeniem koronawirusem, czy też sprawia, że zaszczepiona osoba przechodzi COVID-19 bezobjawowo, jednak nadal jest w stanie zakażać innych.

Na koniec: nie wiemy też nic o potencjalnych skutkach ubocznych szczepionki. Jasne, Pfizer pochwalił się tym, że preparat nie wywołuje poważnych skutków ubocznych, ale przecież nie oznacza to, że nie wywołuje żadnych skutków ubocznych. Haseltine zauważa słusznie, że udostępnienie listy tych zaobserwowanych skutków pomogłoby zwiększyć zaufanie do samej szczepionki.

Bez udostępnienia wyników badań, 90-procentowa skuteczność pozostaje reklamowym sloganem

Nie wiemy nawet w jakim przedziale wiekowym były osoby biorące udział w badaniu. Czy tak samo wysoką skuteczność uda się utrzymać w przypadku szczepienia seniorów? Nie wiadomo. Dopóki Pfizer nie udostępni szczegółowych wyników badań, wszystkie deklaracje o cudownej skuteczności szczepionki na koronawirusa trzeba przyjmować z odpowiednią i zdrową dozą sceptycyzmu.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst