Koronawirus  / News

Szpitale zapchane, więc rząd będzie leczyć zdalnie chorych na COVID-19. Pulsoksymetry dostarczy poczta

208 interakcji
dołącz do dyskusji

Nowa strategia leczenia pacjentów chorych na Covid-19 zaprezentowana dzisiaj przez ministra zdrowia Adama Niedzielskiego jest iście przełomowa. Może oznaczać też, że w Polsce zaczyna powoli brakować łóżek dla osób zakażonych koronawirusem.

Nowa metoda polegać będzie na zdalnym monitoringu chorych na Covid-19, którzy nie wymagają natychmiastowej hospitalizacji. Monitoring będzie prowadzony z wykorzystaniem pulsoksymetrów, które do chorych dostarczą pracownicy Poczty Polskiej. Urządzenia te mierzą poziom nasycenia krwi tlenem (saturację). U osób zdrowych, poziom ten wynosi od 95 do 99 proc.

Zdalny monitoring chorych na Covid-19

Mniejszy wynik oznaczać będzie, że płuca chorego stają się niewydolne, a on sam będzie musiał zostać umieszczony na oddziale opieki medycznej, gdzie w każdej chwili - jeśli zajdzie taka potrzeba - zostanie podłączony do aparatu tlenowego.

Decyzja o przetransportowaniu takiego pacjenta do szpitala podejmowana będzie zdalnie, na podstawie odczytów pulsoksymetru, które przesyłane będą do specjalnej centrali, gdzie zostanie podjęta decyzja o tym, czy do chorego należy wezwać oddział pogotowia ratunkowego, który przetransportuje go do szpitala. O tym, kto powinien otrzymać pulsoksymetr i wysyłać swoje wyniki testów co 3 godziny do centrali zadecydują lekarze POZ.

Potrzeba matką innowacji

Pomysł na zdalne monitorowanie chorych na Covid-19 jest doskonały. Gdyby nie aktualne okoliczności związane z szalejącą pandemią, byłbym nim o wiele bardziej oczarowany.

Nie sposób jednak nie podejrzewać tej nowej strategii o to, że została ona wprowadzona z powodu kończących się miejsc dla zakażonych koronawirusem w szpitalach i izolatoriach. Nie wiemy też, czy przesyłanie wyników testu wykonywanego co trzy godziny za pomocą pulsoksymetru daje bezpieczny margines bezpieczeństwa dla osób zakażonych.

Co jeśli stan chorego zacznie pogarszać się z minuty na minutę? Czy pogotowie zdąży na czas? Czy Małopolska dysponuje odpowiednią liczbą karetek, która zapewni odpowiednią przepustowość tej strategii? Tego na razie nie wiadomo. Dlatego pewnie rządzący nazywają to na razie programem eksperymentalnym i chcą zobaczyć jak zadziała on w praktyce.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst