Koronawirus  /  News

Teraz już nikt nieprawidłości nie znajdzie. Rząd zmienił sposób raportowania zakażeń koronawirusem

Picture of the author
344 interakcji
dołącz do dyskusji

Rzecznik Ministerstwa Zdrowia poinformował o zmianie systemu raportowania nowych zakażeń. Podmioty, które analizowały dane, zostały odcięte od informacji. Wśród nich jest Michał Rogalski, licealista, który od 225 dni tworzy bazę pozwalającą weryfikować informacje podawane przez MZ.

Od wielu miesięcy system wyglądał tak, że Powiatowe Stacje Sanitarno-Epidemiologiczne (PSSE) publikowały na swoich stronach internetowych dane o nowych zakażeniach zarejestrowanych uprzedniej doby. Jednocześnie PSSE przekazywały je do Wojewódzkich Stacji Sanitarno-Epidemiologicznych (WSSE), które następnie raportowały do Ministerstwa Zdrowia. System z pozoru wydawał się przejrzysty.

Michał Rogalski w swoim wolnym czasie zaczął porównywać dane podawane przez ministerstwo z danymi podawanymi przez wszystkie PSSE i WSSE. Okazało się, że po drodze w tym całym łańcuszku gdzieś następowały przekłamania i na końcu resort podawał inne liczby, niż wychodziły z prostego dodania tych podawanych przez stacje sanitarno-epidemiologiczne. W pewnym momencie Rogalski zaczął także zwracać uwagę na fakt, że rozbieżności między tymi liczbami sięgają kilkunastu tysięcy testów.

To były niezwykle istotne dane, bowiem liczba zakażeń zbliżyła się do tej, która nakazywałaby zarządzenie narodowej kwarantanny.

Ministerstwo Zdrowia poinformowało 24 listopada, że do dzisiejszej całkowitej liczby zakażeń (od początku pandemii) dodaje 22 000 przypadków, które wcześniej gdzieś umknęły. W ten sposób niejako przyznano, że Rogalski miał rację i faktycznie część zakażeń wymykała się z danych podawanych przez resort.

Jednocześnie, rzecznik MZ poinformował, że od 24 listopada dane nie będą już publikowane przez powiatowe stacje sanitarno-epidemiologiczne, bowiem laboratoria będą wpisywały wszystkie przypadki bezpośrednio do centralnego systemu  zliczającego nowe zakażenia.

Jak słusznie zauważył jeden z użytkowników Twittera, przynajmniej w teorii można wciąż pytać PSSE o dane w ramach dostępu do informacji publicznej. Ktoś inny udostępnił jednak odpowiedź od PSSE, w której jasno wskazano, że w związku z decyzją p.o. Głównego Inspektora Sanitarnego, stacje powiatowe nie mogą udostępniać jakichkolwiek danych dotyczących nowych zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2.

Co sądzi o zmianach Michał Rogalski?

Napisałeś parę godzin temu: „To, co się dzieje w dzisiejszych danych epidemiologicznych to jakiś absurd”. Co było nie tak?

Michał Rogalski: Ministerstwo tak po prostu dodało zgubione 22 594 przypadki do ogólnej liczby, nie podając kiedy i w jakich ilościach je rzeczywiście zgubiono. Tę nieprawidłowość udało się wykryć przede wszystkim dzięki codziennej sumiennej pracy wolontariuszy zbierających dane. Może się okazać, uwzględniając zgubę, że w rzeczywistości przekroczyliśmy próg narodowej kwarantanny.

Zbierałem dane oficjalnie podawane na stronach internetowych powiatowych i wojewódzkich  stacji sanitarno-epidemiologicznych i dane podawane na konferencji ministerstwa zdrowia - nic się nie zgadzało. W pewnym momencie rozbieżności narosły do poziomu ponad osiemnastu tysięcy. Dzisiaj okazuje się, że ministerstwo znalazło nawet 22,5 tys.

Czy te dane znacząco wpłynęłyby na obraz epidemii?

Oczywiście. Według moich obliczeń, gdy dodamy te zaległe zakażenia, to jestem przekonany, że 7-dniowa średnia nowych zakażeń przekroczyła w pewnym momencie 70 osób na 100 000 mieszkańców, a to już jest poziom ustalony przez MZ jako punkt wprowadzenia narodowej kwarantanny. Ministerstwo przekazuje, że tego poziomu nigdy nie przekroczyliśmy. Proszę zatem o dane, sami sobie sprawdzimy, czy tak było, czy nie.

Czy uważasz, że dzisiejsza zmiana systemu raportowania spowodowana jest tym, że ministerstwo nie potrafiąc poradzić sobie z chaosem i nieścisłościami, chce odciąć od danych takie osoby jak ty, które kontrolując informacje zmuszają później ministerstwo do tłumaczenia się ze swoich błędów?

Tak, jestem przekonany, że chodzi właśnie o odcięcie obywateli od danych. Teraz wszyscy otrzymają jedne dane na konferencji prasowej ministerstwa i nie będzie żadnej możliwości skontrolowania, czy te liczby są prawidłowe, czy nie. Jakby nie patrzeć, problem zrobił się ogromny. Nie bez powodu w GIS lecą głowy. Nowy szef GIS zarządził dzisiaj zakaz publikowania danych przez PSSE i WSSE ze skutkiem natychmiastowym. I już problem z głowy.

225 dni naszej sumiennej, codziennej pracy będzie można wyrzucić do kosza. Ministerstwo będzie podawało nam dane, których nie sposób będzie podważyć. Muszę tutaj nadmienić, że o ile przez niemal cały ten czas nie miałem powodu podejrzewać, że dane są manipulowane, to teraz już tak nie jest. Dane z ostatnich dni nie mają sensu. Jednego dnia odsetek testów pozytywnych przekracza 60 proc., a drugiego dnia to zaledwie 30 proc. Statystycznie i nawet medycznie jest to bardzo mało prawdopodobne.

Dziękuję za rozmowę.

Jak raportują inne kraje?

Czasami może lepiej tego nie wiedzieć. Gdy spojrzymy na północ, w Norwegii możemy dane przeglądać na żywo na stronie dziennika VG. Da się je filtrować według poszczególnych regionów. Ilość informacji podawanych na stronie robi wrażenie.

Na południu z kolei, nie szukając daleko, wystarczy zajrzeć na stronę czeskiego Ministerstwa Zdrowia. Choć na pierwszy rzut oka widoczne są jedynie dane dot. zakażeń, zmarłych i wyzdrowiałych, przescrollowanie strony pozwala zobaczyć całą paletę wykresów pozwalających zainteresowanym zorientować się w sytuacji.

Póki co, informacje dostępne na stronie gov.pl nie stanowią nawet namiastki powyższych systemów. Dlaczego? Być może dlatego, że decyzję o zamknięciu ust PSSE i WSSE podjęto nagle, bez żadnego planowania i dopiero teraz ktoś się zabrał za tworzenie strony, na której publikowane będą dane. Szkoda tylko, że to nie jest drugi czy trzeci dzień epidemii, kiedy taki stan rzeczy mógłby być wytłumaczalny. Po 2/3 roku obecna sytuacja to czysty skandal i farsa. Najlepszym komentarzem do obecnej sytuacji jest wypowiedź jednego z lekarzy, Jakuba Kosikowskiego.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst