Koronawirus  / News

Godzina policyjna z powodu COVID-19 to bzdura jakich mało

165 interakcji
dołącz do dyskusji

Zamknijmy ludzi w domach w godzinach nocnych. Jak walka z pandemią to na całego.

W związku z bezustannie rosnącą liczbą nowych zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 rząd wprowadza kolejne obostrzenia. Ograniczając w środę działalność m.in. hoteli czy sklepów galeriach handlowych, rząd poinformował także o możliwych kolejnych etapach, na których potencjalnie mogą być wprowadzane kolejne zaostrzenia, a nawet tzw. kwarantanna narodowa. W mediach pojawiła się także informacja, że na wzór innych krajów Europy możliwe jest nawet wprowadzenie godziny policyjnej. O takiej opcji mówił, chociażby wicepremier Jarosław Gowin.

To chyba najgłupszy pomysł walki z pandemią, o jakim słyszałem. W całej walce z koronawirusem chodzi o możliwie maksymalne ograniczenie kontaktów międzyludzkich, podczas których dochodzi do transmisji wirusa z osób zakażonych na osoby zdrowe. Chodzi o to i tylko o to.

W tym kontekście zrozumiałe jest zamknięcie kin czy teatrów, gdzie siłą rzeczy na seansach czy spektaklach ludzie zbierają się w grupę i spędzają w swoim otoczeniu po kilka godzin. Zrozumiałe może być też zamknięcie siłowni czy klubów fitness, gdzie ludzie być może siedzą dalej od siebie niż w kinie, ale za to podczas wysiłku fizycznego nie tylko znacznie bardziej perspirują, a i wydychają dużo więcej aerozolu.

Kogo zarazimy podczas nocnego spaceru?

Godzina policyjna została już wprowadzona chociażby w Hiszpanii (23-6), w Czechach (21-5), w niektórych rejonach Francji (22-6) i we Włoszech (22-5). Z pewnością wprowadzenie godziny policyjnej jest znaczącym ograniczeniem praw obywatelskich. W polskim prawie godzinę policyjną można wprowadzić dopiero po wprowadzeniu stanu wyjątkowego, od czego władza przy pierwszej fali koronawirusa się odżegnywała za wszelką cenę.

Pytanie jednak, czy takie ograniczenia mają sens? Jak spojrzymy na ulice miast, ludzi jest znacząco mniej niż jeszcze latem. Zamknięcie od soboty sklepów w galeriach (poza spożywczymi i aptekami) znacząco zmniejszy tę liczbę. Tym samym zapewne zmniejszy się ryzyko transmisji koronawirusa i za jakiś czas zauważymy spadek liczby nowych zakażeń.

Wyjdźmy jednak na zewnątrz w nocy – o 22:00, o północy czy o 2 w nocy. Zarówno w małej miejscowości, jak i w dużych miastach ulice są puste. Gdy wychodzę na ostatni spacer z psem między godziną 22 a 3 w nocy (taki urok), to bardzo często jestem w stanie chodzić przez godzinę i nie spotkać nikogo więcej, ba, nie zauważyć nikogo na horyzoncie. Ryzyko transmisji koronawirusa wynosi zero. Można wręcz stwierdzić, że to właśnie wtedy najlepiej wyjść na zewnątrz, złapać trochę świeżego powietrza.

Wprowadzenie godziny policyjnej w godzinach nocnych nie może mieć żadnego wpływu na rozwijanie się pandemii.

Takiego samego zdania zresztą jest, chociażby  doradca włoskiego ministra zdrowia Walter Ricciardi, który wskazuje na całkowity brak jakichkolwiek badań potwierdzających skuteczność godziny policyjnej w walce z pandemią. Jako przykład pokazuje on Francję, gdzie wprowadzenie takiego środka nie przyniosło żadnych skutków.

Według lekarzy dużo większe znaczenie mają wprowadzane lokalnie lockdowny ograniczające poruszanie się w przestrzeni publicznej przez całą dobę. Takie działania znacząco zmniejszają ryzyko transmisji wirusa, co zresztą mieliśmy okazję widzieć podczas pierwszej fali zakażeń.

Trzeba także tutaj pamiętać o jeszcze jednym aspekcie, który często pomija się projektując plan walki z pandemią i nowe ograniczenia nakładane na obywateli. Każde ograniczenie nałożone na obywateli w obecnych czasach stanowi potężne obciążenie psychiczne.

Pandemia wiąże się dodatkowo z poważnym obciążeniem psychologicznym. Stresujemy się nawet wtedy, kiedy ogranicza nam się możliwość robienia czegoś, czego wcześniej nie robiliśmy. Świadomość zakazu uwiera. Doskonale widać było to wiosną, gdy właśnie zakazano wstępu do lasu. Nagle dostępu do lasu domagały się osoby, które po raz ostatni widziały na żywo drzewo całe miesiące czy lata wcześniej. Tak samo będzie w przypadku wprowadzenia godziny policyjnej. Jako taka nie będzie w żaden sposób pomagała w walce z pandemią, ale w niezwykle stresującej sytuacji gospodarczej, będzie znaczącym obciążeniem psychicznym dla wszystkich, którzy przez to poczują się jeszcze szczelniej zamknięci w swoich domach.

Po co zatem?

Być może przesłanka stojąca za opcją wprowadzenia godziny policyjnej nie jest związana z koronawirusem, a jedynie go wykorzystuje. Takie zdanie wyraził w rozmowie z Wyborczą były wiceszef policji, gen. Adam Rapacki. Według niego to nie rosnąca liczba zakażeń, a kolejne protesty Strajku Kobiet mogłyby być powodem rozważania takiej możliwości. Jeżeli tak faktycznie było, to możliwe, że godzina policyjna nas ominie, bowiem protesty w znaczącym stopniu już wygasły.

Komentatorzy zwracają uwagę na to, że wprowadzanie godziny policyjnej w godzinach nocnych ma tyle sensu, co wprowadzenie zakazu wstępu do lasu wiosną. Z perspektywy czasu było to działanie nieracjonalne i raczej spowodowane paniką rządu, aniżeli konkretnymi analizami ryzyka zakażenia.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst