Koronawirus  / News

Elon Musk zakwestionował właśnie testy na koronawirusa. A wystarczyło przeczytać ulotkę…

192 interakcji
dołącz do dyskusji

Nie zrozummy się źle: jestem fanem wielu aspektów działalności Elona Muska, ale gdybym mógł, to odciąłbym mu dostęp do Twittera. Tym razem mój ulubiony ekscentryczny miliarder prawdopodobnie przyczynił się do powstania kolejnej teorii spiskowej o pandemii koronawirusa.

A było to tak: Musk zaczął od poinformowania opinii publicznej (oczywiście na Twitterze), że dostrzega u siebie objawy typowe dla przeziębienia, które są oczywiście bardzo podobne do objawów występujących przy COVID-19. A że akurat mamy pandemię, Musk postanowił dodatkowo zrobić sobie test na koronawirusa. A właściwie to cztery testy, ponieważ kto bogatemu zabroni?

I tu zaczął się problem

Musk poinformował (oczywiście na Twitterze), że dwa testy dały wynik pozytywny, a dwa negatywny. Wszystkie testy robione były tego samego dnia, więc nasz ekscentryczny geniusz uznał całą sprawę za podejrzaną. I oczywiście nie omieszkał stwierdzić (na Twitterze), że te wyniki są jakieś podejrzane. To oczywiście uruchomiło całą lawinę internetowych wpisów zawierających najróżniejsze teorie spiskowe związane z pandemią.

Tymczasem wyjaśnienie jest dosyć proste: testy antygenowe na koronawirusa nie są zbyt dokładne

Te cztery testy wykonane przez Muska to testy antygenowe, które ze względu na swoją niedokładność dopiero niedawno zostały dopuszczone przez WHO jako wstępne badanie przesiewowe. WHO zaleca również, żeby każdy wynik testu antygenowego weryfikować dodatkowo testem RT-PCR. Tłumacząc to najprościej, jak się da: wyniki testów antygenowych są niedokładne.

Wykrywają one (jak sama nazwa wskazuje) antygeny wirusa SARS-CoV-2 (najczęściej w wymazie z nosogardzieli), co ma być równoznaczne z obecnością samych wirionów w organizmie badanego. Nie sposób jednak podać żadnej procentowej liczby opisującej skuteczność (czy też dokładność) takich testów, gdyż istnieje co najmniej kilka ich rodzajów (nie wiemy jakich testów użyto na Elonie). Na domiar złego sam wynik w dużej mierze zależy od sposobu pobrania i badania próbki, która w międzyczasie może zostać np. zanieczyszczona

Gdyby Elon poczekał te 24 godziny na wyniki testu RT-PCR, to nie byłoby całej sprawy. No ale trzeba było coś wrzucić na Twitterka.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst