Koronawirus  / Artykuł

WHO radzi Europie: przykręćcie śrubę ludziom albo umrze więcej osób niż wiosną

243 interakcji
dołącz do dyskusji

Według dyrektora regionalnego WHO w Europie nadszedł właśnie odpowiedni moment na zaostrzenie środków walki z pandemią.

Hans Kluge, bo o nim mowa, dodał jednak, aby wprowadzane obostrzenia były proporcjonalne do aktualnej sytuacji w europejskich państwach oraz żeby władze traktowały zamykanie szkół jako ostatnią deskę ratunku.

Początek drugiej fali koronawirusa?

Kluge ostrzegł również, że jeśli nie uda się stłumić nowej fali wirusa, z którą mamy obecnie do czynienia, oprócz wzrostu liczby samych zakażeń, może wzrosnąć również liczba zgonów spowodowanych koronawirusem. Według najczarniejszego scenariusza może być nawet 4-5 razy wyższa na początku 2021 r. niż ta z wiosny.

Przedstawiając nawet tak czarne wizje, WHO apeluje o rozsądne wprowadzanie restrykcji. Zdaniem dyrektora regionalnego o wiele skuteczniejsze może być stopniowe wprowadzanie nowych zasad - tak jak ma to miejsce np. w Polsce - niż ponowne wprowadzanie lockdownu. Kolejną ważną kwestią jest oczywiście zwiększenie liczby testów przeprowadzanych w poszczególnych państwach oraz ustalanie z kim kontaktowały się osoby zakażone - im szybciej da się wyłapać nowe przypadki, tym zdążą one zakazić mniej osób.

WHO rekomenduje również, aby europejskie państwa nie zamykały zbyt pochopnie szkół. Choć eksperci WHO, w tym Catherine Smallwood, potwierdzili, że przyglądając się np. sytuacji w Izraelu, szkoły są znaczącym wektorem rozprzestrzeniania się koronawirusa.

— Bardzo uważnie przyglądamy się danym, które spływają do nas od września. Ale są też inne duże czynniki napędzające rozprzestrzenianie się wirusa: uniwersytety, miejsca publiczne czy zgromadzenia i imprezy. WHO jest zdania, że szkoły powinny być priorytetem. A to może oznaczać dokonywania poświęceń w innych miejsach - mówi Smallwood.

Jak radzą sobie inne europejskie państwa?

W Polsce wprowadzono zasady dla żółtych i czerwonych stref, które - zgodnie z zapowiedziamy rządu - będą aktualizowane co tydzień, w każdy czwartek. W innych krajach logistyka walki z koronawirusem wygląda nieco inaczej, oto kilka przykładów:

Francja wprowadziła godzinę policyjną w 9 miastach

Godzina policyjna obowiązuje w Paryżu, Marsylii, Lyonie, Lille, Saint-Etienne, Rouen, Tuluzie, Grenoble i w Montpellier. Oznacza to, że mieszkańcy tych metropolii (ok. 22 mln obywateli) nie mogą wychodzić z domów pomiędzy 21 i 6 rano, chyba że występuje tzw. wyższa konieczność.

Francuskie szkoły pozostają otwarte, zabroniono jednak organizowania jakichkolwiek imprez okolicznościowych, publiczne zgromadzenia ograniczono do max. 10 osób, a w prywatnych spotkaniach we francuskich mieszkaniach może uczestniczyć max. 6 osób. W większości miast, w których wprowadzono godzinę policyjną, wydano również nakaz zamknięcia wszystkich barów i restauracji.

Niederlandy wprowadzają częściowy lockdown

Od 14 października wszystkie bary, restauracje i kawiarnie są zamknięte. Klienci mogą zamawiać dania tylko na wynos. Oprócz tego sprzedaż alkoholu w sklepach i restauracjach jest zakazana po godzinie 20:00. Po 20:00 zabrania się również spożywania alkoholu w miejscach publicznych. Wszystkie sklepy, za wyjątkiem supermarketów, również mają zamykać się o tej samej godzinie.

Dodatkowo, władze Niderlandów zalecają swoim obywatelom, aby ci nie wychodzili z domu, jeśli nie jest to konieczne. Obywatele mogą gościć w swoich domach maksymalnie 3 osoby dziennie, a w spotkaniach na zewnątrz mogą uczestniczyć tylko 4 osoby. Zasada ta nie obowiązuje w przypadku dzieci poniżej 13 roku życia.

Przepisy te mają obowiązywać przez następne 4 tygodnie.

Niemcy: masowe testy dla przyjezdnych i mandaty za brak maseczek

Testy na lotniskach dla osób przylatujących z krajów wysokiego ryzyka były obowiązkowe już wcześniej. Od 30 września jednak doszły jeszcze przepisy dotyczące 14-dniowej kwarantanny dla takich podróżnych. Zostając jeszcze chwilę w temacie transportu: każdy, kto na terenie Niemiec zostanie złapany bez maseczki ochronnej w transporcie publicznym, musi zapłacić karę 50€ lub więcej.

W regionach, w których wskaźnik zakażeń jest wysoki, spotkania publiczne ograniczono do 50 osób, a prywatne do 25. Dodatkowo, osoby, które nie pozostawią swoich danych kontaktowych w lokalu gastronomicznym, który odwiedzają, zostaną dodatkowo ukarane grzywną.

Włochy: obowiązek noszenia maseczek wszędzie

Włosi nie muszą nosić maseczek tylko i wyłącznie we własnym domu. Oprócz tego, co najmniej do 13 listopada obowiązywać będą następujące zasady: bary i restauracje muszą być zamykane do 24:00 lub 21:00, jeśli nie mają obsługi kelnerskiej. Ludzie nie mogą gromadzić się przed barami i restauracjami między 21:00 a 06:00.

Wprowadzono również zakaz organizowania imprez we wszystkich obiektach zamkniętych i plenerowych. Wyjątkiem stanowią wesela, w których może uczestniczyć maksymalnie 30 osób.

Dodatkowo, władze Włoch wprowadzają również dodatkowe obostrzenia dla prowincji, w których zanotowano duże wzrosty liczby przypadków.

W Szwecji bez zmian

W Szwecji nie było żadnego lockdownu, ale zgodnie z zaleceniami rządu większość ludzi stosuje tzw. dobrowolne dystansowanie się i - jeśli to możliwe - pracuje zdalnie. Jedyne obostrzenia w Szwecji to ograniczenie liczby uczestników zgromadzeń publicznych do 50.

Jak na razie trudno powiedzieć, który kraj zastosował najlepsze podejście, jeśli chodzi o walkę z pandemią. Widać jednak, że polskie przepisy wpisują się mniej więcej w europejską średnią.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst