Koronawirus  / Artykuł

Nie zdziw się, jak Polsce będzie więcej nowych zakażeń niż zrobionych testów. Trwa kreatywne liczenie

6798 interakcji
dołącz do dyskusji

Kolejny dzień, kolejny rekord zakażeń, ale także bardzo interesujące problemy z rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 9 października 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. Niektórzy stwierdzą, że to zaplanowany spisek rządzących, Ja obstawiam, że to po prostu pisane w pośpiechu ustawodawstwo. Mogę się oczywiście mylić.

Winston Churchill zwykł mawiać, że wierzy tylko w te statystyki, które sam sfałszował. Rząd PiS najwidoczniej wierzy tylko w te statystyki, które zostały odpowiednio zmodyfikowane stosownym rozporządzeniem. Chodzi tu konkretniej o dane wprowadzane do państwowego systemu teleinformatycznego, który wykorzystujemy do ewidencjonowania takich rzeczy jak dzienna liczba zakażeń i dzienna liczba testów.

Statystyki dotyczące pandemii - jak było to ewidencjonowane

Kuriozalnie. Według oryginalnego rozporządzenia z 9 października, statystyki dotyczące testów wykonywanych prywatnie wyglądały następująco:

16. Medyczne laboratoria diagnostyczne wykonujące diagnostykę zakażenia wirusem SARS-CoV-2 są obowiązane przekazywać informację o liczbie wykonanych testów diagnostycznych w kierunku SARS-CoV-2 finansowanych ze środków innych niż środki publiczne, każdego dnia do godziny 10.00, za okres poprzedniej doby, do systemu teleinformatycznego, o którym mowa w ust. 3 pkt 1, a w przypadku braku dostępu do tego systemu, w postaci elektronicznej, do ministra właściwego do spraw zdrowia. Po przywróceniu dostępu do systemu, o którym mowa w ust. 3 pkt 1, medyczne laboratoria diagnostyczne wykonujące diagnostykę zakażenia wirusem SARS-CoV-2 są obowiązane uzupełnić informację o liczbie wykonanych testów.

Czyli laboratoria wykonujące testy prywatnie miały wpisywać do państwowego systemu tylko i wyłącznie liczbę wykonanych przez siebie testów, pomijając ich wyniki. Doskonała manipulacja: weźmy sobie jakieś liczby z sufitu, na przykład: 10 tys. państwowych testów, i 2 tys. zakażonych plus 10 tys. prywatnych testów i 2 tys. zakażonych.

Razem daje to 20 tys. testów i 4 tys. zakażonych, ale w państwowym systemie, na podstawie którego podawane są oficjalne statystyki liczby te wyglądają tak: 20 tys. testów i 2 tys. zakażonych, no bo przecież wyniki testów prywatnych nie są uwzględniane. Dzięki temu zamiast 20 proc. wyników pozytywnych, mamy tylko 10 proc.

Zakładając, że coraz więcej ludzi decydowało się na prywatny test, całkowita liczba testów rosła szybciej niż liczba nowych, wykrytych zakażeń. Można było więc mówić, że strategia rządowa działa i przy rosnącej liczbie testów odsetek wyników pozytywnych nie jest aż tak bardzo niepokojący, jak być powinien.

Statystyki zachorowań i testów - jak teraz jest to ewidencjonowane

23 października ukazało się rozporządzenie zmieniające rozporządzenie omawiane wyżej. Czy ktoś naprawił błąd dotyczący prywatnych testów? Tak. Czy po korekcie do systemu teleinformatycznego będą trafiały dane dotyczące liczby wykonanych testów i pozytywnych wyników? Nie. Dlaczego? Nie wiem. A co będzie trafiało? Otóż:

po ust. 14 dodaje się ust. 14a w brzmieniu:
14a. Medyczne laboratorium diagnostyczne wykonujące diagnostykę zakażenia wirusem SARS-CoV-2 wprowadza do systemu teleinformatycznego, o którym mowa w ust. 3 pkt 1, informację o pozytywnym wyniku testu diagnostycznego w kierunku SARS-CoV-2 finansowanego ze środków innych niż środki publiczne oraz informacje o osobie, której dotyczy badanie diagnostyczne, w tym informację o numerze telefonu do bezpośredniego kontaktu z tą osobą, w przypadku gdy informacje te nie znajdują się w tym systemie.

Można dojść do wniosku, że to doskonała zamiana, bo błąd został poprawiony. Nic bardziej mulnego. Owszem, teraz pozytywne wyniki prywatnych testów będą trafiały do systemu, ale tuż pod powyższą zmianą pojawia się również:

uchyla się ust. 16;

Czyli zapis o raportowaniu samej liczby testów wykonywanych prywatnie. A więc znowu manipulujemy statystykami, ale teraz w drugą stronę. Weźmy te same liczby z sufitu: 10 tys. testów państwowych/2 tys. zakażonych plus 10 tys. testów prywatnych/2 tys. zakażonych. Według nowego rozporządzenia oficjalny wynik w rządowym systemie teleinformatycznym to: 10 tys. testów i 4 tys. zakażonych. Z 10 proc. zrobiło się 40.

W ekstremalnym przypadku może być jeszcze zabawniej: załóżmy np. że w danym dniu zostanie wykonanych 5 tysięcy testów państwowych i np. 100 tysięcy testów prywatnych, a łączna liczba nowych zakażeń wyniesie np. 8 tysięcy. Wtedy Ministerstwo Zdrowia będzie musiało podać do informacji publicznej, że wykonanych zostało 5 tysięcy testów, dzięki którym udało się zidentyfikować 8 tys. nowych zakażeń.

To jednak nie koniec zamieszania

Na końcu nowego rozporządzenia znajdziemy jeszcze taki zapis:

§ 3. Rozporządzenie wchodzi w życie z dniem 24 października 2020 r., z wyjątkiem:
1) § 1 pkt 2 lit. c, d i f oraz pkt 3, które wchodzą w życie z dniem 26 października 2020 r.;
2) § 1 pkt 2 lit. e, który wchodzi w życie z dniem 5 listopada 2020 r.

Czyli od wczoraj w oficjalnych, państwowych statystykach nie uwzględnia się już liczby prywatnie wykonanych testów. Za to od 5 listopada rząd zacznie uwzględniać ich wyniki. Czyli od 5 listopada procent pozytywnych wyników wzrośnie, bo musi. Skąd wziął się ten pomysł i do czego ma służyć? Trudno stwierdzić z całą pewnością.

Jedna z teorii mówi, że rząd tworzył sobie w ten sposób doskonały pretekst do przerwania ogólnopolskich protestów kobiet. Odsetek zakażonych wzrośnie dramatycznie i trzeba będzie coś z tym zrobić dla dobra samych obywatelek i obywateli. Ale to już tylko domysły. Faktem jest natomiast to, że rząd manipuluje statystykami dotyczącymi pandemii.

przeczytaj następny tekst