Koronawirus  / News

W polskim szpitalu o życie walczy osoba, która mówiła, że COVID to ściema

379 interakcji
dołącz do dyskusji

Żyjemy w XXI wieku, kiedy prawie każdy w kieszeni spodni czy w torebce ma urządzenie, które gwarantuje mu dostęp do bieżąco aktualizowanych zasobów wiedzy z całego świata. Czasem możne odnieść wrażenie, że wciąż żyjemy w średniowieczu.

Orydynator oddziału zakaźnego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu, prof. Krzysztof Simon poinformował dzisiaj, podczas rozmowy z przedstawicielami mediów, że na jego oddziale także znajdują się osoby, które nie wierzyły w istnienie koronawirusa.

W tej chwili na oddziale mamy dwie osoby, które bardzo aktywnie obrażały nas, mówiły, że covidu nie ma, że to spisek. Jedna z nich jest na granicy śmierci, a druga może nie umrze.

Koronawirus ma w nosie czy w niego wierzysz

Opisany przez prof. Simona przykład doskonale pokazuje, że koronawirus nie zastanawia się czy w niego wierzysz czy nie. Będziesz stosował się do zasad dystansu społecznego, będziesz nosił maseczkę  - masz większe szanse na uchronienie się przed zakażeniem. Szanse te nie są stuprocentowe, ale każdy z nas powinien minimalizować ryzyko. Tylko tak da się uchronić przed zakażeniem w sytuacji, gdy w szpitalach nie ma już miejsc, a lekarze samodzielnie „rzeźbią” z tego co mają, aby stworzyć miejsca szpitalne, których w rzeczywistości nie ma.

Pandemia koronawirusa pojawiła się prawie rok temu.

Po tym, gdy pierwsze przypadki pojawiły się w Chinach, szybko rozlała się po całym świecie. Państwa zachodnie do samego końca uważały, że raczej dużego zagrożenia nie ma. Rzeczywistość jednak dość szybko zafundowała im siarczysty policzek.

Gdy liczba nowych dziennych zakażeń przekraczała 100, państwa nakładały na swoich obywateli ograniczenia poruszania się na skalę nigdy wcześniej niespotykaną. Przyszło lato, krótki odpoczynek i wszyscy uznali, że koronawirus jak przyszedł tak poszedł. Ba, usłyszeliśmy nawet, że koronawirus jest w odwrocie i nie musimy się już go bać.

Wtem… druga fala

Z początkiem września Sauron, wróć, koronawirus odzyskał siły i zaczął zarażać z coraz większą siłą. Początek października to już koronawirus party bez trzymanki. Tysiąc przypadków dziennie? No tak. Musimy się przyzwyczaić do takiej liczby przez najbliższe dwa tygodnie – mówił Główny Inspektor Sanitarny. Nieco się pomylił, bo już następnego dnia przypadków były dwa tysiące. Ostatnie dwa dni to już zbliżanie się do 5000 przypadków dziennie.

Mimo to… NIE MA WIRUSA

Dwa tygodnie temu przyglądałem się z daleka jak ludzie tłumnie uczestniczyli w mszy świętej, na której dzieci szły do spóźnionej I komunii. Wychodzące z kościoła tłumy w 95 proc. nie miały maseczek na twarzy (podobno w kościele nie można się zarazić, bo technologia NASA). Pojedynczy rebelianci w maseczkach wyróżniali się niesamowicie.

Co więcej, w tłumie, co i rusz było słychać „Ty też boisz się tego wirusa?”, „To ty wierzysz w tego wirusa?” Było to doświadczenie surrealistyczne. Jak można mieć dostęp do internetu, do informacji od specjalistów, do naukowców, a mimo to stwierdzać, że „nie wierzy się w wirusa”? Fakt, nie trzeba w niego wierzyć, bo można go zobaczyć. Nie powiem już czego w tym konkretnym miejscu nie można zobaczyć, a mimo to koronasceptycy wierzą.

Niech starzy umrą, mnie to nie ruszy

Takie zdanie ma zaskakująco i depresyjnie duża liczba młodych osób. Dwie osoby, o których mówił prof. Simon są jednak przykładem na to, że nie jest to takie proste.

Często słyszymy o ofiarach COVIDu, które miały schorzenia współistniejące. Wtedy łatwo jest stwierdzić, że skoro ktoś był chory, no to faktycznie mógł się lepiej chronić przed chorobą. Problem jednak w tym, że każdy z nas może mieć jakieś schorzenia, które jeszcze się nie ujawniły, ale mimo to mogą narazić nas na ciężki przebieg zakażenia koronawirusem, a nawet na śmierć.

To byli młodzi ludzie, akurat mieli predyspozycje genetyczne do złegoprzebiegu choroby. To właśnie dzięki ludziom, którzy nie noszą masek i do tego nas obrażają, mamy taką sytuację

– mówił wściekły prof. Simon.

W tym tempie i przy lekceważeniu wszystkich obostrzeń zmierzamy do czerwonej strefy w całym kraju. Jest jesień i zaczynają się kumulować choroby. Jest źle. Jeśli tego nie przerwiemy, będzie katastrofa

– podsumował.

Jeżeli zatem jesteś antycovidowcem, koronasceptykiem, „wyłączyłeś telewizor i włączyłeś myślenie” to życzę ci dużo szczęścia, bo będziesz go potrzebował w najbliższym czasie. Aha, wyrzuć też smartfon i komputer, bo i tak nie umiesz z nich korzystać.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst