Tech  / Lokowanie produktu

Dobry laptop do pracy i nauki zdalnej nie musi być drogi. Podpowiadamy, jak wybrać, żeby nie żałować

Jesień powitała nas drugą turą walki z koronawirusem, a co za tym idzie – kolejną falą nauki i pracy zdalnej. Wiele osób będzie musiało w tej sytuacji zmienić komputer na nowy, a my podpowiadamy, jaki laptop wybrać.

Nie bez powodu laptopy stanowią największą porcję segmentu komputerów osobistych, niemal całkowicie wypierając komputery stacjonarne – ich mobilność i uniwersalność sprawiają, że większość konsumentów woli postawić na komputer przenośny, a nie stacjonarny, zwłaszcza że laptop również możemy podłączyć do monitora, czyniąc z niego swoistą „stacjonarkę”.

W dobie przymusowej pracy i nauki zdalnej wiele osób zmuszonych zostało także do zakupu dodatkowego sprzętu, bo albo ich aktualny komputer nie wystarcza do wymogów współczesnej telepracy, albo jednoczesna nauka zdalna i home office sprawiły, że jeden komputer dla całej rodziny to za mało. I jak to zwykle bywa w przypadku nieprzewidzianych zakupów, większość z nas wcale nie chce wydawać na nowy komputer majątku.

Podpowiadamy, jaki laptop wybrać i czym się kierować przy wyborze, by z jednej strony nie wydać tony pieniędzy, a z drugiej – nie żałować zakupu.

Jaki laptop do domu wybrać?

Zasadniczo polecamy, aby polować na maszyny kosztujące od 2500 zł wzwyż, szczególnie na promocjach, gdyż to tam otrzymamy maszynę jednocześnie niezbyt drogą, ale o dostatecznie dobrych parametrach.

Dobrym wyborem będzie laptop z serii Lenovo IdeaPad 3-15, którego w sensownej konfiguracji kupimy za około 2500-2700 zł.

Poprzez „sensowną” konfigurację rozumiemy wariant z procesorem Intel Core i3-1005G1, 8 GB RAM-u i 128 GB SSD. Czterordzeniowy procesor Intela w zupełności wystarczy do płynnej pracy z pakietem biurowym, przeglądarką i komunikatorami internetowymi. Wskazana konfiguracja ma też 8 GB RAM-u i 128 GB SSD, i jest to minimum, poniżej którego zalecamy nie schodzić.

Owszem, można kupić laptop tej klasy jeszcze taniej, ale odbędzie się to kosztem niższej ilości RAM-u (zwykle 4 GB) i obecnością dysku HDD zamiast SSD. System Windows 10 do uzyskania satysfakcjonującej szybkości i płynności działania potrzebuje jednak minimum 8 GB RAM-u; przy 4 GB może się okazać, iż jednoczesne uruchomienie komunikatora, pakietu Office i kilku kart w przeglądarce jest ponad siły naszego laptopa.

Talerzowe dyski twarde powinniśmy zaś już dawno pożegnać. Jeśli potrzebujemy więcej miejsca na dane niż 128 GB, lepiej jest kupić niedrogi zewnętrzny dysk HDD, a wewnątrz laptopa trzymać się szybkiego napędu SSD, który przyspieszy czas logowania, otwierania programów i ogólnie uprzyjemni pracę z komputerem.

Jaki laptop do nauczania zdalnego?

Najtańsze z laptopów mają to do siebie, że choć oferują dostateczną wydajność do większości domowych zastosowań, tak w ramach cięcia kosztów cierpią te obszary, których w specyfikacji technicznej nie widać. Jest trudne lub niemal niemożliwe znalezienie laptopa za 2500 zł, który będzie wydajny, a jednocześnie zaoferuje ładny ekran, wygodną klawiaturę i gładzik, czy kamerkę internetową przyzwoitej jakości.

Aby cieszyć się takimi dodatkami, musimy sięgnąć nieco głębiej do kieszeni i patrzeć na modele co najmniej takie jak Acer Aspire 3. Za nieco ponad 3000 zł dostajemy laptop przede wszystkim o wyższej wydajności i większej ilości miejsca na dane, z procesorem Intel Core i5-1035G1, 8 GB RAM-u i 512 GB SSD. Często możemy go też znaleźć w promocyjnej cenie.

Laptop dostępny jest też w dwóch ciekawych kolorach – czerwonym i niebieskim – co nie jest bez znaczenia na rynku budżetowych laptopów, gdzie zwykle możemy wybierać między czarnym a szarym modelem.

Sprzęt, taki jak Acer Aspire 3 w powyższej konfiguracji, nie tylko „poradzi sobie” z wyzwaniami home office’u i zdalnego nauczania, ale spisze się w nich wzorowo, zapewniając komfortową pracę i naukę przez wiele godzin dziennie.

Niewielka dopłata, wymierne korzyści, czyli kiedy warto dopłacić do jeszcze lepszego laptopa.

Teoretycznie w laptopie za 3000-3500 zł znajdziemy już wszystko, co jest naprawdę niezbędne do komfortowej pracy i nauki w domu. Wciąż jednak trudno powiedzieć, by można było za te pieniądze kupić laptop kompletny, posiadający nie tylko niezbędne, ale też dobre wyposażenie.

By kupić taki sprzęt jak Huawei Matebook D14/15 w wariancie z procesorem Intel Core i5-10210, 8 GB RAM-u i 256 GB SSD, trzeba dołożyć jeszcze co najmniej 500-700 zł, To specyfikacja gwarantująca płynną pracę w każdym biurowo-szkolnym zadaniu, ale na tym nie koniec.

Dopłata kilkuset złotych kupuje nam przede wszystkim o wiele lepszy osprzęt. Podczas gdy tańsze laptopy są w dotyku ewidentnie „budżetowe”, tak produkt Huaweia sprawia o wiele lepsze wrażenie; aluminiowej obudowie niewiele brakuje do klasy „premium”. Wydając ponad 3000 zł na laptopa, dostajemy też o wiele lepszy gładzik i klawiaturę, która w przypadku Huaweia jest podświetlana i bardzo wygodna – a ma to kolosalne znaczenie w sytuacji, gdy korzystamy z niej przez kilka godzin każdego dnia.

Wielką różnicę stanowi też wyświetlacz, który w Huaweiu D14/15 nie jest już otoczony grubymi ramkami, lecz cienkim obramowaniem, dzięki czemu wygląda nowocześnie, ale też zajmuje mniej miejsca w torbie czy plecaku. Skoro zaś o mobilności mowa, to kupując laptop za ponad 3000 zł, możemy już liczyć na urządzenie, które będzie w stanie pracować z dala od gniazdka przez co najmniej 5 godzin, a nie 3-4, jak w przypadku budżetowych modeli.

Huawei Matebook D14 z procesorem Intel ma też jedną dużą przewagę nad tańszymi laptopami: kamerkę internetową o znacznie wyższej jakości. W niedrogich laptopach standardem są kamerki o rozdzielczości 0,3 Mpix, które generują obraz niskiej jakości i rozdzielczości 480p. W przypadku laptopa Huawei mamy już do czynienia z kamerką 1 Mpix, która nagrywa w rozdzielczości 720p i znacznie wyższej jakości. W czasach, gdy telekonferencje w pracy stały się normą, a uczniowie na zdalnym nauczaniu powinni mieć włączone kamerki, by nauczyciel mógł zweryfikować, czy faktycznie uczestniczą w lekcji, taki skok jakościowy jest nie do przecenienia.

Widać więc wyraźnie, że czasem relatywnie niewielka dopłata skutkuje wieloma korzyściami. Dotyczy to zwłaszcza laptopów z niższej półki cenowej, gdzie każde dodatkowe 100 zł może skutkować lepszymi podzespołami lub osprzętem.

Niemniej jednak, jeśli nie stać nas na taki wydatek i 2500-3000 zł to maksimum, jakie jesteśmy w stanie wydać, nie ma obaw – za te pieniądze kupimy laptop zasilany procesorami Intela najnowszej generacji, który zapewni dostateczną wydajność do codziennej pracy i nauki.

*Materiał powstał we współpracy z marką Intel

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst