Koronawirus  / News

Polska Lombardią północy. Katastrofalna sytuacja w polskiej ochronie zdrowia

328 interakcji
dołącz do dyskusji

Lekarzy brakuje. Pielęgniarek brakuje. W kolejnych szpitalach kończy się miejsce. Karetki pokonują setki kilometrów, aby upchnąć gdzieś pacjentów. Sanepid dawno stracił moce przerobowe. Witaj w Lombardii… a nie, teraz tą Lombardią jest Polska.

Nie ma miejsca w szpitalu dla kierowcy karetki

W piątek w Garwolinie zmarł kierowca karetki pogotowia, który do niedawna woził pacjentów z COVID-19 do szpitali. Od kilku dni przebywał w izolacji domowej, ponieważ miał pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa. Czemu pomimo pogarszającego się stanu zdrowia nie trafił odpowiednio wcześnie do szpitala? Nikt nie był w stanie znaleźć wolnego miejsca ani w Warszawie, ani w Siedlcach. Gdy w piątek kierowca został przyjęty do szpitala w Garwolinie, było już za późno.

Szpitale odmawiają przyjmowania pacjentów: brak miejsc

Nie jest to jednak sytuacja jednostkowa. Pod koniec tygodnia TVN24 opublikowało nagranie z ogólnodostępnego kanału radiowego, na którym słychać rozmowy kierowców karetki z jedną z dyspozytorek w Warszawie. Na długim nagraniu słychać jak kolejne szpitale zdecydowanie odmawiają przyjęcia pacjenta z karetki. Nawet wezwanie policji nie pomaga, bo lekarze odmawiają przyjęcia pacjenta ze względu na brak miejsc, brak sprzętu i brak personelu wymaganego do opieki nad pacjentem. Po kilku godzinach wskutek decyzji wojewody ostatecznie pacjenta przyjmuje szpital, który jako pierwszy jego przyjęcia odmówił nawet po wezwaniu policji.

Pytanie zasadnicze zatem brzmi: jaką opiekę taki pacjent będzie miał zapewnioną w tym szpitalu, skoro lekarz na oddziale nie chciał przyjąć pacjenta nawet pod naciskiem policji, przekonując, że nie jest w stanie udzielić mu pomocy?

Nie ma wyniku testu? Zapomnij o szpitalu

Tego samego dnia, z mediów społecznościowych dowiedzieliśmy się o prywatnej tragedii jednej z aktorek serialu „M jak miłość”. Wskutek dwóch telewizyt lekarskich, przedłużającego się oczekiwania na wyniki testu (wyniki testu wykonanego we wtorek dotarły dopiero w sobotę), żaden lekarz nie zdecydował się zbadać chorego, żadna karetka nie chciała po niego przyjechać, bo „w szpitalach i tak nie ma miejsc”. W ciągu kilku dni wskutek COVID-19 aktorka straciła ojca i dziadka.

Młody i zdrowy =/= bezpieczny

COVID-19 to choroba, którą lekarze i badacze dopiero poznają i jak na razie nie mają pełnej wiedzy na temat jej przebiegu i czynników ryzyka. Wiadomo jednak, że ciężki przebieg choroby nie dotyczy tylko osób starszych. Przykład nie z naszego podwórka: w piątek zmarł Dmitrij Stużuk, ukraiński influencer, trener fitnessu, którego na Ukrainie śledziło ponad milion osób.  Stużuk zaraził się koronawirusem na wakacjach w Turcji. Do szpitala trafił zaraz po powrocie na Ukrainę. Zdążył jeszcze wrzucić na Instagrama zdjęcie ze szpitala informujące, że najgorsze już za nim, bowiem czuje się lepiej. Dwa dni później jego żona poinformowała o jego śmierci na COVID-19.

Najpoważniejsza sytuacja jak na razie jest w województwie mazowieckim i małopolskim. Lekarze i pielęgniarki pracują znacznie więcej, niż powinni. W szpitalach miejsca się już skończyły, a dyspozytorzy i kierowcy karetek próbując dowieźć nowych pacjentów do lekarza, odbijają się od kolejnych szpitali. Wprowadzone ostatnio restrykcje powinny zahamować ten trend, ale na ich skutki musimy według lekarzy poczekać jeszcze ze dwa tygodnie. Do tego czasu możemy spodziewać się dalszego pogarszania sytuacji.

Z tego też powodu może jednak warto trochę się poświęcić: nosić maseczki i ograniczyć do minimum udział w imprezach z dużą liczbą osób. Poniższe zdjęcie wykonane przez Adama Pasierba w Krakowie w nocy z piątku na sobotę doskonale pokazuje, czego robić raczej nie należy.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst