Koronawirus  / News

Ta liczba to żart. Polska robi po 36 tys. testów na COVID-19, a powinna robić 150 tys. dziennie

172 interakcji
dołącz do dyskusji

Na początku pierwszej fali pandemii koronawirusa Światowa Organizacja Zdrowia poinformowała, że stosunek liczby testów z wynikiem pozytywnym do liczby wszystkich wykonanych testów może dobrze pokazywać czy władze i służby medyczne panują nad pandemią w danym kraju, czy nie. Lepiej, żeby WHO się myliło.

Zalecenia WHO

Według ekspertów organizacji jeżeli na przestrzeni dwóch ostatnich tygodni procent testów pozytywnych jest niższy niż 5 procent, to władze panują nad rozprzestrzenianiem się pandemii. Jeżeli procent jest wyższy, oznacza to, że wykonuje się za mało testów, a zatem liczba zakażeń w społeczeństwie może być znacznie większa niż wynikająca z testów. Analogicznie, jeżeli procent testów z wynikiem pozytywnym stopniowo rośnie, to wiadomo, że epidemia rozlewa się na społeczeństwo znacznie szybciej, niż wskazuje na to liczba potwierdzonych przypadków.

Wytyczne WHO swoje, a kraje swoje.

W weekend władze Słowacji poinformowały o tym, że zakupiły 13 mln testów, za pomocą których zamierzają dwukrotnie przetestować sto procent obywateli kraju. Testy mają się odbyć w ciągu dwóch kolejnych weekendów, a za wykonanie testów odpowiedzialne będzie wojsko.

Z kolei w Chinach władze poszczególnych miast decydują się na wykonywanie testów całej populacji. To wbrew pozorom równie trudne zadanie. O ile populacja Słowacji liczy 5,5 mln ludzi, to już populacja chińskiej metropolii Qingdao to nawet 9 mln ludzi. To tam ostatnio, reagując na 12 nowych, bezobjawowych zakażeń zdecydowano się na przetestowanie całej populacji.

Na przetestowanie wszystkich obywateli władze Qingdao dały sobie pięć dni. Wcześniej taką samą strategię zastosowano w 11-milionowym Wuhan, które było pierwotnym źródłem epidemii.

Sytuacja w Polsce daleka od normy

19 października w Polsce odnotowano 7482 nowych zakażeń koronawirusem na 36 000 wykonanych testów. Oznacza to, że u nas procent testów z wynikiem pozytywnym sięga prawie 21 proc. Dzień wcześniej było to 23 proc. To wielokrotnie więcej niż zalecane przez WHO maksymalnie 5 proc. Licząc na szybko, aby 7482 stanowiło 5 proc. wszystkich testów, służby musiałyby wykonać ponad 150 tysięcy testów, a nie 36 tysięcy.

Zważając na to, że liczba wyników pozytywnych byłaby wyższa przy większej liczbie wykonywanych testów, to musielibyśmy obecnie wykonywać nawet 400 000 testów, czyli dziesięciokrotnie więcej niż ma to obecnie miejsce. Tak swoją drogą należy przypomnieć, że miesiąc temu, w połowie września odsetek wyników pozytywnych był niższy od 3 proc. Od początku października sytuacja jednak znacząco się pogorszyła.

Warto jednak zauważyć, że najbardziej wiarygodne są dane nie dzienne, które ulegają znaczącym wahaniom, a np. średnia krocząca z 7 lub 14 dni. Podlega ona wolniejszym zmianom, ale znacznie lepiej wskazuje trendy.

Wszystkie powyższe dane wskazują, że pandemia w Polsce zdecydowanie wymknęła się spod kontroli i jedynym kierunkiem na najbliższe dni jest zwiększanie ograniczeń i restrykcji przy jednoczesnym zwiększeniu liczby wykonywanych testów.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst