Koronawirus  / News

Można powiedzieć, że mamy pierwszego skierowanego do więzienia za brak maseczki

261 interakcji
dołącz do dyskusji

Przepisy obowiązujące od soboty nakazują obywatelom zakrywanie ust i nosa. Osoby, które zignorują nowe przepisy mogą natrafić na policjantów realizujących akcję „Zero tolerancji” i otrzymać zaproszenie do zapłaty mandatu karnego.

Choć w mojej małej miejscowości nie widać zmasowanego nalotu patroli policyjnych, to jednak niedzielny wyjazd do Poznania przekonał mnie, że policja poważnie wzięła się za egzekwowanie prawa. Patrol kontrolujący ulicę Półwiejską w centrum miasta praktycznie nie miał chwili wytchnienia. Przez cztery godziny jakie spędziłem w okolicy, widziałem bezustanne wypisywanie kolejnych mandatów za brak maseczki.

Bardzo dobrze - nie ma nic gorszego niż nakładanie nakazów i zakazów, tylko po to, aby potem ich nie egzekwować. Dane dostarczone przez policję wskazują, że w całym kraju w sobotę i w niedzielę wystawiono ponad 10 000 mandatów czyli niemal dziesięć razy więcej niż jeszcze tydzień wcześniej.

Kara może być jednak znacznie surowsza

Rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Zakopanem poinformował, że podczas kontroli osób, które nie stosują się do obowiązku noszenia maseczek, udało im się trafić na kilka „perełek”.

Wśród skontrolowanych osób znalazł się bowiem mężczyzna poszukiwany listem gończym, mężczyzna poszukiwany przez prokuraturę w celu ustalenia miejsca pobytu czy w końcu 29-latek poszukiwany... do odbycia kary pozbawienia wolności. Na dodatek na Krupówkach wpadł mężczyzna, który zalegał z opłaceniem grzywny, podobno - już przez maseczkę - zapewniał, że bezzwłocznie ureguluje zaległości. Zapewne właśnie zmierzał na pocztę.

Na swój sposób to zdumiewająca informacja, wszak czas pandemii jest doskonałym czasem do ukrywania swojej tożsamości pod pozorem respektowania przepisów sanitarnych. Zakładam, że osoba poszukiwana do odbycia kary powinna z radością korzystać z możliwości zakrycia twarzy przechodząc w pobliżu patrolu policji. No ale może do tego potrzeba jeszcze odrobiny inteligencji, nie wiem. Tymczasem, ktoś kto nawet w normalnych czasach powinien raczej chodzić bocznymi uliczkami, albo skrywać się za wysokim kołnierzem, udając fana Elvisa Presleya, idzie z odsłoniętą twarzą w czasach, gdy wszyscy wokół mają maseczkę. Powiedzieć, że tego nie rozumiem, to jak nic nie mówić.

Czas pandemii - zasady

Od ostatniej soboty wszystkie osoby znajdujące się w żółtej strefie (taka strefa obecnie obowiązuje w całym kraju) muszą zasłaniać usta i nos na świeżym powietrzu: na ulicy, na drogach i placach, na terenie cmentarzy, promenad, bulwarów oraz w miejscach postoju samochodów i na parkingach leśnych.

Taki sam obowiązek stosuje się do środków transportu publicznego, samochodów osobowych (jeżeli jadą w nim osoby nie mieszkające ze sobą na co dzień) oraz sklepów, galerii handlowych, banków, placówek pocztowych, kin i teatrów, przychodni i szpitali, kościołów, szkół i uczelni.

Z obowiązku noszenia maseczki jesteśmy zasadniczo zwolnieni tylko gdy znajdujemy się w lesie, parku, w ogrodzie botanicznym, w ogrodzie zabytkowym, w rodzinnych ogródkach działkowych i na plaży.

Osoby nieprzestrzegające powyższych przepisów narażają się na mandat karny w wysokości nawet 500 zł.

Czy przyjmować mandat za brak maseczki?

Warto jednak zauważyć, że - jak to ostatnimi laty bywa - władza ogłasza na kolejnych konferencjach kolejne nakazy i zakazy, ale już z wprowadzeniem odpowiednich przepisów prawa umożliwiających ich egzekwowanie jest różnie. Najczęściej przez całe tygodnie i miesiące takich przepisów po prostu nie ma.

Jak pisze Paweł Mering na Bezprawniku, w drodze rozporządzenia władze mogą ustanowić „obowiązek poddania się stosowaniu innych środków profilaktycznych i zabiegów przez osoby chore i podejrzane o zachorowanie”.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst