Koronawirus  / News

Zaświadczenie albo maseczka. Od 1 września nie wymigamy się od zakrywania twarzy

347 interakcji
dołącz do dyskusji

Ministerstwo zdrowia poinformowało dzisiaj, że osoby, które nie będą zakrywały ust i nosa w przestrzeni publicznej, będą musiały mieć przy sobie zaświadczenie o wyraźnych przeciwskazaniach medycznych. Koniec z tłumaczeniami wymyślanymi na potrzebę chwili.

Janusz Cieszyński, wiceminister zdrowia poinformował podczas wspólnej konferencji z ministrem Łukaszem Szumowskim, że od 1 września każda osoba, która nie będzie zakrywała twarzy w miejscach, gdzie obecnie obowiązuje taki nakaz, będzie musiała mieć przy sobie zaświadczenie lekarskie potwierdzające przeciwwskazania do zasłaniania ust i nosa.

Zakrywanie twarzy albo zaświadczenie - koniec z wymyślonymi na poczekaniu historyjkami

Informacja o planowanym wprowadzeniu takiego przepisu została podana już dzisiaj, aby każda osoba faktycznie posiadająca takie przeciwwskazania, miała czas na załatwienie odpowiedniego zaświadczenia.

Jednocześnie, informując o planowanych zmianach, wiceminister zdrowia zaznaczył, że eksperci ministerstwa są przekonani, że nie ma zbyt wielu przeciwwskazań medycznych, a zatem niewiele osób powinno w rzeczywistości otrzymać takie zaświadczenie. Minister zdrowia zaledwie tydzień temu, w wywiadzie udzielonym w telewizji Polsat, minister zdrowia Łukasz Szumowski powiedział

Trzeba wyraźnie podkreślić, że nie ma czegoś takiego, jak przeciwwskazania medyczne do zasłaniania ust i nosa.

Aktualnie obowiązek noszenia maseczek dotyczy pomieszczeń zamkniętych w przestrzeni publicznej: sklepów, kin, siłowni, teatrów. Od soboty jednak w 19 powiatach w kraju będą obowiązywały dodatkowe obostrzenia, w tym m.in. obowiązek noszenia maseczek wszędzie w przestrzeni publicznej.

Ministerstwo zdrowia wysyła sprzeczne sygnały

Patrząc na zachowania społeczne można obecnie stwierdzić, że porzuciliśmy wszelkie środki ostrożności. Kurorty nadmorskie są pełne plażowiczów, szlaki górskie są pełne miłośników trekkingu. Coraz mniej osób zakrywa też usta i nos w sklepach i centrach handlowych. Choć można to zrzucić na ignorancję sporej części społeczeństwa, to jednak należy zauważyć jeszcze jeden istotny czynnik.

Przedstawiciele władz i ministerstwa zdrowia bezustannie wysyłają sprzeczne sygnały.

Tuż przed wyborami prezydenckimi premier Mateusz Morawiecki zapewniał, że  wirus jest już w odwrocie, nie musimy się go bać i generalnie wszyscy spokojnie mogą iść na wybory. Kilka dni temu prezydent Andrzej Duda mówił, że zachęca do noszenia maseczek, ale „nie każdy może, nie każdy lubi”. Dwa dni temu dowiedzieliśmy się, że 1 września dzieci pójdą do szkoły normalnie i nie będą musiały w trakcie zajęć i na przerwach nosić żadnych maseczek.

Dzisiaj pojawiają się informacje o dodatkowych zaostrzeniach w pojedynczych powiatach oraz o obowiązku posiadania zaświadczenia przez osoby, które mają przeciwwskazania do noszenia maseczek (choć minister zdrowia mówił, że takowe nie istnieją), a w Internecie ministerstwo nie tylko zachęca do noszenia maseczek, ale do pracy zdalnej tam gdzie tylko to możliwe.

Takie nagromadzenie sprzeczności sprawia, że pojawia się w społeczeństwie przekonanie, że nikt w ministerstwie tak naprawdę nie wie co mówić i wszystkie zalecenia wymyślane są na bieżąco. Nic więc dziwnego, że widząc tak ogromny brak jakichkolwiek kompetencji i jakiejkolwiek strategii, ludzie przestają słuchać i robią to co uważają za rozsądne. Możemy być jednak pewni, że taka sytuacja nie doprowadzi do niczego dobrego.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst