Koronawirus  /  News

Chcą przebadać na koronawirusa całą Polskę. Metoda polskich naukowców jest wydajna i tania

Picture of the author

Polscy naukowcy opracowali procedurę, która przynajmniej w teorii mogłaby umożliwić przetestowanie wszystkich Polaków na obecność koronawirusa. Kluczowym elementem procedury jest testowanie zbiorcze zamiast indywidualnego, które z kolei pozwala na ogromne oszczędności czasu i pieniędzy.

W ramach projektu SONAR Anty-CoronaVirus badacze z Instytutu Biologii Doświadczalnej PAN stworzyli szczegółowe procedury grupowego testowania na koronawirusa.

O co chodzi w grupowym testowaniu na koronawirusa?

Zamiast testować wszystkie osoby po kolei, testy przeprowadza się na mieszaninach próbek pobranych od grupy osób. Jeżeli w takiej próbce nie znajdujemy żadnego wirusa, nie musimy wykonywać dodatkowych testów, cała grupa jest wolna od wirusa. Jeżeli w mieszaninie wychodzi wynik pozytywny, testujemy wszystkie osoby należące do tej grupy. W ten sposób znacząco zmniejsza się liczba wykonywanych testów.

Jedynym problemem może być ustalenie na jak duże grupy podzielić testowanych. Wszystko zależy od zakładanego rozpowszechnienia wirusa w całej populacji. Jeżeli zarażonych będzie dużo, to większość mieszanin będzie dawała wynik pozytywny, przez co i tak będzie trzeba w nich testować wszystkich uczestników badania – w takim przypadku badania grupowe nie mają żadnego sensu. Jeżeli jednak procent zarażonych jest niewielki, testy grupowe znacząco zmniejszają koszty i czas niezbędny do przetestowania całej populacji.

Badacze z projektu SONAR Anty-CoronaVirus ustalili, że jeżeli w populacji jest więcej niż 15 procent zarażonych, testowanie zbiorcze nie przyniesie żadnych korzyści. Jeżeli zarażonych jest między 8 a 15 procent populacji, należy testować mieszaniny składające się z wymazów pobranych na raz od 4 osób. Jeżeli jest ich mniej niż 2 procent, mieszaniny mogą składać się z 12 próbek na raz. W takim przypadku jeżeli wynik testu przeprowadzonego na mieszaninie jest negatywny, zaoszczędzamy aż 11 dodatkowych testów, które trzeba by było wykonać, gdybyśmy testowali wszystkich pojedynczo.

Same korzyści

Badacze przyznają, że istnieją jeszcze dokładniejsze i bardziej wydajne algorytmy przeprowadzania testów grupowych, ale projektując swoje procedury położyli nacisk na prostotę i ograniczenia laboratoryjne.

Należy także pamiętać, że jeżeli wymieszamy kilkanaście próbek, a jedynie w jednej z nich będą wirusy, to automatycznie próbka z wirusem zostanie rozcieńczona w pozostałych. Stąd też badacze musieli sprawdzić czułość testów genetycznych PCR, aby ustalić ile próbek można ze sobą wymieszać, aby wciąż dało się wykryć wirusa jeżeli występuje on tylko w jednej próbce. Wyniki badań wskazały, że kilkanaście próbek można ze sobą wymieszać, ale kilkadziesiąt już nie. Gdybyśmy mieli mieszaninę składającą się ze 100 próbek, to wirusy z jednej zakażonej próbki po prostu rozproszyłyby się po pozostałych 99 tak, że test PCR nie byłby w stanie ich wykryć.

Naukowcy podkreślają, że w populacji, w której jest mniej niż 1 procent zarażonych, korzystanie z opracowanych przez nich procedur wymaga przeprowadzenia nawet 10 razy mniej testów niż normalnie.

Będziemy testować w Polsce?

Decyzje o tym, czy wprowadzimy takie grupowe testowanie, muszą zapaść na poziomie ministra zdrowia i Głównego Inspektora Sanitarnego. Przekazaliśmy raport opisujący szczegółowo proceurę powszechnego testowania do Ministerstwa Zdrowia oraz Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Obecnie prowadzimy rozmowy z resortami – mówi prof. Agnieszka Dobrzyń z Instytutu Biologii Doświadczalnej PAN.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst