Koronawirus  / News

Polacy załatwiają zwolnienia z noszenia maseczki. Wtem minister zdrowia: nie ma czegoś takiego, jak przeciwwskazanie do noszenia

262 interakcji
dołącz do dyskusji

Dane przekazywane przez Ministerstwo Zdrowia wskazują na wyraźny wzrost liczby zarażeń koronawirusem SARS-CoV-2. Ogólne rozluźnienie restrykcji wyborami, a także zapewnienia polityków, że „wirus jest w odwrocie”, „wirus słabnie i nie trzeba się go bać” zaczynają przynosić ponure konsekwencje.

Krótki wypad wakacyjny do jakiegokolwiek polskiego kurortu czy miejscowości turystycznej dowodzi, że nikt już nie pamięta o lockdownie, nikt już nie przejmuje się całą pandemią. Ludzie tłoczą się w kolejkach do atrakcji turystycznych nie zachowując jakiegokolwiek dystansu społecznego, a pojedyncze maseczki tu i ówdzie wyglądają jedynie na wyjątek od reguły.

Tymczasem minister zdrowia Łukasz Szumowski przypomina, że noszenie maseczek jest wciąż obowiązkowe m.in. w sklepach czy pomieszczeniach zamkniętych. Co więcej, według ministra nie istnieją żadne choroby, które mogłyby być przeciwwskazaniem do zasłaniania ust i nosa.

Należy zakładać maseczki, zasłaniać nos i usta. Trzeba wyraźnie podkreślić, że nie ma czegoś takiego, jak przeciwwskazania medyczne do zasłaniania nosa i ust. Jeżeli ktoś ma ciężką niewydolność oddechową, to raczej zazwyczaj nie chodzi do sklepu czy autobusu, a jeżeli już to zawsze może założyć przyłbicę. Nie ma żadnej wymówki. Za to, że ktoś nie ma maseczki, albo przyłbicy  w zamkniętym pomieszczeniu, powinien być mandat

– mówił w piątek minister Szumowski w telewizji Polsat.

Polacy od kwietnia domagają się zwolnień z obowiązku noszenia maseczki

Astma, niewydolność krążenia, przewlekła niewydolność oddechowa czy w końcu… parujące okulary to tylko część z uzasadnień z jakimi pacjenci zgłaszają się do swoich lekarzy z prośbą o wystawienie zwolnienia z noszenia maseczki.

Według lekarzy jednak nie są to powody, które automatycznie uprawniają do omijania obowiązku zasłaniania ust i nosa. Odwrotnie, jeżeli ktoś cierpi na astmę oskrzelową, to powinna być ona wyrównywana lekami. Jeżeli taka osoba ma problemy z oddychaniem w maseczce to znaczy, że albo jest źle leczona, albo sama nieprawidłowo przyjmuje leki. Wyjątkiem faktycznie są poważne ataki astmy czy zaostrzenie infekcyjne. W takiej sytuacji jednak pacjent powinien ograniczyć przebywanie w przestrzeni publicznej i leczyć się doraźnie w zaciszu domowym.

Jak długo będziemy nosić maseczki

Na to pytanie obecnie nie jest w stanie odpowiedzieć nikt. Dynamika przyrostu liczby zarażonych wskazuje, że koronawirus nie zachowuje się tak jak chociażby wirus grypy i nie znika w trakcie letnich miesięcy. Coraz więcej głosów mówi, że nie będzie drugiej fali zarażeń, bowiem pierwsza wcale nie ma zamiaru się skończyć. W takiej sytuacji, przynajmniej na razie, do czasu opracowania i wprowadzenia do użycia odpowiednich leków i szczepionek, maseczki mogą z nami zostać na dłużej i być może warto się do nich przyzwyczaić.

Za kilka tygodni, gdy zacznie robić się chłodniej i jak co roku pojawi się fala zachorowań na grypę, bardzo ciężko będzie nam na początku ocenić czy złapała nas grypa, zwykłe przeziębienie czy zaraziliśmy się koronawirusem. Podwyższona temperatura ciała, kaszel, ból głowy, to pierwsze objawy wspólne dla tych wszystkich infekcji, zatem w ramach odpowiedzialności społecznej powinniśmy nosić maseczki tak jak mieszkańcy Azji Wschodniej, gdzie są one powszechnie stosowane, szczególnie w sezonach infekcyjnych.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst