Koronawirus  / News

Minister Szumowski ostrzega: dalszy wzrost zakażeń spowoduje powrót obostrzeń w całej Polsce

250 interakcji
dołącz do dyskusji

W ubiegłym tygodniu pobiliśmy kolejny rekord, jeśli chodzi o dzienny przyrost zakażonych koronawirusem. 8 sierpnia Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 843 nowych przypadkach. Minister zdrowia ostrzega: obostrzenia mogą wrócić w całym kraju.

— Im bardziej ludzie będą lekceważyć zasady sanitarne, tym bardziej te strefy czerwone rozleją się na mapie, aż w końcu na cały kraj i będziemy mieli istotne obostrzenia w całej Polsce - mówi Minister Zdrowia Łukasz Szumowski.

Jak twierdzi Ministerstwo Zdrowia, wzrost dziennej liczby zakażeń spowodowany jest wzrostem tzw. transmisji poziomej. A ta z kolei rośnie, ponieważ - zdaniem Szumowskiego - Polacy zaczęli zachowywać się dość beztrosko i coraz częściej przestają stosować się do zaleceń Ministerstwa Zdrowia.

Za najważniejsze przyczyny wzrostu Szumowski uważa zmniejszone dystansowanie się, brak maseczek oraz wesela, imprezy rodzinne i kluby, które nie powinny działać, a działają.

Czerwone strefy mogą się powiększyć

Dalszy wzrost zachorowań może przyczynić się do powiększenia czerwonych i żółtych stref, czyli obszarów w naszym kraju, w których obowiązują dodatkowe obostrzenia.

— Im bardziej ludzie będą lekceważyć zasady sanitarne, tym bardziej te strefy czerwone rozleją się na mapie, aż w końcu na cały kraj i będziemy mieli istotne obostrzenia w całej Polsce - mówi Szumowski.

Pełnia sezonu wakacyjnego prawdopodobnie także jest czynnikiem, który wpływa na przyrost zachorowań, jednak Ministerstwo Zdrowia nie zapowiedziało jak na razie wprowadzenia dodatkowych obostrzeń dla osób wracających z wakacji. Szumowski dodał również, że jak na razie nie ma żadnych danych na temat tego, że ludzie wracający z urlopów wpływają na obecne przyrosty.

Z drugiej strony trudno byłoby wprowadzić z dnia na dzień kwarantannę dla wszystkich kilkudziesięciu tysięcy Polaków, którzy pomimo pandemii zdecydowali się na wakacyjny wyjazd.

Liczba zakażonych zapewne jeszcze wzrośnie

To zresztą dość logiczne. Poluzowaliśmy przepisy dot. społecznego dystansowania się, nie dysponujemy skuteczną szczepionką, a sama transmisja koronawirusa nie słabnie w cieplejszych miesiącach tak jak dzieje się to np. z wirusami grypy.

Nie ma się więc co dziwić, że liczba zakażonych Polaków rośnie szybciej, niż 3 miesiące temu, kiedy grzecznie siedzieliśmy w domach, dezynfekowaliśmy ręce i chodziliśmy w maseczkach.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.

przeczytaj następny tekst