Nauka / Artykuł

Dobra wiadomość: nie będzie drugiej fali zachorowań na COVID-19. Zła wiadomość: pierwsza wciąż trwa i trwała będzie

Nie będzie drugiej fali pandemii koronawirusa, podało WHO. Tyle że nie ma się z czego cieszyć.

Zależnie od poziomu populizmu optymizmu danego polityka partii rządzącej, oficjalnie z wirusem albo wygrywamy, albo jesteśmy znakomicie przygotowani na nadejście drugiej fali wzrostu zachorowań.

Tymczasem WHO właśnie ogłosiło, że żadnej drugiej fali nie będzie. I nie jest to dobra wiadomość.

COVID-19 będzie jedną wielką falą.

Za szybko popuściliśmy cugle - mówią przedstawiciele Światowej Organizacji Zdrowia.

Jak donosi Reuters, podczas wirtualnego posiedzenia członków WHO rzeczniczka organizacji, Margaret Harris, poinformowała iż nadal trwa pierwsza fala pandemii, zaś drugiej fali najprawdopodobniej nie będzie. A nie będzie jej dlatego, że koronawirus nie wykazuje się sezonowością, jaką większość z nas kojarzy z typowymi wirusami.

Ustawicznie rosnąca liczba zachorowań pokazała, iż koronawirus lubi wysokie temperatury i wcale nie jest mniej aktywny w lecie, jak kilka miesięcy temu próbowali nas przekonać państwowi oficjele, z Donaldem Trumpem na czele.

Teraz WHO mówi, że błędnie wyobrażamy sobie zakażenia koronawirusem jako wiele fal. Powinniśmy raczej patrzeć na nie jak na jedną wielką falę, to obniżającą się, to rosnącą, która nie przestanie być groźna, dopóki zupełnie nie opadnie.

Światowa Organizacja Zdrowia przestrzegła też przed zbytnim poluzowaniem wszelkich rygorów na północnej półkuli, co bez wątpienia jest prztyczkiem w nos Stanów Zjednoczonych, ale dotyczy także i nas. Choć to Stany Zjednoczone obecnie przodują w liczbie zachorowań na COVID-19, czemu sprzyja kombinacja „wolnościowego” podejścia obywateli, marnego przywództwa politycznego i protestów po śmierci George’a Floyda, w Europie wcale nie jest lepiej.

W Polsce tylko dziś (29.07.2020 r.) potwierdzono już 512 zakażeń i 12 zgonów z tytułu koronawirusa. Choć na tle innych krajów COVID-19 obszedł się z nami łaskawie (mamy „tylko” 1694 zgony), tak nie możemy zapominać, że pandemia wciąż trwa. Wirus nie zniknął, to, że polityk jeden z drugim mówi, iż go pokonaliśmy, wcale nie oznacza, że w istocie tak jest.

Jesień i tak lekka nie będzie.

Rzeczniczka WHO podkreśliła, że organizacja nadal obawia się gwałtownego wzrostu zachorowań i wynikającej z nich śmiertelności jesienią. Koronawirus może bowiem atakować organizmy osłabione przez choroby sezonowe, przede wszystkim grypę, a nawet przez typowe w okresie jesiennym przeziębienia. Póki co WHO brakuje jednak danych, by jednoznacznie stwierdzić, jak współistnienie chorób sezonowych może wpłynąć na zakażenia koronawirusem. Organizacja będzie „przyglądać się sprawie”.

Dopóki zaś się nie przyjrzy i - co ważniejsze - dopóki do obiegu nie trafi szczepionka, pandemia trwa. Jeśli zdarza ci się o tym zapomnieć, ustaw sobie codzienne przypomnienie na smartfonie.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst