Bezpieczeństwo  / Lokowanie produktu

Pierwszy raz od wybuchu pandemii wszedłem do pociągu. Sprawdzam, jak PKP Intercity radzi sobie w czasach dystansowania

Pociągi, autobusy, tramwaje - środki transportu publicznego były pierwszym, z czego zrezygnowałem, gdy koronawirus dotarł do Polski. Rezygnacja z podróżowania w dłuższym okresie czasu nie jest jednak możliwa. Dlatego chwyciłem za maseczkę, założyłem rękawiczki i postanowiłem sprawdzić, jak PKP Intercity dba o bezpieczeństwo oraz jak walczy z wirusem.

Z Express InterCity Premium – czyli Pendolino - korzystałem dawniej regularnie, przynajmniej raz w tygodniu. Połączenie Katowice - Warszawa było częścią mojej zawodowej rutyny. Wszystko stanęło na głowie na przełomie lutego i marca, kiedy było już pewne, że koronawirus nie ominie Polski. Przestałem korzystać ze środków komunikacji publicznej i poddałem się społecznej izolacji. Niedługo później większość połączeń zawiesiło samo PKP Intercity, stosując się do ówczesnych zaleceń i obostrzeń.

Od jakiegoś czasu na polską kolej wraca normalność. Przywrócono większość połączeń.

Z tygodnia na tydzień obostrzenia ulegają racjonalizacji oraz rozluźnieniu. Początkowo mogliśmy korzystać wyłącznie z części połączeń. Obowiązkowo siadaliśmy co drugie miejsce w wagonie. Wagony gastronomiczne zostały wyłączone z użytku, tak samo jak te służące do spania. Straciliśmy możliwość wysyłania przesyłek indywidualnych za pomocą kolejowego przewoźnika. Obwoźna gastronomia wagonowa przestała działać. Tak wyglądała kolej jeszcze w maju br.

Część obostrzeń zaczęła być jednak rozluźniana. Jednocześnie inne pozostały w mocy, diametralnie zmieniając sposób, w jaki korzystamy dzisiaj z kolei. Obserwując ten proces przemian i adaptacji, czekałem na moment, w którym poczuję się na tyle bezpiecznie, aby samemu wsiąść do wagonu. W połowie lipca wracam więc na piękny, nowoczesny dworzec w Katowicach, obserwując, jak Pendolino zbliża się do peronu.

Sprawdziłem, jak działa PKP Intercity na przykładzie przejazdu składem Express InterCity Premium w relacji Katowice - Warszawa.

Pierwsza zmiana była widoczna jeszcze na peronie. Obsługa pociągu  wysiada z wagonów, stając przy drzwiach. Personel nosi maski (te medyczne, z filtrem, działające kilkanaście godzin) i jednorazowe rękawiczki. Pracownicy przewoźnika upewniają się, czy posiadam odpowiedni bilet. Do pociągu nie da się wejść przypadkiem. Nie można do niego wbiec. Nie można próbować kupić biletu dopiero w środku, u konduktora. Do podróży trzeba być przygotowanym wcześniej, mając własny bilet oraz własne miejsce.  

Co ważne, podróżny zawsze ma przypisane miejsce nie tylko podczas korzystania z Express InterCity Premium. Pociągi innych kategorii, np. InterCity czy TLK, również działają w oparciu o jasny przydział miejsc. Bilet trzeba posiadać wcześniej, a każde miejsce ma znaczenie. Nie jest możliwa sytuacja, w której ktoś stoi między zajętymi fotelami albo okupuje korytarz. Tym bardziej nie ma możliwości, aby w wagonie panował ścisk. Biletów zawsze może zostać wydanych tyle, ile jest miejsc w pociągu. Ani jednego więcej. Byłoby cudownie, gdyby taki system pozostał również po wygaśnięciu pandemii.

PKP Intercity zniosło wcześniej obowiązujące ograniczenie do 50 proc. zajętych foteli  w wagonach, ale zasada wykorzystania wyłącznie połowy miejsc została zachowana w wagonie gastronomicznym. Osoby chcące coś zjeść lub się napić nie mogą siedzieć jeden obok drugiego. Odpowiednie odstępy muszą zostać bezwzględnie zachowane. Biorąc pod uwagę, że wirus przenosi się drogą kropelkową, takie rozwiązanie ma sens.

Podoba mi się, że na dzień dobry otrzymałem maseczkę oraz chusteczki dezynfekujące.

W standardzie Express InterCity Premium każdy podróżujący otrzymuje pakiet ochrony osobistej. Nawet mając własną maseczkę, własne rękawiczki i własne środki dezynfekujące. W skład takiego szczelnie zapakowanego pakietu wchodzi maseczka (plus za dodatkowe usztywnienie, niezła jakość), jednorazowe rękawiczki oraz dwa jednorazowe gaziki do dezynfekcji. Pożyteczny i równocześnie miły dodatek, biorąc pod uwagę wysoką cenę biletu.

Będąc przy maseczkach - obowiązek ich noszenia podczas podróży pozostaje w mocy. Na szczęście wszyscy pasażerowie go przestrzegali. Personel pociągu również skrupulatnie wypełnia obowiązek zasłaniania ust i nosa. Dobrym pomysłem jest oddzielna kolorystyka (białe i czerwone) dla pracowników drużyny konduktorskiej oraz obsługi WARS. Dzięki temu od razu wiemy z kim rozmawiamy. Wystarczy zerknąć ma maseczkę takiej osoby.

Właśnie, WARS. Przywrócono gastronomię. Aplikacja do zamawiania jedzenia działa doskonale.

W pociągach PKP Intercity znowu funkcjonują usługi gastronomiczne. Oczywiście z obostrzeniami. Wyżej wspominałem o konieczności pozostawienia pustego miejsca obok siebie. Na ladzie znajdują się środki dezynfekcji, z których można skorzystać w każdym momencie. Co najważniejsze, stoliki są myte i dezynfekowane po każdym kliencie. Na blacie takiego stolika ląduje wtedy oznaczenie informujące o niedawnej dezynfekcji. Niczym w restauracji. 

Być może wiecie, że od kilku miesięcy WiFi działa w każdym pociągu Express InterCity Premium. Co za tym idzie, pociąg każdej relacji obsługuje dedykowaną aplikację mWARS (iOS i Android). Za jej pomocą zamówimy jedzenie z wagonu gastronomicznego bezpośrednio do swojego fotela pasażera. Posiłek zostanie przyniesiony przez obsługę w rękawiczkach i maseczce, dodając do tego chusteczki dezynfekujące. Sprawdziłem ten system przy pomocy racuchów z jabłkami i cappuccino. Działa doskonale, pozwalając uniknąć ewentualnej kolejki czekających na wolne miejsce w przedziale restauracyjnym.

Poczucie bezpieczeństwa buduje wyczuwalny zapach środków czystości obecny w powietrzu.

W Pendolino relacji Katowice - Warszawa spędziłem dziesiątki godzin. Teraz pierwszą różnicą, która uderzyła mnie w nozdrza, był silnie wyczuwalny zapach środków chemicznych. Na szczęście przyjemny. Nie mam wątpliwości, że pociągi są czyszczone i dezynfekowane nie tylko na zajezdni, już po zakończeniu kursowania. Obsługa regularnie dezynfekuje wagon gastronomiczny oraz wszystkie przedziały pasażerskie. To miła, budująca poczucie bezpieczeństwa różnica.

Świetnym pomysłem jest także wprowadzenie pełnej automatyzacji w przypadku drzwi i przejść. Już nie trzeba wciskać zielonego przycisku. Wszystkie śluzy otwierają się automatycznie, jeśli tylko staniemy zaraz przed nimi. Tak samo działają drzwi zewnętrzne. Przechodząc  między członami Pendolino, odwiedzając toaletę, zachodząc do wagonu restauracyjnego i wysiadając z pociągu nie musimy dotknąć ani jednej klamki, ani jednego przycisku. To mi się spodobało.

W czasach pandemii można podróżować pociągiem?

Może mogę być postrzegany jako osoba przeczulona, ale trzymam się zasady: jeśli nie musisz, nie idź do biura. Jeśli nie musisz, nie podróżuj. Minimalizuj czas spędzony w zamkniętych pomieszczeniach, które nie są twoim domem. Doskonale rozumiem jednak, że życie musi się toczyć dalej. Kilkaset zachorowań dziennie nie może wstrzymać trybów prawie 40-milionowego kraju. Czasem nie mamy wyjścia i musimy skorzystać z transportu publicznego. Tak jak ja to zrobiłem.

Podróż pociągiem okazała się bezpieczniejsza niż początkowo zakładałem. Ograniczenie liczby pasażerów do liczby foteli, przestrzeganie maskowego rygoru i częste dezynfekcje to elementy, które uspokoiły mnie podczas podróży. Pozwoliłem sobie porozmawiać z załogą WARS i ci ludzie naprawdę robią co mogą, aby zachowywać wysokie standardy sanitarne. Nawet, jeśli wiąże się to z kilkugodzinną pracą w maseczce i nieustannym pucowaniem blatów. 

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News

*Materiał powstał we współpracy z PKP Intercity

przeczytaj następny tekst