Koronawirus  / News

Szumowski: Nie ma maseczki, nie ma zakupów. Minister namawia do olewania klientów, którym widać twarz

621 interakcji
dołącz do dyskusji

Łukasz Szumowski wypowiedział się dzisiaj w kwestii postępowania z klientami sklepów, którzy decydują się robić zakupy bez maseczek. Według ministra zdrowia właściciele sklepów powinni odmawiać obsługiwania osób nieprzestrzegających obowiązujących przepisów sanitarnych.

W sklepach powinniśmy nosić maseczki, to ochrona również pracowników. Być może powinniśmy wprowadzić zasadę, że osoby bez maseczek nie będą obsługiwane. Prostsze by było, gdyby personel prosił o założenie maseczki lub wypraszał ze sklepu. To kwestia egzekwowania – powiedział Łukasz Szumowski w rozmowie przeprowadzonej w programie WP „Newsroom”.

Według ministra zdrowia problem nie polega na braku kar, bo te są, ale na niechęci do dostosowania się do przepisów prawa. Wiele osób przestało już stosować się do jakichkolwiek obostrzeń czy zasad dystansu społecznego. Sytuacja wygląda przez to tak, że być może trzeba będzie przywrócić zaostrzone obostrzenia, które pamiętamy z kwietnia.

Albo maseczka albo nie zrobisz zakupów

Łukasz Szumowski zachęca właścicieli sklepów do bezwzględnego egzekwowania wymogu zakładania maseczek i dezynfekowania dłoni już przy wejściu do sklepu. Wystarczyłoby jasne informowania, że osoby niestosujące się do regulaminu sklepu nie będą obsługiwane.

Pytanie jednak, czy wśród właścicieli sklepów czy samych sprzedawców jest na tyle dużo determinacji, aby tak zdecydowanie podchodzić do klientów, szczególnie że w wielu miejscach w kraju sami sprzedawcy nie noszą już maseczek.

Być może brakuje świadomości tego, że jeżeli transmisja choroby w społeczeństwie wzrośnie – co przy obecnym rozluźnieniu dyscypliny jest bardzo prawdopodobne – możemy we wrześniu znaleźć się na progu kolejnego lockdownu. Wtedy jednak będzie za późno, aby mu zapobiec.

Przesadny optymizm zaprowadzi nas do powtórki z lockdownu

Jak wczoraj informowaliśmy, szacuje się, że w Polsce odporność na koronawirusa SARS-CoV-2 nabyło dopiero 1,5 proc. Polaków. Oznacza to, że bardzo daleko nam jeszcze do min. 60 proc. To zaś wartość, która pozwoliłaby nam na nabranie odporności stadnej.

Mimo że policja nie rozdaje masowo mandatów za niestosowanie się do przepisów, to może warto samemu się zdyscyplinować i przynajmniej w otoczeniu innych ludzi zakładać maseczkę. Przykłady płynące z krajów, które zbyt optymistycznie uznały, że epidemia już minęła, wskazują, że lepiej zachować daleko idącą ostrożność. Nowa Zelandia, która niedawno triumfalnie ogłosiła koniec epidemii w kraju, musiała szybko wycofać się z tych deklaracji. Zaledwie tydzień po odtrąbieniu tego sukcesu w kraju pojawiły się nowe przypadki zarażenia.

Zakrywajmy jednak usta ORAZ NOS

Przedstawiciele ministerstwa zdrowia poinformowali, że rezerwują sobie prawo wprowadzenia w dowolnej chwili ponownego obowiązku noszenia maseczek w przestrzeni publicznej, jeżeli liczba zarażeń będzie wzrastała.

Warto tutaj przypomnieć, że maseczka służy do zasłaniania ust i nosa, a nie samych ust. Powszechnym widokiem są maseczki noszone tak, że zakrywają same usta, pozostawiając nos na swobodzie. Takie zachowanie znacząco obniża skuteczność maseczki. Nie wspominam już nawet o osobach, które noszą maseczki tak, jakby miały podtrzymywać podgardle. Jaki jest sens noszenia maseczki w ten sposób, nie wie nikt, być może to już po prostu element covidowej mody.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst