felietony  / Felieton

Justyna Socha stawia ultimatum prezydentowi. Domaga się, by ten odwołał pandemię

Na pewno kojarzycie chociaż jedną sytuację w swoim życiu, kiedy ktoś podzielił się z wami tak absurdalną opinią na jakiś temat, że zaniemówiliście z wrażenia i nawet nie próbowaliście tłumaczyć, że to przecież w ogóle nie tak…

I ja mam tak trochę z wypowiedziami pani Justyny Sochy, która jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych przeciwniczek szczepionek w Polsce. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że - jak się wydaje - Socha wierzy w teorie, które wygłasza publicznie bez mrugnięcia okiem i za każdym razem, kiedy ma okazję.

Socha twierdzi, że koronawirus nie istnieje.

Teraz na przykład na organizowanym co roku antyszczepionkowym proteście, którego uczestnicy spotykają się na Placu Zamkowym w Warszawie, Justyna Socha twierdziła między innymi, że koronawirus SARS-CoV-2 nie istnieje.

Tak, nie istnieje, a pandemia wywołana przez nieistniejącego wirusa to tylko kolejna próba kontroli obywateli iście orwellowskimi metodami inżynierii społecznej. Myślicie, że zmyślam? Proszę:

Skoro koronawirus nie istnieje, to zapewne firmy biotechnologiczne, które uczestniczą w poszukiwaniach skutecznej szczepionki, tak na prawdę pracują nad czymś zupełnie innym. Oczywiście nie wiadomo nad czym, a przynajmniej ja nie wiem, bo nie nadążam za tempem rozwoju propagowanych przez Sochę teorii.

A może to po prostu metoda robienia kariery politycznej?

Justyna Socha kandydowała już dwukrotnie w wyborach do polskiego Sejmu. W 2015 r. startowała z list Kukiz'15 i zdobyła 2818 głosów. Cztery lata później, już w barwach Konfederacji, udało jej się zdobyć 3834 głosy. Jeśli ta tendencja by się utrzymała, Socha mogłaby zostać posłem. Na przeszkodzie stoi wydany przez Sąd Okręgowy w Poznaniu prawomocny wyrok, za zniesławienie lekarza, Pawła Grzesiowskiego.

Z roli aspirującego polityka Socha musiała zrezygnować, ale pozostała oddanym sprawie wiernym „społecznikiem”. Poparcie grona polskich antyszczepionkowców może mieć większe znaczenie, niż nam się wydaje. To tłumaczyłoby, dlaczego na manifestacjach antyszczepionkowców zaczynają pojawiać się politycy. W tym roku, na Placu Zamkowym, razem z nimi stał na przykład Grzegorz Braun. Trzeba mu zresztą przyznać, że potrafi doskonale dobierać swoją publikę. Nawet kiedy podejmuje się interpretacji Gwiezdnych Wojen.

Justyna Socha próbuje teraz wpłynąć na prezydenta Andrzeja Dudę. Apeluje by ten odwołał - tu cytat - „pandemiopsychozę”. Jeśli prezydent to zrobi, może liczyć na poparcie Sochy w wyborach. I zapewne kilku tysięcy jej fanów i niedoszłych wyborców.

Zupełnie poważnie odczuwam ogromne uczucie konsternacji, o której wspominałem na początku tego tekstu. Dzieje się tak za każdym razem, kiedy pomyślę sobie, że ludzie głoszący tego typu poglądy nie tylko potrafią zaistnieć w debacie publicznej, ale i zdobyć poklask rzeszy zwolenników.

Tylko przez chwilę wydaje się to śmieszne, ale później z takim samym niedowierzaniem dowiadujemy się, że w naukę podpartą badaniami zaczyna wątpić prezydent najpotężniejszego mocarstwa na świecie.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst