Koronawirus  / News

Test pozwalający wykryć zarażenie koronawirusem jeszcze zanim badany zacznie zarażać innych. Jest szansa na przełom

260 interakcji
dołącz do dyskusji

A gdyby tak dało się stworzyć test, który wykrywa obecność wirusa na tak wczesnym etapie, że pacjent nie tylko nie ma jeszcze żadnych objawów, ale także nie zaraża jeszcze innych osób w swoim otoczeniu? Całkiem możliwe, że właśnie taki test stworzyli naukowcy pracujący dla DARPA.

Generalnie największym problemem z utrzymaniem w ryzach pandemii koronawirusa SARS-CoV-2 jest fakt, że pierwsze objawy zarażenia pojawiają się około 6-7 dni od zakażenia, ale nosiciel jest w stanie zarażać innych już kilka dni wcześniej.

W skrócie oznacza to, że jeżeli u kogoś właśnie pojawiły się objawy COVID-19, to najprawdopodobniej od 3-4 dni zarażał już wszystkich w swoim najbliższym otoczeniu.

Dlatego też obecnie stosowane testy, które poszukują fragmentów RNA wirusa w wymazie z gardła czy nosa, nie są idealne, bo pozwalają wykrywać wirusa dopiero wtedy kiedy znajdzie się on w wymazie z gardła czy nosa.

Nowy test nie szuka wirusa

W przeciwieństwie do nich, nowy test opracowany przez naukowców z DARPA nie poszukuje wirusów w wymazie, a specyficznych cząsteczek informacyjnego RNA (mRNA) we krwi badanego. Cząsteczki te powstają w reakcji organizmu na infekcję, a ich produkcją zajmuje się układ odpornościowy.

W reakcji na zakażenie organizmu koronawirusem, układ immunologiczny natychmiast zaczyna produkować przeciwciała, które będą z nim walczyły. To właśnie wtedy we krwi pojawiają się charakterystyczne cząsteczki RNA oznaczające początek reakcji immunologicznej. I to właśnie one są wykrywane przez test opracowany w DARPA.

DARPA, jako agencja rządowa zajmująca się rozwojem technologii wojskowej, od dwóch lat prowadzi program, w ramach którego opracowuje testy pozwalające na szybkie diagnozowanie żołnierzy na polu walki i sprawdzanie czy np. nie doszło do skażenia biologicznego czy chemicznego. Teraz, w obliczu pandemii koronawirusa, także i badacze z tego programu zostali skierowani do pracy nad testami, lekami i szczepionkami na koronawirusa.

Opracowany przez nich test, przynajmniej w teorii, będzie mógł wykrywać zarażenie koronawirusem w zaledwie 24 godziny po zarażeniu, a więc na długo przed pojawieniem się pierwszych objawów, ale, co najważniejsze, na długo zanim osoba zarażona zacznie zarażać innych.

Gdy tylko amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) wyda zgodę na stosowanie testów, będzie można faktycznie sprawdzić ich skuteczność. Wniosek o zgodę został już złożony.

Ten test może zmienić wszystko

Jeżeli będziemy w stanie wykryć zarażenie jeszcze zanim badany zacznie zarażać innych, to skutecznie zostanie przerwany łańcuch dalszych zarażeń. Stosowany w służbie zdrowia, pozwoli na szybkie i regularne diagnozowanie lekarzy, pielęgniarzy, ale też osób pracujących w domach opieki czy innych izolowanych społecznościach.

Całkiem możliwe, że masowe zastosowanie takich testów - USA mówi, że wkrótce będzie w stanie wykonywać nawet milion takich testów dziennie - pozwoli zażegnać ryzyko powrotu drugiej fali zachorowań, która spodziewana jest jesienią.

W najbliższym czasie badacze z DARPA zamierzają opublikować wyniki swoich badań oraz informacje o opisywanym fragmencie mRNA tak, aby i inne zespoły na świecie mogły sprawdzić poprawność wniosków i ewentualnie zastosować test u siebie.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst