Nauka  / Artykuł

Była naukowcem, teraz szerzy spiskowe teorie na temat koronawirusa. Film Plandemic obejrzało 8 mln ludzi

213 interakcji
dołącz do dyskusji

Oto on. Zakazany film naszych czasów. Plandemic, po polsku Plandemia. Popularny w Polsce odkąd ktoś dorobił do niego gustowne żółte napisy. Polecany przez Dodę i innych celebrytów w Polsce i za granicą jest tym dla epidemii COVID-19 tym, czym był Loose Change dla ataku z 11 września 2001.

Dlaczego nie kasowano Loose Change, a Plandemic znika ze wszystkich platform (nawet Doda alarmowała: oglądajcie bo zaraz skasują!)? Bo… jest potencjalnie o wiele bardziej niebezpieczny. Propaguje dezinformację, która może prowadzić do lekceważenia zagrożenia chorobą.

Mimo wysiłków platform hostujących filmy, obejrzało go już osiem milionów osób. Na samym YouTube w momencie usuwania tego filmu licznik pokazywał ponad 7 mln. Nie jest to, co prawda dużo w skali samego YouTube - teledyski znanych artystów często „wykręcają” tam setki milionów wyświetleń - ale dużo jak na film podający się przynajmniej, za produkcję dokumentalną

O co chodzi z tą Plandemią?

Pełen tytuł filmu to Plandemic: A Hidden Agenda Behind COVID-19. Trwa 26 minut i podobno ma być serią - czyli musimy uważać go za pierwszy odcinek. Główną treścią filmu jest wywiad z dr Judy Mikovits, byłą pracownicą amerykańskiego Narodowego Instytutu Onkologicznego. Z wypowiedzi Mikovits wynika, że uważa ona, iż pandemia koronawirusa została zaplanowana (stąd tytuł będący sprytną grą słów: Plandemia - zaplanowana pandemia).

Dr Mikovits mówi w filmie również, że SARS-CoV-2 (wirus powodujący COVID-19) został stworzony w laboratorium, noszenie masek na twarzy „uaktywnia” wirusa i powoduje, że chorujemy oraz, że szczepienie się przeciw grypie zwiększa szansę zakażenia. W innych wypowiedziach Mikovits mówiła wręcz, że COVID-19 powstał jako mutacja kilku „złych partii” szczepionek na grypę.

Wiele uwagi poświęca też dr Anthony’emu Fauciemu, przewodzącemu walce z koronawirusem w Stanach Zjednoczonych. Generalnie uważa ona, że Fauci jest w to wszystko zamieszany i odgrywa w jej opowieściach rolę Jokera w Gotham - pociągającego za sznurki z ukrycia złoczyńcy. Udaje jej się również, w iście brawurowy sposób, połączyć Rockefellera, nazistów, szczepionki, i Billa Gatesa. Rysuje obraz głodujących zniewolonych obywateli, duszących się pod maskami i czekających na decyzje tajnego rządu światowego.

Na to co mówi Mikovits nie ma dowodów naukowych. Dlaczego więc streszczam ten film? Bo prywatnie nie uważam, że cenzura prewencyjna jest tu uzasadniona. Uważam wręcz, że kasowanie, zdejmowanie i zakazywanie filmu zwiększa zainteresowanie nim i wzbudza podejrzenia że „coś jest na rzeczy”, i rząd światowy z Zuckerbergiem, Gatesem, i Faucim cenzurują prawdomówną doktor Mikovits.

Plandemic jest w rzeczywistości częścią kampanii promocyjnej książki Judy Mikovits: Plague of Corruption. I rzeczywiście, nic lepszego niż blokowanie filmu nie mogło jej się przydarzyć. Dzięki temu że film stał się viralem, książka przez chwilę była na liście bestsellerów.

Kim właściwie jest Judy Mikovits?

Według przesyłanych łańcuszków, powtarzających reklamowy tekst o filmie: jest „jednym z najwybitniejszych naukowców swojego pokolenia”. I rzeczywiście, dr Mikovits ma za sobą karierę naukową, dzięki czemu stałą się ulubioną maskotką ruchów antyszczepionkowych. Jednak jej związek z nauką akademicką trzeba by określić słowami „to skomplikowane”. Lub „zdyskredytowane”.

Mikovits ma w dorobku doktorat z biochemii, i 22 lata pracy w Narodowym Instytucie Onkologicznym. W 2001 roku przeszła do sektora prywatnego, podejmując pracę w firmie farmaceutycznej, która splajtowała. Po kilku trudnych miesiącach, w trakcie których podobno imała się różnych zajęć (na przykład jako barmanka), zrekrutowała ją prywatna klinika Whittemore Peterson Institute, gdzie zajmowała się badaniami związanymi z przyczyną tzw. syndromu chronicznego zmęczenia.

W 2009 roku nastąpił w końcu długo oczekiwany przełom. W opublikowanej pracy, Mikovits (jako współautorka) dowodzi, że tajemniczą chorobę powoduje retrowirus, który przeniósł się na ludzi od myszy. Dało to nadzieję wielu pacjentom, a dr Mikovits upragniony sukces naukowy.

Niestety, wiele kolejnych badań w ciągu kolejnych dwóch lat nie potwierdziło wyników opublikowanych przez Mikovits. Szanowane czasopismo Science zmuszone było wycofać jej publikację. Wtedy to w umyśle Judy pojawiła się myśl, że ma do czynienia ze spiskiem. Spiskiem przeciwko niej. Nie mogła się pogodzić z porażką. W 2011 roku Instytut wyrzucił ją z pracy. Stało się to w mocno podejrzanych okolicznościach. Wkrótce potem pracodawca oskarżył swoją byłą pracownicę o kradzież danych, sprzętu i materiałów badawczych. Została nawet aresztowana i wyszła za kaucją. Potem było już tylko gorzej: Mikovits musiała nawet dokonać procesu zwanego u nas upadłością konsumencką.

Judy Mikovits poświęciła dużo energii aby się wybielić.

W swoich książkach, wypowiedziach, wywiadach interpretuje te fakty na różne sposoby. Na przykład tak, że aresztowano ją bezpodstawnie, bez nakazu, bo… odkryła że miliony Amerykanów zostało zarażonych przez szczepionki.

Osobiście rozumiem dr Mikovits i współczuję jej. Próba przedstawienia się w lepszym świetle, to jej niezbywalne prawo, wygląda zresztą na to, że miała w życiu dość dużego pecha. Podobnie, jak kiedyś dr Wakefield (ten który wymyślił - nie odkrył - wymyślił, związek między szczepionkami a autyzmem), po zdyskredytowaniu obróciła się przeciwko środowisku naukowemu i ma poczucie misji, aby walczyć ze spiskami i oczyścić się z zarzutów. To zrozumiały mechanizm.

Ale czy jest tą osobą, której powinniśmy słuchać w obliczu globalnego kryzysu związanego z pandemią koronawirusa?

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst