Koronawirus / News

Dobra wiadomość: spada liczba zakażeń koronawirusem w Europie. Zła wiadomość: nie w Polsce

266 interakcji
dołącz do dyskusji

Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) ma dobrą wiadomość dla Europy. Ze statystyk wynika, że na naszym kontynencie rozpoczęła się tendencja spadkowa, jeśli chodzi o liczbę nowych zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2. Niestety Polska w tej kwestii jest jednym z niechlubnych wyjątków.

Informację o początku tendencji spadkowej przekazała dyrektorka ECDC, Andrea Ammon.

– Wydaje się, że początkowa fala transmisji COVID-19 w Europie przekroczyła swój szczyt. Od soboty obserwujemy spadek przyrostu liczby zarażonych – powiedziała Ammon.

Epidemia COVID-19 w Polsce – na razie brak istotnych zmian krzywej zachorowań

Po przeanalizowaniu danych ze wszystkich państw członkowskich oraz z Wielkiej Brytanii, Norwegii, Liechtensteinu i Islandii, ECDC stwierdziło, że przyrost liczby zarażonych osób zaczyna spadać prawie wszędzie. Niechlubnymi wyjątkami od tej reguły pozostają Polska, Wielka Brytania, Szwecja, Rumunia i Bułgaria.

W przypadku tego ostatniego kraju, przyrost liczby nowych przypadków zakażenia się koronawirusem wciąż rośnie. Jeśli natomiast chodzi o nasz kraj, Szwecję, Wielką Brytanię i Rumunię, Ammon stwierdziła, że przez ostatnie 14 dni przyrost zakażonych utrzymuje się na stałym poziomie.

Nieco bardziej optymistycznym zdaniem na temat polskich statystyk podzielił się nasz minister zdrowia, Łukasz Szumowski:

Na razie mamy dosyć stabilną liczbę chorych dobowo. Wydaje się, że wzrost się spowolnił, wypłaszczył – powiedział Szumowski w radiowej Trójce.

Wnioskuję jednak, że wypowiedź ministra dotyczyła nieco dłuższego okresu czasu. Jeśli porównamy na przykład aktualne statystyki z początku maja z pierwszą połową kwietnia, rzeczywiście może stwierdzić, że wzrost nowych przypadków COVID-19 się nieco wypłaszczył. Nadal jednak wydaje się, że nie osiągnęliśmy szczytowego momentu liczby zachorowań, który według niektórych analityków powinien mieć miejsce pod koniec kwietnia.

Dlaczego nie osiągnęliśmy w Polsce szczytu zachorowań na koronawirusa?

Na razie nikt nie potrafi udzielić dobrej odpowiedzi na to pytanie. Za dotychczasowy brak szczytu może odpowiadać na przykład to, że większość Polaków wzięła sobie jednak do serca zasady dotyczące kwarantanny, spowalniając tym samym tempo rozprzestrzeniania się koronawirusa. Albo po prostu nie mamy pełnego obrazu sytuacji przez to, że w naszym kraju nadal robimy zbyt mało testów. Tak przynajmniej sugerował nasz minister zdrowia:

Chcielibyśmy, żeby testów było jak najwięcej. Mamy możliwość robienia 25 tys. testów, mamy 100 laboratoriów zarejestrowanych. Zachęcamy do testowania. Testy, testy, więcej testów – mówi minister Szumowski na antenie radiowej Trójki.

Może okazać się również i tak, że szczyt liczby nowych zakażonych osiągniemy nieco później, niż zachodnia Europa, ponieważ koronawirus w naszym kraju pojawił się nieco później. Tak przynajmniej uważa nasze Ministerstwo Zdrowia, które pierwszy przypadek koronawirusa SARS-CoV-2 w Polsce potwierdziło 4 marca. W Niemczech dla porównania, pierwszy przypadek potwierdzono 27 stycznia.

Do tego jednak dochodzi kwestia dostępności testów. Z analiz doktora Rafała Mostowego wynika na przykład, że koronawirus w Polsce mógł pojawić się miesiąc wcześniej.

Kolejne ciekawe pytanie dotyczące przebiegu epidemii w naszym kraju to: jak zmieni się krzywa zachorowań w tym i w następnym tygodniu. W końcu od dziś możemy wybrać się do galerii handlowych.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst